Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cyberpunk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cyberpunk. Pokaż wszystkie posty

29 marca 2025

[recenzja patronacka] Marta Sobiecka „Kaori” – Barwy przyszłości

Jaka książka jest idealna dla głodnej wyobraźni? Taka, która jednocześnie zapewnia rozrywkę oraz solidną porcję refleksji. A tak się składa, że oba te elementy zostały smakowicie zaserwowane przez Martę Sobiecką w „Kaori”, wciągającej cyberpunkowej powieści, której tytułową bohaterką jest japońska policjantka z wydziału cyberprzestępczości. I aż trudno mi uwierzyć, że to już mój piętnasty patronat, a zarazem pierwszy, w którego przypadku moja polecajka została wydrukowana na okładce.


10 lutego 2024

[recenzja komiksów] „Gdzie jest Johnny”, „Sny wielkiego miasta” i „Słowo honoru” – Żyć i umrzeć w Night City

Dawno nie recenzowałam komiksów, postanowiłam więc nadrobić zaległości. A dodatkowo zmotywował mnie do tego fakt, że po raz pierwszy w historii nagrody Hugo trafiła ona w ręce naszego rodzimego twórcy – a konkretnie scenarzysty komiksowego Bartosza Sztybora. Zatem zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami z lektury trzech albumów z serii „Cyberpunk 2077” – „Gdzie jest Johnny”, „Sny wielkiego miasta” i „Słowo honoru”.


16 października 2023

[recenzja] Rafał Kosik „Bez przypadku” – W kleszczach Night City

Jeżeli chcecie zanurzyć się w świat Cyberpunka 2077, możecie teraz sięgnąć nie tylko po jej wersję komputerową, w tym najnowszy dodatek „Widmo wolności”, ale także po książkę Rafała Kosika „Bez przypadku”, która znakomicie oddaje duszny klimat i nieustanne poczucie zagrożenia, które towarzyszą wszystkim mieszkańcom Night City.


23 maja 2023

[recenzja] Marta Sobiecka „Chindōgu” – Pułapki przyszłości

Powieść mozaikowa Chindōgu Marty Sobieckiej jest udaną kontynuacją cyberpunkowego tomu opowiadań Algorytm życia. Znana już czytelnikom policjantka Kaori Nakamura prowadzi kolejne sprawy, w których kluczową rolę odgrywają nowoczesne technologie i ludzie, którzy się nimi posługują w bardziej lub mniej moralny sposób. Nie zabrakło tu oczywiście czysto japońskiego klimatu z wieloma zachwycającymi smaczkami.



20 maja 2023

[recenzja] Marta Sobiecka „Algorytm życia” – Sprawa przyszłości

Algorytm życia Marty Sobieckiej to pięć opowiadań osadzonych w Japonii niedalekiej przyszłości, w świecie wkraczającym w erę cyberpunka, których główną bohaterką jest policjantka Kaori Nakamura. To świetna propozycja nie tylko dla miłośników kultury i filozofii Kraju Kwitnącej Wiśni, ale przede wszystkim dla fanów dającego do myślenia science fiction.


10 września 2022

[recenzja] Magdalena Świerczek-Gryboś „Lew i stalker z grzywą” – Jak przeżyć w nieświecie

Lew i stalker z grzywą, najnowsza książka science fiction Magdaleny Świerczek-Gryboś, z pewnością jest warta uwagi, bo autorka wykreowała w niej nie tylko intrygujący świat przyszłości z posiadającymi wiele wad bohaterami, ale przede wszystkim stawia pytania istotne dla całej ludzkości. Znajdziecie tu siedem opowiadań, które wprowadzają nas w uniwersum nieświata, i robią to po prostu znakomicie, bazując na elektryzującej mieszance optymizmu i pesymizmu. 

 


28 listopada 2020

Nie zawsze bywa różowo – „Cyberpunk girls. Opowiadania”

Cyberpunk girls to zbiór opowiadań napisany tylko i wyłącznie przez kobiety, dlatego pieszczotliwie nazywany jest Cyberpinkiem. Zawiera siedem różnorodnych utworów stworzonych przez sześć autorek, w których bohaterki stają przed wieloma wyzwaniami. 

 

14 listopada 2020

Magiczny Śląsk – antologia „Inkszy welt”

Inkszy welt – tegoroczna antologia Sekcji Literackiej ŚKF-u Logrus zawiera jedynie sześć utworów, jednak większość z nich jest znacznie dłuższa i tworzy zdecydowanie bardziej złożone historie w stosunku do poprzednich zbiorów. Przeważa w nich urban fantasy, pojawia się też nutka grozy, kryminału i cyberpunka. Co ciekawe, wszystkie opowiadania są inspirowane śląską rzeczywistością i legendami tego rejonu, zawierają też szereg postaci o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Dlatego też niczym portal przenoszą nas do alternatywnej, fascynująco magicznej wersji Śląska.

