19 listopada 2022

[recenzja] Łada Łuzina „Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż” – Kijowice, diabły i skarb spod cerkwi

Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż Łady Łuziny to kolejna pozycja, którą przeczytałam dzięki popularnej księgarni TaniaKsiazka.pl. Sięgnęłam po tę powieść urban fantasy zaintrygowana nie tylko postacią popularnej ukraińskiej autorki i dziennikarki, ale przede wszystkim kulturą oraz historią Kijowa. A jak wypadł ten eksperyment czytelniczy, wyłuszczam w niniejszej recenzji.


Trzy postaci kobiecie nie pojawiają się na okładce przypadkiem – bo to właśnie wokół nich toczy się cała historia. Pierwsza z nich to uwielbiająca Bułhakowa nieśmiała studentka historii Masza Kowalowa, drugą jest seksowna, wiecznie improwizująca artystka Dasza Czub, a trzecią zasadnicza businesswoman Katia Dobrażańska. Tak się składa, że w tym samym czasie trafiają do Centrum Czarów Starokijowskich i są świadkami śmierci potężnej wiedźmy. Ta przed wyzionięciem ducha serwuje im jeszcze przepowiednię i jak się okazuje, zostawia także pewną niespodziankę. A jest nią... jej moc podzielona pomiędzy nie trzy. Ich reakcje są zupełnie odmienne – od niedowierzania po zachwyt, szybko okazuje się jednak, że odpowiedzialność, która na nich spoczywa, może przerosnąć ich możliwości. Złe moce bowiem nie śpią, nie wahają się dokonywać rytualnych morderstw, a jak się wkrótce okazuje, mają znacznie szerzej zakrojony plan... I jeżeli nasze początkujące czarownice nie zorientują się w porę, w co gra przeciwnik, stracą nie tylko własne życie, ale i całe miasto...


Nazwanie charakteru Daszy nieskomplikowanym byłoby oczywistym niedopowiedzeniem – był lekki i unosił się nad wszystkim jak wielobarwny balon, co naturalnie irytowało homo sapiens, uważających się za poważnych i twardo stąpających po ziemi (s. 19).

Fascynacja autorki Kijowem, jego historią, kulturą oraz legendami emanuje tu niemal z każdej strony i jest niezwykle zaraźliwa. Piękne cerkwie z ikonami i malowidłami, tajemnicze jaskinie pod jedną ze świątyń, malownicze wzgórza i parki, a także miejsca związane z historycznymi postaciami (jak Michaił Bułhakow czy malarze Michaił Wrubel i Wiktor Wasniecow) niejednego czytelnika wprawią w zachwyt. Ja w trakcie lektury nieodwracalnie zakochałam się w tym mieście i z pewnością wybiorę się je zwiedzić, gdy tylko będzie w nim bezpiecznie. I właśnie dlatego uważam, że wykorzystanie tej metropolii i jej tajemnic jest najlepiej zrealizowanym, najbardziej wciągającym elementem powieści. Widać też, że Łada Łuzina jest obeznana z gatunkiem urban fantasy i dobrze się w nim czuje, zapewniając nam dzięki temu całkiem niezłą rozrywkę. Bawi się przy tym nie tylko słowem, ale także kilkoma motywami – istotny jest tu wątek trójki, wiedźm i diabła, ale także miłości do miasta, Boga i innego człowieka. Zaskoczyły mnie szczególnie nietypowe oblicza diabła, które odbiegają od utartego Złego z chrześcijaństwa – przekonajcie się koniecznie, co zaserwowała nam w tym temacie pisarka. Dowiedziałam się też, że lokalne czarownice nazywane są Kijowicami i jacy władcy oraz artyści byli istotni w historii miasta. Z zaciekawieniem zapoznawałam się też z różnorodnymi cytatami umieszczonymi na początku każdego rozdziału – a były to przysłowia, fragmenty legend, znanych powieści czy też książek naukowych o kulturze ukraińskiej. Na pierwszy plan wysuwają się tu jednak różne odcienie kobiecości, istotne są także rozważania na temat siły kobiet i ich roli w społeczeństwie. Muszę też koniecznie wspomnieć o potrafiących mówić kotach któż ich nie uwielbia?



