Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat. Pokaż wszystkie posty

05 września 2026

[recenzja patronacka] Adrianna Filimonowicz „W cieniu Gniewu” – Niech popłynie złota krew...

Mój ostatni patronat – „W cieniu Gniewu” Adrianny Filimonowicz – nie tylko cieszy oczy piękną okładką, mapą, ilustracjami i barwionymi brzegami, bowiem jego zawartość to pożywna porcja dobrej literatury fantasy. Zapraszam zatem do przeczytania recenzji patronackiej, z której dowiecie się, dlaczego warto sięgnąć po tę dojrzałą powieść.

 


19 lipca 2026

Fragmenty „W cieniu Gniewu” Adrianny Filimonowicz

Dlaczego warto przeczytać mój najnowszy patronat, czyli oryginalne fantasy „W cieniu Gniewu” Adrianny Filimonowicz? Nie tylko dlatego, że ma przepiękną mapę, którą możecie zobaczyć poniżej, ale przede wszystkim ze względu na wielu złożonych, dalekich od ideału bohaterów. I tak się składa, że wyczuwają oni, że z ich światem i najpotężniejszą siłą w nim występującą – Gniewem – coś jest nie tak. Zapraszam zatem do zapoznania się z wojowniczką Majsz, marzycielem Ptaszyną i jeszcze jedną istotną postacią, o której dowiecie się więcej, sięgając po książkę. (A kto doczyta do końca, znajdzie tam szansę na rabat na tę powieść).

ADRIANNA FILIMONOWICZ 

„W CIENIU GNIEWU”

 Premiera: 12 sierpnia 2026

FRAGMENTY ROZDZIAŁU PIERWSZEGO 


08 marca 2025

[recenzja patronacka] Marcin Moń „Oko bez powieki” – Ludzi trzeba pilnować

Jak wiecie, moja głodna wyobraźnia zawsze szuka czegoś, co ją nasyci: nowych światów, w których jeszcze nikt nie był, zaskakujących historii i trójwymiarowych bohaterów. Tak więc ogromnie mnie cieszy, że znalazłam tak znakomicie skonstruowane uniwersum science fantasy, że z miejsca objęłam je patronatem. A stworzył je nikt inny jak Marcin Moń w swojej debiutanckiej powieści o niepokojącym tytule „Oko bez powieki”.
 

19 lutego 2025

Fragmenty powieści „Oko bez powieki” Marcina Monia

Jakie fascynujące tajemnice odkryjecie wraz z bohaterami mojego najnowszego patronatu, czyli „Oka bez powieki” Marcina Monia? Serdecznie zapraszam do przeczytania kilku pobudzających apetyt czytelniczy fragmentów. 

 


23 listopada 2024

[recenzja patronacka] Łukasz Kucharczyk „Wszystkie drogi prowadzą” – Wyprawa po rozprawę

Nie da się ukryć, że pisanie o tej książce to czysta przyjemność – podobnie jak i jej czytanie. A mowa oczywiście o moim dwunastym patronacie, czyli rewelacyjnej powieści „Wszystkie drogi prowadzą” Łukasza Kucharczyka. W niniejszej recenzji podam Wam wiele powodów, dla których warto sięgnąć po tę pozycję, ale najważniejszy jest taki, że nie znajdziecie na polskim rynku wydawniczym inteligentniejszej i bardziej wszechstronnej humorystycznej fantastyki. Bowiem nie bez przyczyny nie tylko ja nazywam tego autora polskim Terrym Pratchettem. 

 


16 listopada 2024

[recenzja patronacka] „Zbrodnia i magia” Katarzyny Wierzbickiej – Morderczo aspirujący pisarze

Aż trudno uwierzyć, że zgrabne połączenie kryminału z urban fantasy, czyli „Zbrodnia i magia” Katarzyny Wierzbickiej to już mój trzynasty patronat. A długo nie zastanawiałam się nad jego udzieleniem – usiadłam na chwilę, żeby poczuć klimat i przeczytać kilkanaście stron, a po chwili zorientowałam się, że jestem już w połowie tekstu – tak dobrze się go czytało. I już na wstępnie ostrzegam – po lekturze już nigdy nie spojrzycie ze spokojem na aspirujących pisarzy, a raczej będziecie się zastanawiać, do czego są w stanie się posunąć, by zdobyć popularność.