 

20 listopada 2019

Pomiędzy życiem a śmiercią – antologia Fantazmatów „Umieranie to parszywa robota”

Choć kolejna antologia Fantazmatów zatytułowana jest Umieranie to parszywa robota, to jej czytanie należy do zdecydowanie przyjemnych zajęć. Spodziewałam się tu niezbyt lekkiej lektury, ale zaskoczyło mnie, jak różnorodne i pomysłowe podejście do tematu zaprezentowali tu autorzy, szczególnie pod względem miejsc i istot znajdujących się pomiędzy życiem a śmiercią. Dlatego też sądzę, że zebranych w tym tomie dwadzieścia opowiadań przypadnie do gustu wielu rozmaitym wyobraźniom. A znajdziecie tu między innymi sporą porcję science fiction, z technologiami, które pokonały śmierć, między innymi w postaci inteligentnego cyberpunka, a także elementy dystopii i fantasy oraz szczyptę humoru, kryminału i grozy. Tradycyjnie podzieliłam zawarte tu utwory na kategorie, by przybliżyć Wam pomysły pisarzy, zaś na czerwono zaznaczyłam te tytuły, które według mnie są szczególnie warte uwagi. 

Ilustracja z okładki antologii autorstwa Diany Franco Campos

06 października 2019

Decyzje i dylematy – zbiór opowiadań fantastycznych „Rozstaje”

Już trzeci rok z rzędu Logrus, czyli Sekcja Literacka Śląskiego Klubu Fantastyki, przygotowała dla nas darmowy zbiór opowiadań swoich członków, wśród których są znani i lubiani pisarze Anna Kańtoch czy Michał Cholewa, jak i ci zdobywający coraz większą sympatię wśród czytelników, jak nominowane do nagrody im. J.A. Zajdla Krystyna Chodorowska (ta aż za trzy utwory z zeszłego roku!) i Anna Hrycyszyn. Zbiorek, który tu recenzuję, zatytułowany jest Rozstaje i zawiera dziesięć opowiadań poświęconych przede wszystkim podejmowaniu trudnych decyzji, napisanych w różnych konwencjach – od realizmu magicznego, przez horror i kryminał do fantasy, cyberpunka oraz science fiction.

 

10 listopada 2018

Taniec nad przepaścią - Martyna Raduchowska "Spektrum"

Drugi tom napisanej przez Martynę Raduchowską cyberpunkowej serii Czarne światła zatytułowany Spektrum skupia się na replikantce Mai i przedstawia tak bardzo oczekiwaną przez czytelników jej interpretację dramatycznych wydarzeń, które zapoczątkował atak przeprowadzony przez tajemniczą organizację Equilibrium. (O pierwszej części Łzy Mai pisałam tu.)

Akcja utworu rozpoczyna się od znanego nam z poprzedniego tomu zamachu w budynku Beyond Industries, tym razem jednak obserwujemy wszystko oczami Mai, bo to właśnie ona jest tu narratorką. Jej sytuacja jest skomplikowana – najpierw zostaje skierowana do opanowania zamieszek na ulicach, gdzie spotyka innych, zbuntowanych replikantów – w tym wyrazistą Siobhan, która morduje swój policyjny oddział i proponuje głównej bohaterce zażycie reinforsyny. I choć ta stanowczo odmawia, i tak jest na celowniku sierżanta Pike'a, który za wszelką cenę próbuje udowodnić, że jest zdrajczynią i należy ją natychmiast zdezaktywować. Co gorsza, obecnie nieprzytomny Jared Quinn uczynił ją swoim pełnomocnikiem, więc zgodnie z jego wolą próbuje go bronić przed wszczepieniem  cybernetycznych implantów do mózgu. Zgodnie ze słowami przychylnego jej naukowca Harry'ego Turveya próbuje przy tym pozostać sobą, nieustannie dosłownie i w przenośni balansując nad przepaścią, co jest jednym z ciekawszych wątków w tej powieści. 
 

03 lipca 2018

Czy androidy potrafią płakać?