Warstwa językowa również zasługuje tu na uwagę – autorka ma własny, wyrazisty styl, nie waha się używać rozmaitych środków stylistycznych, a także co i raz to mrugać okiem do czytelnika, bezpośrednio się do niego zwracając. Nie brakuje jej przy tym poczucia humoru, co przejawia się między innymi w długich i wiele mówiących tytułach rozdziałów oraz podszytym ironią stylu, dzięki czemu ponad 650 stron połyka się niemal w okamgnieniu. Ubawiło mnie szczególnie, jak bycie wiedźmą rewelacyjnie działa na porost włosów i paznokci, a dlaczego tak jest, przekonacie się podczas lektury.

Każda kobieta jest bogiem, już dlatego, że nosi w sobie cząstkę nieśmiertelności... (s. 226).

Czy książka ma jakieś wady? Ja zaliczam do nich popularne elementy urban fantasy jak początkowa niewiara w magię czy nadciągające wielkie zagrożenie. Nie przypadł mi do gustu wątek z eliksirem miłosnym i jego opłakane skutki oraz to, ile czasu zajęło bohaterkom dojście do wniosku, że one same i całe miasto znajdują się w niebezpieczeństwie. Fabuła jest z tego powodu niestety nieco chaotyczna i rozbija się na wiele pobocznych wątków, ale nabiera tempa i sensu w miarę zbliżania się do finału. Ponadto pomysłowa grafika na okładce nie pokazuje postaci zgodnych z opisem z książki – idąc od lewej Masza nie nosiła krótkich spódnic, natomiast Dasza miała warkoczyki, a Katia krótkie włosy. Korekta przeoczyła też niestety co nieco, ale przy tak długim utworze może się to zdarzyć.



Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że warto poznać tę wartko toczącą się opowieść o trzech początkujących wiedźmach, które zostają wrzucone w wir odwiecznych zmagań magicznych sił o Kijów – miasta, które podbije serce niejednego czytelnika. A jeżeli jakimś cudem nie przekonałam Was do przeczytania powieści Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż Łady Łuziny, to może znajdziecie coś odpowiedniego w bestsellerach księgarni TaniaKsiazka.pl.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję księgarni TaniaKsiazka.pl.


Moja ocena: 5/6



Autor: Łada Łuzina
Tytuł: Wiedźmy Kijowa. Miecz i krzyż
Tytuł oryginału: Киевские ведьмы. Меч и крест
Tłumaczenie: Gabriela Sitkiewicz
Wydawnictwo:
Insignis
Rok wydania: 2022
Stron: 656

9 komentarzy:

  1. Brzmi po prostu super, jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem znawczynią urban fantasy, więc mam wrażenie, że ta powieść może być dla mnie dobrym początkiem. Nie powinnam też czuć, że wątki nie są zbyt oryginalne. Literatury ukraińskiej nie znam chyba wcale, a zachwycenie się Kijowem to może być przyjemny skutek lektury. Podsumowując, zachęciłaś mnie do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam ją już jakiś czas temu i do tej pory miło ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi całkiem nieźle, lubię, gdy autorzy wykorzystują lokalny folklor i zwyczaje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam literatury ukraińskiej. Nie czytam fantasy, aczkolwiek tytuł ten mocno mnie zaintrygował. Myślę, że mogłabym się skusić na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój cudowny patronat <3 Uważam, że to świetna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książce nie mówię "nie", chociaż nie porywa mnie jakoś szczególnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładna okładka, a Twoja recenzja naprawdę interesująca ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę po nią sięgnąć :D Bardzo mnie zaciekawiła :D

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Chwilowo włączyłam funkcję moderowania, bo niestety na cel wzięli mnie spamerzy, mam nadzieję, że w ten sposób szybko się zniechęcą.