Pozycja popularnonaukowa „Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet” Anny Brzezińskiej może zachwycić nie tylko przepięknym wydaniem, ale przede wszystkim unikalną, dogłębną wiedzą historyczną, którą dzieli się z nami autorka. A robi to w sposób tak przystępny i wciągający, że obcowanie z tą książką jest czystą przyjemnością.
Od najmłodszych lat jestem właścicielką głodnej wyobraźni – którą nakarmić mogły tylko Opowieści z Narnii, a potem Diuna, Ziemiomorze, czy Malazańska Księga Poległych. Nic więc dziwnego, że zostałam absolwentką polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, a pracę magisterską poświęciłam czytelniczej definicji fantasy. Na moim blogu znajdziecie recenzje książek fantasy i science fiction, powieści historycznych, a od czasu do czasu także dobrego kryminału. Smacznego czytania!
25 lipca 2026
[recenzja] Anna Brzezińska „Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet” – Jak to drzewiej bywało...
26 kwietnia 2026
[recenzja] Karo M. Nowak „Codex Minor” – Nie wszystek umrę
Powieści Karo M. Nowak pochłaniają w całości i nie biorą jeńców, oferując wielowarstwowe historie pełne pasji. Nie inaczej jest w przypadku „Codexu Minor”, poruszającej historii pochodzącego z gminu skromnego średniowiecznego skryby, który ma być narzędziem swego pana do osiągnięcia przez niego nieśmiertelności. Elementy powieści historycznej nad wyraz zgrabnie łączą się tu z fantastyką i wierzeniami rodem ze starożytnego Egiptu, przemycając rozmaite mądrości, które przemówią do współczesnego czytelnika.
07 września 2025
23 listopada 2024
[recenzja patronacka] Łukasz Kucharczyk „Wszystkie drogi prowadzą” – Wyprawa po rozprawę
Nie da się ukryć, że pisanie o tej książce to czysta przyjemność – podobnie jak i jej czytanie. A mowa oczywiście o moim dwunastym patronacie, czyli rewelacyjnej powieści „Wszystkie drogi prowadzą” Łukasza Kucharczyka. W niniejszej recenzji podam Wam wiele powodów, dla których warto sięgnąć po tę pozycję, ale najważniejszy jest taki, że nie znajdziecie na polskim rynku wydawniczym inteligentniejszej i bardziej wszechstronnej humorystycznej fantastyki. Bowiem nie bez przyczyny nie tylko ja nazywam tego autora polskim Terrym Pratchettem.
14 września 2024
[recenzja patronacka] Robert Holdstock „Lavondyss” – Pamięć lasu
„Lavondyss” Roberta Holdstocka to mój najbardziej niesamowity patronat, dlatego też długo szukałam słów, które oddałyby sprawiedliwość tej mądrej najstarszą mądrością powieści. W warstwie fabularnej to historia o dziewczynie, która wyprawia się do mitycznego lasu, by uratować brata, ale sama lektura oferuje znacznie więcej niż magiczną przygodę. To opowieść, która z każdą stroną coraz bardziej zakorzeniała się w moim czytelniczym sercu, budziła coraz większy podziw i nieustannie stymulowała szare komórki do wytężonej pracy. Prawda jest taka, że nikt, kto choć raz trafił do lasu Ryhope, nie wraca z niego taki sam – czy jest bohaterem stworzonym przez Roberta Holdstocka, czy też czytelnikiem jego książek.