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Łzy Mai dostępne od 4 lipca 2018

Łzy Mai Martyny Raduchowskiej to cyberpunkowa opowieść o poruczniku policji Jaredzie Quinnie i jego próbach odnalezienia oraz zrozumienia tytułowej byłej partnerki replikantki, która prawdopodobnie przyczyniła się do tragedii zwanej B-Day i ukrywa się po drugiej stronie Muru dzielącego miasto New Horizon.

Powieść zaczyna się 17 maja 2034 roku od masakry w budynku Beyond Industries – ktoś przełamał zabezpieczenia i zhakował scyborgizowane klony Easy Puppets, które rozstrzelały wszystkich przebywających w okolicy. Jared Quinn cudem uchodzi z życiem, tracąc cały swój oddział, a z feralnego wieżowca wynosi go w ostatniej chwili replikantka Maya. Na ulicach wybuchają zamieszki wywołane przez organizację Equilibrium, głoszącej hasła przywrócenia równości społecznej, czyli zabranie bogatym i rozdanie biednym, a konkretnie poprzez przejęcie kontroli nad reinforsyną, czyli neurotransmiterem, który może znacznie podnieść sprawność umysłową. Szkopuł tkwi w tym, że nie jest on bezpieczny ani dla ludzi, ani dla androidów, tracą bowiem po nim równowagę psychiczną, zostaje więc finalnie zakazany. 

 
Porucznik odnosi tak poważne rany, że budzi się ze śpiączki regeneracyjnej dopiero dwa lata później i nie zastaje świata takiego, jaki chciałby widzieć: żona odchodzi do innego, a w New Horizon trwa w najlepsze rewolucja cybernetyczna i wielu ludzi instaluje sobie ulepszenia. Na domiar złego mimo jego wyraźnego sprzeciwu małżonka wyraziła zgodę, by zrobić mu domózgowe wszczepy... Jared chodzi na wizyty do psychologa, by wrócić do pracy, stawia jednak warunek, że nie życzy sobie żadnych androidów ani nawet nafaszerowanych technologią ludzi w swojej jednostce. Początkowo odmawia nawet używania własnych ulepszeń, jednak szybko okazuje się, że mogą być czasem całkiem przydatne...

Akcja znacznie przyspiesza w drugiej połowie utworu, gdy Quinn zostaje wezwany na miejsce bardzo nietypowego morderstwa – ktoś wyłączył cały System oraz zasilanie w okolicy, a zabrane tam zbierające ślady z miejsca zbrodni Szperacze i Skarabeusze  natychmiast się dezaktywują. Sprawę trzeba więc będzie poprowadzić w starym stylu, bo wszystkie maszyny i sprzęty w laboratorium wariują przy próbkach, a gdy Jared patrząc na ofiarę uświadamia sobie, że już ją widział w nawiedzających go przez kilkanaście nocy koszmarach, przestaje ufać nawet sobie... 


Jednym z najważniejszych wątków w tej książce jest emocjonalna relacja pomiędzy Mayą i Jaredem, którą obserwujemy głównie z punktu widzenia tego drugiego bohatera. Jest ona punktem wyjścia do rozważań nad ludzką tolerancją i jej granicami – czy androidy mogą kiedykolwiek zostać uznane za równe ludziom istoty i czy mają prawo czuć? Czy nafaszerowany cybernetyką przedstawiciel ludzkości to nadal człowiek z wolną wolą? Autorka maluje też obraz bardzo wyraźnego podziału społeczeństwa na biednych i bogatych, ale także na mieszkańców New Horizon i Dark Horizon, czyli tych za Murem. Poświęca sporo miejsca na szczegółowe opisanie, jak funkcjonuje na co dzień tak zaawansowany technologicznie świat. Nie brak tu ciekawych informacji o technikach prowadzenia śledztwa, psychice seryjnych morderców czy działania różnych substancji na ludzki mózg. Niestety, czasami odbywa się to kosztem posuwania wydarzeń naprzód, szczególnie w pierwszej połowie utworu. Do tego występują przypisy, które wyjaśniają czasem ogólnie znane pojęcia, takie jak np. spyware.

Co do bohaterów – porucznik ma początkowo bardzo ograniczony punkt widzenia, widać tu jednak pole do rozwoju. Z tego też względu nie jest dającą lubić się od razu postacią, ja stałam raczej po stronie Mai, choć czekałam całą książkę, by poznać jej punkt widzenia. W kwestii świata przedstawionego – Martyna Raduchowska z pewnością dobrze zna konwencję cyberpunka i umiejętnie ją wykorzystuje, starannie budując lekko przerażające miasto przyszłości, które z jednej strony jest bezpieczne, ale z drugiej nie pozwala zachować choć odrobiny anonimowości. Zaś fabuła, związana z tajemniczymi morderstwami, która rozkręca się na dobre w drugiej części powieści, ma na tyle ciekawą konkluzję, że z chęcią sięgnę po kolejny tom, który właśnie powstaje. I już wiem, czemu studio CD Projekt Red zatrudniło pisarkę do pracy nad scenariuszami do ich nowej gry – Cyberpunka 2077.

