Powieści Karo M. Nowak pochłaniają w całości i nie biorą jeńców, oferując wielowarstwowe historie pełne pasji. Nie inaczej jest w przypadku „Codexu Minor”, poruszającej historii pochodzącego z gminu skromnego średniowiecznego skryby, który ma być narzędziem swego pana do osiągnięcia przez niego nieśmiertelności. Elementy powieści historycznej nad wyraz zgrabnie łączą się tu z fantastyką i wierzeniami rodem ze starożytnego Egiptu, przemycając rozmaite mądrości, które przemówią do współczesnego czytelnika.
Ta jedyna w swoim rodzaju opowieść zaczyna się w Egipcie, w roku pańskim 1219, gdy rycerz Hermann von Radenberg und Wachau wraz ze swym giermkiem Zdeslavem, biorąc udział w piątej krucjacie, udają się potajemnie do świątyni, która ma kryć formułę wiecznego życia. Jednak ponieważ ów cenny sekret jest bardzo dobrze strzeżony, do rodzinnego kraju wraca tylko młodszy z nich i bezkompromisowo zabiera się za realizację marzenia swojego mistrza. Początkowo nie zdaje sobie sprawy, że wraz z nim przybywa także tajemnicza istota z egipskiego panteonu, która nie tylko obserwuje rozwój wydarzeń. Dyskretnie podsuwa mu bowiem uzdolnionego manualnie chłopa Ondrę, by stał się piórem Codexu Gigas – księgi ksiąg, zbierającej wiedzę na temat znanego świata, jednego z dwóch elementów niezbędnych do osiągnięcia nieśmiertelności.
Życie nie ma być przyjemnością, życie jest służbą, obowiązkiem, rygorem i ładem. Nie ma innej drogi, nie dla chłopskich synów. (s. 67)
Autorka obrazowo przedstawia tu realia średniowiecza – bezwzględnej epoki, w której każdy ma ściśle określone miejsce w hierarchii społecznej, a śmierć jest wszechobecna. Chłopi i panowie umierają z powodu rozmaitych chorób, kobiety podczas porodów, podróżni w czasie napadów na trakcie, a większość dzieci nie dożywa dorosłości. Młodsi synowie szlacheckich rodów wysyłani są do klasztorów, a w lepszym przypadku oddawani pod opiekę rycerzy. Nasz Ondra nie dowierza więc swojemu szczęściu, gdy zostaje wysłany na naukę kaligrafii, dlatego też pokornie przyjmuje wszystkie polecenia i nad wyraz surowe zasady, które narzuca mu Zdeslav. Pan zmusza go między innymi do przyjęcia mnisiego imienia Heřman i każe okładać kijami za opóźnienia w pisaniu. Nie sposób więc chłopakowi nie współczuć i nie buntować się wewnętrznie z powodu niesprawiedliwości, jaka go spotyka. Nie da się przy tym ukryć, że Karo M. Nowak potrafi emocjonalnie zaangażować czytelnika w opowiadane przez siebie historie. Ponadto jest istnym tytanem kwerendy – bowiem wykonała ogrom pracy, zbierając materiały do tej powieści i dopracowując ją w najmniejszych szczegółach, dzięki czemu w trakcie lektury można nie tylko wyobrazić sobie świat Zdeslava i Ondry, ale nawet poczuć zapachy i smrody, które są wszechobecne w ich otoczeniu. Nie zabrakło jej przy tym poczucia humoru, inteligentnej ironii, a czasem nawet sarkazmu, które dodają dynamicznej warstwie językowej sporą dawkę pieprzu. Nie wahała się także używać ważnej w średniowieczu łaciny, a także archaizmów, które niemal niezauważalnie wtapiają się w historię, dodając jej odpowiedniego klimatu.
