„Pechowiec” Katarzyny Rupiewicz to dziejące się we współczesnych Katowicach urban fantasy, którego zakończenie może solidnie zaskoczyć nawet starych wyjadaczy gatunku.
Od najmłodszych lat jestem właścicielką głodnej wyobraźni – którą nakarmić mogły tylko Opowieści z Narnii, a potem Diuna, Ziemiomorze, czy Malazańska Księga Poległych. Nic więc dziwnego, że zostałam absolwentką polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, a pracę magisterską poświęciłam czytelniczej definicji fantasy. Na moim blogu znajdziecie recenzje książek fantasy i science fiction, powieści historycznych, a od czasu do czasu także dobrego kryminału. Smacznego czytania!
„Pechowiec” Katarzyny Rupiewicz to dziejące się we współczesnych Katowicach urban fantasy, którego zakończenie może solidnie zaskoczyć nawet starych wyjadaczy gatunku.
Po przeczytaniu brawurowego, niezwykle udanego debiutu Karo M. Nowak w postaci „Na wieki wieków korpo”, byłam bardzo ciekawa, jak dalej potoczy się historia postaci uwikłanych w ludzkie i anielskie korporacje. Dlatego też „I odpuść nam nasze korpo” była jedną z książek, na które najbardziej czekałam w tym roku. I ani trochę się na niej nie zawiodłam!
Aż trudno uwierzyć, że zgrabne połączenie kryminału z urban fantasy, czyli „Zbrodnia i magia” Katarzyny Wierzbickiej to już mój trzynasty patronat. A długo nie zastanawiałam się nad jego udzieleniem – usiadłam na chwilę, żeby poczuć klimat i przeczytać kilkanaście stron, a po chwili zorientowałam się, że jestem już w połowie tekstu – tak dobrze się go czytało. I już na wstępnie ostrzegam – po lekturze już nigdy nie spojrzycie ze spokojem na aspirujących pisarzy, a raczej będziecie się zastanawiać, do czego są w stanie się posunąć, by zdobyć popularność.
„Zaklęcie dla czarownika” Magdaleny Kubasiewicz to czwarty i już ostatni tom cyklu urban fantasy o wiedźmie klątw Jagodzie Wilczek, który przenosi nas między innymi do magicznej wersji Londynu. A jak wypada zakończenie tej historii, dowiecie się z niniejszej recenzji.
Jak wypadła powieść „Z magią jej do twarzy” Katarzyny Wierzbickiej, ostatni tom trylogii urban fantasy „Między światami”? Tak skutecznie trzyma w napięciu i wielokrotnie zaskakuje, że bez zbytniego wahania objęłam ją swoim patronatem.
W niniejszym wpisie recenzuję pokrótce drugi i trzeci serii urban fantasy Magdaleny Kubasiewicz o Wilczej Jagodzie: „Przysługę dla czarnoksiężnika” oraz „Klątwę dla demona”. Dowiecie się z niego, jaka nowa interesująca postać męska pojawia się w życiu Jagi oraz dlaczego uważam, że trzeci tom jest najlepszy ze wszystkich.
Po całkiem udanych „Wiedźmach Kijowa. Miecz i krzyż” Łady Łuziny postanowiłam sprawdzić, jak dalej potoczy się historia trzech potężnych Kijowic i już na wstępie muszę powiedzieć, że nie jestem do końca usatysfakcjonowana tomem drugim tej serii.
„Kołysanka dla czarownicy” Magdaleny Kubasiewicz to interesujący pierwszy tom cyklu urban fantasy „Wilcza Jagoda”, a czemu warto po niego sięgnąć, piszę pokrótce w niniejszej minirecenzji.
Po rewelacyjnym debiucie Joanny W. Gajzler zatytułowanym „Bóg Maszyna” wyczekiwałam na kolejne utwory autorki, bez wahania wgryzłam się więc w urban fantasy „Necrovet”, którego główną bohaterką jest Florentyna Kuna, technik weterynarii. Rodowita Warszawianka przeprowadza się do dwóch ciotek na polską wieś i zatrudna w dość nietypowej, bo prowadzonej przez nekromantkę, lecznicy dla zwierząt. A ponieważ w wyniku eksperymentu miliardera i koniunkcji dwóch światów pojawiły się tu niedawno magiczne bestie, również i nimi trzeba się zajmować. Fabuła prowadzona jest bardzo luźno, opiera się na epizodach z kolejnymi stworzeniami i pokazuje codzienność, a może raczej niecodzienność pracowników firmy weterynaryjno-nekromantycznej.
Do sięgnięcia po Na wieki wieków korpo Karo M. Nowak zachęcił mnie tytuł obiecujący naśmiewanie się z tytułowej organizacji, co oczywiście jest jednym z najistotniejszych tematów w tej powieści, ale w trakcie czytania z prawdziwą przyjemnością przekonałam się, że jest to także solidne urban fantasy ze zdrową dawką tajemnicy i napięcia, zadające wiele ważnych życiowo pytań. I że jest tu jedyna w swoim rodzaju, całkowicie niepowtarzalna, zarazem bezczelna i mądra Jaga, która przebojem podbije niejedno czytelnicze serce.
Miasto, którym się staliśmy to najnowsza powieść urban fantasy amerykańskiej autorki N.K. Jemisin. A ponieważ bardzo podobała mi się jej poprzednia seria, czyli Trylogia Pękniętej Ziemi, postanowiłam sprawdzić, co tym razem zrodziła bogata wyobraźnia pisarki.
