Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mity. Pokaż wszystkie posty

13 kwietnia 2025

[recenzja] Aleksandra Bednarska „Piąta skóra Nigumy” – Kolekcjonerka dusz

Gdyby ktoś powiedział mi, że tak mnie wciągnie powieść, w której pierwsze skrzypce gra wątek obsesji, to bym mu nie uwierzyła. Jednak „Piąta skóra Nigumy” Aleksandry Bednarskiej oferuje czytelnikowi znacznie więcej niż tylko ten właśnie motyw, bo dostarcza całej gamy głębokich przemyśleń na temat tego, co jest w życiu naprawdę istotne.


04 października 2024

[recenzja] John Gwynne „Cień bogów” – Odpowiedzią jest krew

„Cień bogów” Johna Gwynne'a to pierwszy tom trylogii fantasy „Krwiozaprzysiężeni”, pełnej akcji opowieści osadzonej w inspirowanym Wikingami świecie, który przetrwał wojnę swoich zwierzęcych bóstw.


14 września 2024

[recenzja patronacka] Robert Holdstock „Lavondyss” – Pamięć lasu

„Lavondyss” Roberta Holdstocka to mój najbardziej niesamowity patronat, dlatego też długo szukałam słów, które oddałyby sprawiedliwość tej mądrej najstarszą mądrością powieści. W warstwie fabularnej to historia o dziewczynie, która wyprawia się do mitycznego lasu, by uratować brata, ale sama lektura oferuje znacznie więcej niż magiczną przygodę. To opowieść, która z każdą stroną coraz bardziej zakorzeniała się w moim czytelniczym sercu, budziła coraz większy podziw i nieustannie stymulowała szare komórki do wytężonej pracy. Prawda jest taka, że nikt, kto choć raz trafił do lasu Ryhope, nie wraca z niego taki sam – czy jest bohaterem stworzonym przez Roberta Holdstocka, czy też czytelnikiem jego książek.

 

10 sierpnia 2023

[recenzja] Marta Kładź-Kocot „Daraena” – Materia i mit

Niestety, mało kto słyszał o „Daraenie” Marty Kładź-Kocot, chyba że śledzi nominacje do nagrody im J.A. Zajdla. A szkoda, bo jest to wartościowy, wielowarstwowy utwór, który jest wręcz idealny dla odbiorców lubiących gimnastykować szare komórki, między innymi dlatego, że brawurowo podchodzi do tematu mitu i jego znaczenia dla ludzkiej egzystencji.


17 września 2022

[recenzja] Robert Holdstock „Las ożywionego mitu” – Z mocy wyobraźni

Las ożywionego mitu Roberta Holdstocka to jedna z wyjątkowych, ponadczasowych książek fantasy od pierwszej do ostatniej strony nasączonych tajemnicą i całkowicie angażujących wyobraźnię oraz umysł czytelnika. Nic więc dziwnego, że w 1984 roku dostała nagrodę British Science Fiction Association, a w 1985 World Fantasy Award.

 


17 kwietnia 2021

Wywąchać prawdę – „Czarny Lampart, Czerwony Wilk” Marlona Jamesa

Czarny Lampart, Czerwony Wilk Marlona Jamesa, a zarazem pierwszy tom Trylogii ciemne gwiazdy jest jedną z najbardziej nietypowych pod względem formy powieści fantasy, jakie miałam okazję przeczytać. To z całą pewnością książka wyjątkowa pod wieloma względami – oparta jest bowiem na niezbyt szeroko znanej mitologii afrykańskiej, wyróżnia się także specyficzną warstwą językową, a zarazem brutalnym, nieco komiksowym sposobem opowiadania, które mogą wywołać u czytelników skrajne reakcje – od zachwytu przez zaskoczenie oraz zdziwienie po solidną niestrawność czytelniczą. Ja w trakcie lektury doświadczyłam chyba wszystkich opisanych w psychologii stanów emocjonalnych. 

 


12 czerwca 2020

Na granicy światów – „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” Radka Raka

Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli Radka Raka to powieść równie oryginalna jak jej tytuł, garściami czerpiąca z tradycji baśni, mitów i legend, ale także polskiej historii, która przenosi czytelnika do ubogiej Galicji połowy XIX wieku. Sfera realna swobodnie miesza się tu z mityczną, oferując nam jedyną w swoim rodzaju opowieść o rzeczach w życiu ważnych.