Zatem jeśli macie ochotę na zaawansowanego cyberpunka, pełnego niezwykłych sprzętów i substancji stymulujących, a także sporą dawkę rozważań na temat istoty człowieczeństwa i zagrożeń wiążących się z rozwojem technologii, Łzy Mai to idealna lektura dla Was.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Uroboros.
 
Hop do recenzji drugiego tomu, Spektrum.

Autor: Martyna Raduchowska
Tytuł: Łzy Mai, wydanie II
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2018

30 czerwca 2018

Cholitas, obcy i niezwykłe maszyny

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Skafander i melonik dostępny od 14 lipca 2018 (na Polconie)

Logrus, czyli Sekcja Literacka Śląskiego Klubu Fantastyki to fenomen na skalę ogólnopolską, skupia bowiem autorów znanych i nagradzanych Zajdlem (jak Annę Kańtoch i Michała Cholewę), a także tych, którzy już opublikowali pierwszą powieść (Anna Hrycyszyn, Krystyna Chodorowska) czy dopiero zaczynają przygodę z pisaniem. I działa na tyle sprawnie, że już lipcu tego roku będziemy mogli po raz kolejny zapoznać się z efektami jej pracy w formie zbioru opowiadań, tym razem zatytułowanego Skafander i melonik. I warto tu podkreślić, że ŚKF tworzy szlachetną tradycję, która stoi w opozycji do krytykowanych powszechnie wydawnictw vanity – udowadnia bowiem, że można własnym sumptem opublikować wysokiej jakości, porządnie napisaną i zredagowaną literaturę.
 

Tematem przewodnim są oczywiście tytułowe skafander i melonik, możecie więc spodziewać się ich w każdym opowiadaniu, do tego w każdej możliwej formie, raz będące w centrum, innym razem zaś jedynie rekwizytem.

CHOLITAS!

W następstwie pomysłu na tytuł jednym z najpopularniejszych motywów zostały cholitas, czyli pochodzące z Boliwii kobiety, ubierające się w meloniki i wielowarstwowe, kolorowe spódnice. A ponieważ w swojej ojczyźnie biorą udział w walkach, fakt ten wykorzystała Aleksandra Sokólska w opowiadaniu La Estrella tworząc historię o zawodniczce space wrestlingu. Ta historia spodobała mi się najmniej, ze względu na tematykę, za którą nie przepadam, a także formę oraz niejasną dla mnie konkluzję. 
 
  Źródło zdjęcia: https://zoomeboshi.com/2016/11/02/, dostęp 29.06.2018
 
Z drugiej strony kolejna cholita, czyli Nunzia w Matki płaczą solą Alicji Tempłowicz rozkłada konkurencję na łopatki i bezsprzecznie zdobywa u mnie pierwsze miejsce, jeśli chodzi o utwory zebrane w tym tomie. Ze względu na fakt, że złoża litu Lithium Investments w Boliwii zostały zaatakowane i są napromieniowane magicznie, doświadczony Guntram i jego młodszy partner Maurice mają za zadanie dowiedzieć się, co spowodowało katastrofę i jak bezpiecznie uruchomić wydobycie. Akcja stopniowo przyspiesza, przy czym autorka zgrabnie wplata w fabułę miejscowe mity o bogach i magii, wykorzystując też lokalny język jako ważny element rozwiązania zagadki. Ta historia wciąga jak wir, przejmując do szpiku kości. Przeczytajcie ją koniecznie!

OBCY WŚRÓD NAS

Do tej kategorii pasują aż cztery opowiadania, a każde z nich podchodzi do tematu obcego w zupełnie odmienny sposób.

Po pierwsze, Zwierciadło w dziurce od klucza Marty Magdaleny Lasik, w którym przybyły z meteorem tunguskim obcy, niezbyt lubiący urządzenia elektryczne, próbuje odnaleźć swoje miejsce na Ziemi, nie dzieląc się przy tym zbytnio swoją wiedzą o reszcie zaawansowanego kosmosu, co finalnie stawia go przed ogromnym dylematem... To jedna z oryginalniejszych i ciekawszych historii, z jakimi miałam ostatnio do czynienia – już sama wizja uniwersum jest znakomita, a do tego końcówki, jakich używają w stosunku do siebie obcy (bo mają więcej niż my płci) bardzo przypadły mi do gustu. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tą opowieścią.