To niej jest kraj dla słabych magów Katarzyny Wierzbickiej to kontynuacja urban fantasy Tajne przez magiczne, która trzyma w nieustającym napięciu od pierwszego do ostatniego słowa. Czy jednak dotknęła ją klątwa drugiego tomu? Tego dowiecie się z mojej recenzji.
Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż Łady Łuziny to kolejna pozycja, którą przeczytałam dzięki popularnej księgarni TaniaKsiazka.pl. Sięgnęłam po tę powieść urban fantasy zaintrygowana nie tylko postacią popularnej ukraińskiej autorki i dziennikarki, ale przede wszystkim kulturą oraz historią Kijowa. A jak wypadł ten eksperyment czytelniczy, wyłuszczam w niniejszej recenzji.
Do sięgnięcia po książkę urban fantasy Izy Grabdy Flawaris. Amortach skusił mnie jej opis obiecujący sprawki diabelsko-anielskie. Po otrzymaniu jej od lubianej księgarni taniaksiazka.pl z zaciekawieniem zabrałam się za czytanie, by jak najszybciej dowiedzieć się, co oznaczają oba słowa w tytule. Poniżej dzielę się moimi wrażeniami z lektury i wyjaśniam, czemu zdecydowałam się zatytułować tę recenzję Szybkie i wściekłe.
Tajne przez magiczne to humorystyczna powieść urban fantasy, będącą debiutem Katarzyny Wierzbickiej w dziedzinie literatury dla dorosłych. A że przy bawiłam się przy niej naprawdę dobrze, a także zostałam w kilku aspektach zaskoczona, z przyjemnością przybliżam Wam kolejny patronat Głodnej Wyobraźni!
Zastanawiacie się, czy warto przeczytać mój najnowszy patronat? Oto fragmenty na zachętę, na przykładzie których przekonacie się, że praca w przedszkolu to jednak nie kaszka z mleczkiem...
Katarzyna Wierzbicka, Tajne przez magiczne
FRAGMENT 2
Kiedy po szesnastej wyszłam na zewnątrz, było już prawie ciemno. Z burego nieba leciała zimna, nieprzyjemna mżawka. Wiatr uparcie wciskał się pod ubranie. Otuliłam się szczelniej szalem i postawiłam kołnierz kurtki. Wilgotne włosy przyklejały mi się do policzków. Skuliłam się, ścisnęłam mocniej torebkę i ruszyłam biegiem w stronę domu.
Baśnie, bajki, mity, legendy i wierzenia ludowe od zarania dziejów pełnią niezwykle istotną rolę w ludzkich społecznościach – ubierają bowiem w przystępną formę najistotniejsze wartości oraz lęki danej grupy, pokazując co jest dla niej dobre, a co złe, jak postępować słusznie czy też będzie karane. Nic więc dziwnego, że stanowią nieustające źródło inspiracji dla rozlicznych twórców, a szczególnie często dla tych tworzących fantastykę. Tak stało się także w przypadku drugiego zbioru opowiadań Hardej Hordy, czyli grupy stworzonej przez polskie pisarki fantastyczne, która od czasu wydania poprzedniego tomu zatytułowanego Harda Horda wzbogaciła się o nomen omen trzynastą autorkę, czyli Krystynę Chodorowską. Antologia zatytułowana została Harde Baśnie i prowadzi dialog z wieloma znanymi z ludowych opowieści motywami, a znajdziecie tu między innymi utwory z gatunku urban fantasy, postapokalipsy, grozy i steampunku.
Zapomnijmy o dziadach polskiej fantastyki, skupmy się za to na jej damach – i to aż dwunastu, których utwory możemy przeczytać w wydanej w 2019 roku antologii Harda Horda. Jest ona poświęcona przekraczaniu granic, a zawiera dwanaście związanych z szeroko rozumianą fantastyką różnorodnych pod względem stylu i gatunku opowiadań, które mogą rozśmieszyć, wzruszyć, dać do myślenia czy też wciągnąć wartką fabułą i zaskoczyć oryginalnym pomysłem.
Antologia jest pięknie wydana – w twardej oprawie, z wypukłymi i lakierowanymi elementami na okładce, zaś każdy utwór jest wzbogacony pasującą do treści czarno-białą ilustracją oraz stroną z interesującym cytatem z danego opowiadania, a także garścią interesujących informacji opatrzonych zdjęciem autorki. Znajdziecie tu także wstęp i wyjaśnienie, czym tak naprawdę jest i czemu służy Harda Horda, próżno zaś szukać spisu treści. Aby przybliżyć Wam zawartość zbioru, podzieliłam utwory na bloki tematyczne i zaznaczyłam na czerwono te, które moim zdaniem są szczególnie warte przeczytania.
Inkszy welt – tegoroczna antologia Sekcji Literackiej ŚKF-u Logrus zawiera jedynie sześć utworów, jednak większość z nich jest znacznie dłuższa i tworzy zdecydowanie bardziej złożone historie w stosunku do poprzednich zbiorów. Przeważa w nich urban fantasy, pojawia się też nutka grozy, kryminału i cyberpunka. Co ciekawe, wszystkie opowiadania są inspirowane śląską rzeczywistością i legendami tego rejonu, zawierają też szereg postaci o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Dlatego też niczym portal przenoszą nas do alternatywnej, fascynująco magicznej wersji Śląska.