Odwieczne prawo stanowi, że żeby ktoś mógł ora, ktoś inny musi na to wszystko labora. (s 133)
Najważniejszym wątkiem jest tu oczywiście nieśmiertelność, od niej więc zacznijmy analizę zawartej w książce treści. Występuje ona w wielu wariacjach – nie tylko jako marzenie Zdeslava i Hermanna, bo na przykład wielu młodym ludziom wyruszającym na wojenne wyprawy wydaje się bowiem, że są nietykalni. Ponadto własna formuła atramentu skryby, stanowiąca jego autograf, może sprawić, że będzie on rozpoznawalny nawet po upływie wielu stuleci. Do tego dochodzą jeszcze wierzenia egipskie, w szczególności sąd nad duszą umarłego i jej pożarcie bądź pozwolenie jej na pójście dalej w cyklu życia. Drugą stroną tej monety jest wszechobecna śmierć i strach, który budzi. I tak nasz skryba symbolicznie umiera kilka razy – dla rodziny, gdy zostaje wysłany na nauki; dla świata, gdy wstępuje do klasztoru; dla miłości, gdy zostaje zdradzony przez przyjaciela; także zamurowanie go w wieży jest swoistym rytuałem przejścia. Trzecim najczęściej przewijającym się zagadnieniem jest pisanie – obserwujemy tu, jakie emocje może wywołać w twórcy oraz odbiorcy i jak trudna jest to sztuka, bo nie chodzi w niej przecież o prawdę i fakty, ale o skonstruowanie dobrej opowieści. A w kontekście nieśmiertelności – jest to rzecz jasna jeden z najlepszych sposobów na bycie zapamiętanym na wieki.
Heřman nienawidził pompatycznego stylu Etymologiae pewien, że jest gigantyczna różnica między podawaniem faktów tak, żeby czytelnik zakrzyknął „och, ależ to ciekawe” i tak, by miał zakrzyknąć „och, ależ ten autor był mądry”. Skryba był pewien, że Izydorowi przyświecał ten drugi cel i tylko on. (s.172)
Mimo umiejscowienia akcji w średniowieczu i idealnego oddania klimatu tej epoki, znajdziecie tu całkowicie współczesne problemy. Po pierwsze, zespół stresu pourazowego rycerzy wracających z wojny lub krucjat, którzy pod wpływem traumatycznych doświadczeń stają się martwi w środku. Po drugie, wypalenie zawodowe, gdy Heřman orientuje się, że praca nad ukochaną księgą nie daje mu już radości. Po trzecie, wiele postaci cierpi tu z powodu samotności – Zdeslav uwielbia i wręcz idealizuje Hermanna, bo jako jedyny okazał mu zainteresowanie, Ondra zaś zostaje odcięty od rodziny, jest najmłodszym mnichem i pracuje solo. Dodatkowo wyraźnie zarysowane są tu nierówności klasowe czy wyzysk biednych przez bogatych, pojawia się nawet postać cierpiąca na bulimię. A listę poruszanych tu tematów musi zamknąć oczywiście ambicja i cena, jaką przychodzi za nią zapłacić.
„Codex Minor” Karo M. Nowak jest jak cios obuchem w głowę – to książka pełna charakteru, mocnych wrażeń i satysfakcjonujących przemyśleń, przez co rezonuje w pamięci długo po lekturze. Opiera się na znakomitym pomyśle obudowania fabuły wokół marzenia o nieśmiertelności, a umiejscowienie akcji w średniowieczu i dodanie egipskiej mitologii dają ekscytującą szczyptę mistycyzmu. Ponadto autorka zdaje się pytać nas z kart swojego dzieła: „A Ty jaki Codex Minor tworzysz swoim życiem? Jak osądzi go pożeraczka dusz?”
P.S. A jeśli jeszcze jakimś cudem nie przekonałam Was do lektury – to występuje tu rudy kotek, który odgrywa bardzo ważną rolę w fabule – koniecznie sprawdźcie jaką!
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Spisek Pisarzy.
Moja ocena: 6/6
Autor: Karo M. Nowak






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.