14 września 2024

[recenzja patronacka] Robert Holdstock „Lavondyss” – Pamięć lasu

„Lavondyss” Roberta Holdstocka to mój najbardziej niesamowity patronat, dlatego też długo szukałam słów, które oddałyby sprawiedliwość tej mądrej najstarszą mądrością powieści. W warstwie fabularnej to historia o dziewczynie, która wyprawia się do mitycznego lasu, by uratować brata, ale sama lektura oferuje znacznie więcej niż magiczną przygodę. To opowieść, która z każdą stroną coraz bardziej zakorzeniała się w moim czytelniczym sercu, budziła coraz większy podziw i nieustannie stymulowała szare komórki do wytężonej pracy. Prawda jest taka, że nikt, kto choć raz trafił do lasu Ryhope, nie wraca z niego taki sam – czy jest bohaterem stworzonym przez Roberta Holdstocka, czy też czytelnikiem jego książek.

 

09 marca 2024

[recenzja patronacka] Paweł Zbroszczyk „Dar anomalii. Księga II” – Na skrzydłach mocy

Przepełnione potencjałem fantasy „Dar anomalii” Pawła Zbroszczyka podbiło w zeszłym roku niejedno czytelnicze serce, w tym rzecz jasna moje. Drugi tom takiej historii to ważny egzamin dla nowego na rynku fantastycznym autora – czy będzie w stanie rozwinąć postaci, rozbudować świat i tak poprowadzić fabułę, by historia tworzyła wciągającą i logiczną całość? A czy mu się to wszystko udało, opisuję oczywiście w niniejszej recenzji.


27 stycznia 2024

[recenzja patronacka] Magdalena Świerczek-Gryboś „Nieświat” – Przyszłość wśród gwiazd

Bez dwóch zdań „Nieświat” Magdaleny Świerczek-Gryboś to najbardziej wartościowa książka, jaką do tej pory objęłam patronatem. Autorka w pełni wykorzystała potencjał fantastycznonaukowy, którego zalążek krył się w tomie opowiadań „Lew i stalker z grzywą” i brawurowo doprowadziła rozpoczęte w nim wątki do zaskakującego finału. Moim zdaniem to najbardziej wizjonerska, a zarazem klarowna powieść science fiction w jej dorobku i mam nadzieję, że nie tylko ja docenię jej głębię.


05 listopada 2023

[recenzja patronacka] „Z magią jej do twarzy” Katarzyny Wierzbickiej – Nie taka szara myszka

Jak wypadła powieść „Z magią jej do twarzy” Katarzyny Wierzbickiej, ostatni tom trylogii urban fantasy „Między światami”? Tak skutecznie trzyma w napięciu i wielokrotnie zaskakuje, że bez zbytniego wahania objęłam ją swoim patronatem. 

 

 

18 lipca 2023

[recenzja patronacka] Monika Maciewicz „Żmijątko” – Czas wróżdy

Z nieskrywaną przyjemnością zapraszam Was do przeczytania recenzji mojego kolejnego patronatu, czyli dostarczającej wielu emocji powieści „Żmijątko” autorstwa Moniki Maciewicz. Jest to trzeci i niestety już ostatni tom wciągającej słowiańskiej serii o wiedmie Biwii. 

 


16 lipca 2022

[recenzja patronacka] „Kruki” Moniki Maciewicz – Wyzwania z dwóch światów

Jak zapewne pamiętacie, Wiedma Moniki Maciewicz została debiutem roku w moim zestawieniu najlepszych książek A.D. 2021, ucieszyłam się więc ogromnie z faktu, że historia Biwii doczekała się kontynuacji. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że mogłam nie tylko przeczytać ją jako jedna z pierwszych, zanurzając się po szyję w czarownych słowiańskich klimatach, ale i objąć ją moim kolejnym patronatem. Zapraszam Was zatem do przeczytania kolejnej recenzji patronackiej poświęconej Krukom Moniki Maciewicz.

 

 

04 czerwca 2022

[recenzja patronacka] Karolina Żuk-Wieczorkiewicz „Połowa człowieka” – Miłe żmijuna początki

Mój kolejny patronat, czyli low fantasy Połowa człowieka Karoliny Żuk-Wieczorkiewicz to już druga historia ze świata Avaroth, tym razem w formie mikropowieści, w której możemy dowiedzieć się, w jakich okolicznościach spotkali się Avero i żmijun oraz jak udało im się przetrwać niełatwy pierwszy wspólny rok. Naturalnie jest to prequel Patrycjuszki. Choćby na koniec świata, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by te dwa utwory czytać w dowolnej kolejności. 

 


26 marca 2022

[recenzja patronacka] Magdalena Anna Sakowska „Fuga. Powieść polifoniczna” – Iluzja szyta na miarę

Założyłam Głodną Wyobraźnię, by dzielić się moimi wrażeniami z lektur, ale przede wszystkim po to, by zachęcać Was do sięgania po wartościowe książki – takie, jak Fuga. Powieść polifoniczna Magdaleny Anny Sakowskiej, którą objęłam moim kolejnym patronatem. W tej pozycji science fiction oczarowała mnie idealna równowaga między akcją a refleksją oraz mocne, współczesne przesłanie. 