15 grudnia 2018

Nieodparty urok Okrągłego Stołu - R. L. Green "Król Artur i Rycerze Okrągłego Stołu"

Król Artur i Rycerze Okrągłego Stołu Rogera Lancelyna Greena to właściwie staruszek książkowy – jego premiera miała bowiem miejsce w 1953 roku. Co zatem sprawia, że warto zapoznać się z tą pozycją tyle lat po pierwotnej publikacji?

Po pierwsze, jak zwykle w wydawnictwie Zysk i S-ka przepiękne, do postawienia jej na półce zachęca kolekcjonerskie wydanie w twardej oprawie. Po drugie, przyciąga sama osoba autora – absolwenta Oksfordu ze specjalizacją w literaturze brytyjskiej, członka słynnej grupy Inklingów, który opublikował własne opracowania wielu mitologii, m. in. greckiej, egipskiej i skandynawskiej, a także biografie pisarzy dziecięcych, a prywatnie był najlepszym przyjacielem C.S. Lewisa. 
 

13 października 2018

Odchodząc w mgły

Mimo że Mgły Avalonu zostały napisane przez Marion Zimmer Bradley w 1979 roku, są ciągle uznawane za jedną z najistotniejszych powieści fantasy w historii tego gatunku, a także najoryginalniejszych interpretacji mitu arturiańskiego. To monumentalna, rozdzierająca serce i na wskroś kobieca fantastyka, napisana w starym stylu sag rodzinnych, wobec której nie sposób przejść obojętnie. Wyjątkowe jest w niej również to, że niemal na każdym kroku skłania do przemyśleń, szczególnie na temat miejsca płci pięknej w społeczeństwie, zarówno ze świeckiego jak i religijnego punktu widzenia. Muszę przyznać, że książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i znalazła się bardzo wysoko w moich prywatnych notowaniach.

Opowieść zaczyna się od wizyty Taliesina, Merlina Brytanii oraz Viviany, Pani Jeziora u siostry tej ostatniej, czyli Igriany. Mówią jej o przepowiedni – że urodzi władcę, który zjednoczy pod swym berłem wszystkie ziemie, musi jednak w tym celu pojechać na wybory Najwyższego Króla i spodobać się Utherowi, choć jest już zamężna z kimś innym. Wizja mówi rzecz jasna o Arturze, czyli przyrodnim, młodszym bracie Morgiany. A centralną postacią historii jest właśnie ona, zwana czasem Czarodziejką, która odbywszy nauki na wyspie Avalon zostaje kapłanką Bogini. Losy obojga rodzeństwa opisane na przestrzeni kolejnych pięćdziesięciu lat znacznie komplikują się w obliczu m.in. najazdu Saksonów oraz konfliktów zdeterminowanych sług dwóch systemów wierzeń. 

25 sierpnia 2018

Odyn, Thor i Loki okiem Neila Gaimana

Jako że każda wyobraźnia potrzebuje czasem płodozmianu, postanowiłam sięgnąć po nieco mniej typową publikację fantastyczną, czyli Mitologię nordycką Neila Gaimana. Tym razem znany i lubiany autor na podstawie m.in. Eddy prozaicznej, Eddy poetyckiej i A Dictionary of Northern Mythology przedstawia nam swoją wersję tytułowych opowieści, których głównymi bohaterami są Odyn, Thor i Loki. I mimo że nie jest to klasyczna powieść, można z nią spędzić sympatyczny wieczór.

Na początku pisarz przybliża nam trójkę wyżej wymienionych bogów, a gdybyście pogubili się w innych postaciach, możecie zerknąć do glosariusza na końcu książki. Z całą pewnością warto czytać ich przygody po kolei, bo są ułożone w miarę chronologicznie - od stworzenia świata do Ragnaröku. Dowiecie się zatem między innymi jak Odyn i jego bracia zabijają olbrzyma Ymira i z jego ciała robią świat, a następnie z kłód jesionu i wiązu tworzą pierwszych ludzi. Wszechojciec prezentuje się tu jako mądry bóg, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Przebiegły i zmiennokształtny Loki, uroczy i złośliwy w swej naturze, to zarówno źródło kłopotów wszystkich bogów, jak i najlepsze ich rozwiązanie. I bardzo, ale to bardzo przypomina postać, którą wykreował Tom Hiddleston w filmach Marvela. Thor zaś to osobnik najpierw działający, a potem myślący, z drugiej zaś silny, nieustraszony i będący najlepszym wojownikiem wśród panteonu. A ponieważ wszyscy bardzo przypominają ludzi, łatwo ich polubić i śledzić ich przygody z zaciekawieniem.