16 listopada 2024

[recenzja patronacka] „Zbrodnia i magia” Katarzyny Wierzbickiej – Morderczo aspirujący pisarze

Aż trudno uwierzyć, że zgrabne połączenie kryminału z urban fantasy, czyli „Zbrodnia i magia” Katarzyny Wierzbickiej to już mój trzynasty patronat. A długo nie zastanawiałam się nad jego udzieleniem – usiadłam na chwilę, żeby poczuć klimat i przeczytać kilkanaście stron, a po chwili zorientowałam się, że jestem już w połowie tekstu – tak dobrze się go czytało. I już na wstępnie ostrzegam – po lekturze już nigdy nie spojrzycie ze spokojem na aspirujących pisarzy, a raczej będziecie się zastanawiać, do czego są w stanie się posunąć, by zdobyć popularność.


A zatem o czym jest ta przyjemna w odbiorze książka? Jej główna bohaterka – początkująca autorka Janka Kowalska – postanawia odejść od swojego dotychczasowego partnera i jednocześnie wybrać się na Mazury na szkolenie, które ma zainspirować do pisania dobrych kryminałów. Jednak życie samo postanawia napisać jeden z nich, bo już po pierwszej nocy uczestnicy wydarzenia znajdują martwą, najwyraźniej uduszoną szalem organizatorkę. I stopniowo okazuje się, że każdy z nich ma coś za uszami, część jest też Iskrami lub wie o ich istnieniu, choć powinno to pozostać tajemnicą. Tak więc atmosfera coraz bardziej się zagęszcza, przywodząc na myśl powieści Agathy Christie...


 Teraz przypomniało jej się nagle, 

czyją matką według starego przysłowia jest nadzieja. (s. 15)

 

Bycie pisarzem w Polsce to nie jest łatwy kawałek chleba, tak więc szybko wychodzi na jaw, że uczestnicy niedoszłego szkolenia imają się wszelkich możliwych sposobów na opublikowanie swoich tekstów, jak i zaistnienie na rynku. Dlatego też cienie i blaski zawodu pisarza to jeden z kluczowych wątków powieści, przy czym Katarzyna Wierzbicka serwuje nam tu sporo mrocznych sekretów barwnych postaci. Drugim ważnym elementem składowym opowieści jest coraz bardziej popularny narkotyk zwany magstasy, który znacznie zwiększa poziom umiejętności magicznych, a jest przy tym szalenie niebezpieczny... A trzeci i najważniejszy z nich to oczywiście powód morderstwa, a emocje podkręca fakt, że w zasadzie każda występująca tu dramatis personae ma motyw, dla którego mogłaby je popełnić. A przy tym wszystkim autorka umiejętnie wprowadza kolejne informacje, coraz bardziej podnosząc napięcie.


Wampiry słynęły z tego, że kiedy już jakaś idea zagnieździła się w ich mózgu, to na dobre, na amen i do końca świata. Jeśli na czymś zaczynało im zależeć, to nie potrafiły odpuścić, nawet gdyby na ich drodze założyć plantację czosnku, postawić las krzyży i rozsypać kilka ciężarówek maku. (s. 115)

 

Jankę Kowalską polubiłam bardziej niż Agatę z serii „Między światami”. Obie postaci są podobne pod względem braku pewności sobie, autentyczności oraz intensywnego przeżywania emocji, jednak bohaterka „Zbrodni i magii” jest bardziej skłonna do refleksji i stara się świadomie podejmować życiowe decyzje. Rzecz jasna zdarza się jej od czasu do czasu coś chlapnąć, ale przecież nikt nie jest bez wad. Co istotne, bohaterka musi zebrać w sobie naprawdę dużo odwagi, by odejść od charyzmatycznego wampira. I to jest wątek, który najbardziej mi się w całej historii podobał – bo wreszcie jakaś autorka zdecydowała się odmitologizować i skrytykować tak popularny w fantastyce związek z krwiopijcą. Pokazuje, że starszy, doświadczony, potrafiący bez trudu wywierać wpływ mężczyzna w gruncie rzeczy nie daje partnerce zbyt wiele miejsca na posiadanie własnej opinii czy też podejmowanie samodzielnych wyborów. Katarzyna Wierzbicka nie spłyca przy tym postaci Roberta Ferleja, narzeczonego Janki, pokazuje raczej, że on naprawdę się o nią troszczy, ale po prostu do końca jej nie rozumie. Pisarka nie boi się twierdzić, że to nie jest partnerstwo, jeśli dwie osoby nie zgadzają się w fundamentalnych kwestiach. I gdy na końcu protagonistka decyduje się kroczyć własną drogą, odczułam ogromne poczucie czytelniczej satysfakcji. Girl power! I to jest najważniejszy powód, dla którego patronuję powieści.



Drugi aspekt, który mnie oczarował, to warstwa językowa – przez tekst płynie się bowiem gładko i przyjemnie, niczym po odbijającym promienie słońca jeziorze w wietrzny dzień. Nie zabrakło tu szczypty czarnego humoru i odrobiny sarkazmu, znajdziecie też humor sytuacyjny (krowy pojawiają się na obrazkach nieprzypadkowo) oraz humor postaci, bo niektórzy aspirujący pisarze są celowo odrobinę przerysowani, na przykład pisząca erotyki Paulina. A co najlepsze, wszystkie te elementy składają się na smaczne i lekkostrawne książkowe danie.



Podsumowując, „Zbrodnia i magia” Katarzyny Wierzbickiej to warta przeczytania fuzja kryminału z urban fantasy, w której morderstwo mógł popełnić każdy z mających swoje mroczne tajemnice aspirujących pisarzy. Jeśli lubicie klimaty rodem z Agathy Christie oraz dylematy ukrywających się istot nadprzyrodzonych, a do tego chcecie zobaczyć świat wydawniczy w krzywym zwierciadle i trochę się z niego pośmiać, bez wahania sięgajcie po to smakowite danie książkowe.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Spisek Pisarzy oraz autorce.


Moja ocena: 5/6


Autor: Katarzyna Wierzbicka

Tytuł: Zbrodnia i magia
Wydawnictwo: Spisek Pisarzy
Rok wydania: 2024
Stron: 278

3 komentarze:

  1. Gratuluję ciekawego patronatu. Z przyjemnością sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje kolejnego patronatu! Wydaje się, że książka naprawdę ciekawie łączy różne wątki i klimaty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję patronatu! Tym razem jest to książka nie dla mnie :) (Wampiry)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.