 


18 stycznia 2022

Fragmenty książki „Fuga. Powieść polifoniczna” Magdaleny Anny Sakowskiej

Oto fragmenty mojego najnowszego patronatu zatytułowanego „Fuga. Powieść polifoniczna” autorstwa Magdaleny Anny Sakowskiej. Mam nadzieję, że zachęcą Was do lektury tej inteligentnie napisanej powieści science fiction!

A recenzję przeczytacie dokładnie tu.
 
 
  
 
 
FRAGMENT 1
 

Sygnał przechodzi z pewnym opóźnieniem, ale mogę podejrzeć postępy rywali, nim systemy maskujące planety całkowicie odetną mnie od świata. Organizatorzy z Ministerstwa Sportu i Rozrywki zapewniają, że są nie do złamania: żaden przypadkowy turysta czy też nachalny fan nie wyląduje w przestrzeni, która dla radarów zdaje się pasem meteorów.

Środki ostrożności powzięto również ze względu na to, że Pifiny jest planetą wyjątkowo nieprzewidywalną, niezbadaną i – szczerze mówiąc – niebezpieczną, w związku z czym publiczność obserwuje igrzyska wyłącznie poprzez media społecznościowe. Ale ponieważ te dają wrażenia lepsze od widowiska na żywo, nikt się nie skarży. Można wybrać dowolny tryb oglądania: jako widz w amfiteatrze; uczestnik patrzący na świat oczami gladiatora, słyszący jego chrapliwy oddech, wyczuwający rytm kroków; czy też najbardziej popularny tryb: z punktu widzenia bestii. Jeśli ma się lepszy status konta, można do tego dodać autentyczne reakcje organizmu poddanego działaniu stresu, zmęczenia odmiennej grawitacji, czy niecodziennej temperatury. I nie dotyczy to tylko igrzysk: z tego co wiem, istnieją gry wojenne, które prowadzą uczestników przez takie doznania jak głód, wycieńczenie, indukowany chemicznie strach czy zastrzyk noradrenaliny. A wraz z nimi otwierają się filie psychoterapeutyczne, specjalizujące się w traumach „prawie” wojennych. Zresztą: prawdziwe czy hologramiczne – różnica zatarła się do tego stopnia, że mało kogo w ogóle jeszcze obchodzi. Idąc ulicą, widzi się realne drzewa i te, które miasto nasadziło jedynie wirtualnie. Hologramy umieszczane są w celu lepszego sterowania ruchem ulicznym, zwizualizowania ważnych dla obywateli informacji czy zwyczajnie dla rozrywki: bo dzieciaki czują się lepiej, gdy do przedszkola odprowadza je dinozaur z ulubionej kreskówki. 

14 października 2021

[recenzja patronacka] „Tajne przez magiczne” Katarzyny Wierzbickiej – Słowiański ambaras w... przedszkolu

Tajne przez magiczne to humorystyczna powieść urban fantasy, będącą debiutem Katarzyny Wierzbickiej w dziedzinie literatury dla dorosłych. A że przy bawiłam się przy niej naprawdę dobrze, a także zostałam w kilku aspektach zaskoczona, z przyjemnością przybliżam Wam kolejny patronat Głodnej Wyobraźni!



07 października 2021

Fragmenty powieści "Tajne przez magiczne" Katarzyny Wierzbickiej

Zastanawiacie się, czy warto przeczytać mój najnowszy patronat? Oto fragmenty na zachętę, na przykładzie których przekonacie się, że praca w przedszkolu to jednak nie kaszka z mleczkiem...



Katarzyna Wierzbicka, Tajne przez magiczne

 

 FRAGMENT 2

 Kiedy po szesnastej wyszłam na zewnątrz, było już prawie ciemno. Z burego nieba leciała zimna, nieprzyjemna mżawka. Wiatr uparcie wciskał się pod ubranie. Otuliłam się szczelniej szalem i postawiłam kołnierz kurtki. Wilgotne włosy przyklejały mi się do policzków. Skuliłam się, ścisnęłam mocniej torebkę i ruszyłam biegiem w stronę domu.

07 sierpnia 2021

[recenzja] „Uczeń nekromanty. Plaga” E. Raj – Do zuchwałych świat należy

Uczeń nekromanty. Plaga E. Raj to dla mnie szczególna pozycja, ponieważ jest to pierwsza książka, którą zdecydowałam się objąć moim patronatem. Mam nadzieję, że i na Was spore wrażenie zrobi drugie, poprawione i skrócone wydanie tej oryginalnej powieści dark fantasy, napisanej z iście epickim rozmachem, będącej pierwszym tomem cyklu planowanego na cztery-pięć części. A w niniejszej recenzji wyjaśniam, które elementy utworu przekonały mnie do patronowania.