Po drugie, Ślady w popiele Karoliny Fedyk, w których po śmierci znanego uczonego do opieki nad jego synem i spadkiem zgłaszają pretensje dwie osoby: kobieta przedstawiająca się jako jego siostra oraz agent imperium, z którego niegdyś uciekł. Syn jednak przepadł bez wieści, a wyspa kryje wiele tajemnic... W tej niespiesznie toczącej się historii, zawierającej elementy pamiętnika, centralnym punktem jest strach przed obcym i jego konsekwencje.


Po trzecie, Jeden spalony rzut Krystyny Chodorowskiej, który gwoli ścisłości nie jest wcale utworem fantastycznym. Trzeba jednak przyznać, że pisarka wykonała spory research na temat technik gaszenia pożarów lasów, zaś na uwagę zasługuje tu szczególnie koncept widzenia syntetycznego, który sprawia, że to opowiadanie z najmocniejszym przesłaniem.

Po czwarte, Flaun Marty Potockiej, który reprezentuje stary, dobry horror – wyprawa naukowa przybywa na inną planetę, by badać tamtejsze warunki i natyka się na jedyną w swoim rodzaju tytułową flaunę (czyli połączenie flory i fauny). I o ile ten pomysł jest rzeczywiście nowy i intrygujący, to bez trudu domyśliłam się, co się stanie z członkami ekipy.

ACH, TE PIĘKNE MASZYNY

Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra, Anny Hrycyszyn, steampunkowa historia otwierająca tom, a zarazem też najdłuższa ze wszystkich, jest też najsympatyczniejsza w odbiorze. Detektyw i jego asystentka Jaśmina Gorol dostają do rozwiązania sprawę skafandra skradzionego miejscowemu hrabiemu, który jest także znanym wynalazcą i przedsiębiorcą. Jest tu wszystko, czego możemy spodziewać się po dobrej opowieści przygodowej: dający się lubić bohaterowie, nieoczekiwane zwroty akcji, steampunkowe machiny i zaskakujący finał. Delicje!

Ilustracja do opowiadania Anny Łagan, 
dostęp: 29.06.2018

Ekonomia to dolina niesamowitości Anny Łagan zaskoczyło mnie najbardziej ze wszystkich tu zebranych pod każdym niemal względem: nie wyobrażałam sobie bowiem do tej pory, że można tak zrealizować wątek hodowania lam! Manu to mechaczłowiek, który po odejściu swojej również nieludzkiej mentorki opiekuje się zwierzętami i uświadamia sobie, że jeśli nie podejmie zdecydowanych działań, straci swoja firemkę na rzecz korporacji. Jeżeli myślicie, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest SI przejmująca wprost władzę nad światem, to przeczytajcie ten utwór i dopiero zobaczycie, czego się należy bać... Choć ten cyberpunk pisany jest nieco z przymrużeniem oka, zawiera sporo tematów do przemyśleń.

Zaś Pościg Michała Cholewy to opowiadanie dla tych, którzy lubią okręty i pościgi, a szczególnie za statkiem pirackim na prądach materium. Jak zwykle dobrze napisane, jednakże z nieco zbyt pesymistyczną jak na mój gust końcówką.

PODSUMOWANIE

Jak widzicie z powyższych rozważań, Skafander i melonik zawiera bardzo dobrze przemyślane i napisane utwory, opierające się na odmiennych konceptach, dzięki czemu każdy czytelnik może znaleźć tu coś dla siebie: charakterne cholitas, myślące i zaawansowane technicznie maszyny czy też obcych o różnorodnych obliczach, w formie od bardziej rozrywkowej do refleksyjnej. Tak więc z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten zróżnicowany i przyjemny w odbiorze tomik, dostępny od 14 lipca w wersji drukowanej, warto też wiedzieć, że e-book udostępniony jest za darmo tu.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Śląskiemu Klubowi Fantastyki.

A tu znajduje się recenzja antologii z roku 2019 zatytułowanej Rozstaje.

Autor: praca zbiorowa (Krystyna Chodorowska, Michał Cholewa, Karolina Fedyk, Anna Hrycyszyn, Marta Magdalena Lasik, Anna Łagan, Marta Potocka, Aleksandra Sokólska, Alicja Tempłowicz)
Tytuł: Skafander i melonik
Wydawnictwo: Śląski Klub Fantastyki
Rok wydania: 2018