16 lipca 2022

[recenzja patronacka] „Kruki” Moniki Maciewicz – Wyzwania z dwóch światów

Jak zapewne pamiętacie, Wiedma Moniki Maciewicz została debiutem roku w moim zestawieniu najlepszych książek A.D. 2021, ucieszyłam się więc ogromnie z faktu, że historia Biwii doczekała się kontynuacji. A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że mogłam nie tylko przeczytać ją jako jedna z pierwszych, zanurzając się po szyję w czarownych słowiańskich klimatach, ale i objąć ją moim kolejnym patronatem. Zapraszam Was zatem do przeczytania kolejnej recenzji patronackiej poświęconej Krukom Moniki Maciewicz.

 

 

Wydarzenia w tym tomie rozgrywają się kilka lat po finale poprzedniego, a główną bohaterkę zastajemy podczas podróży do chramu Swaroga tuż obok Przemyśla, do którego zostaje wezwana przez lokalnego żercę Wiedzimira. Mężczyzna jest doświadczony w doradzaniu innym, jednak nie ma żadnych nadprzyrodzonych umiejętności, a ponieważ bardzo niepokoi się zachowaniem kruków, prosi Biwię, by pomogła mu dostrzec przyszłe zagrożenia dla całej okolicy. I jak możecie się domyślić, pojawia się ich całkiem sporo, między innymi wojowniczy Pieczyngowie i groźna choroba, do tego nie zabrakło także kłopotów, w które protagonistka wpakowała się na własne życzenie, nie potrafiąc opanować niektórych emocji i pragnień.

  


Recz jasna istotną rolę odgrywają tu tytułowe ptaki, a autorka zadbała przy tym, by szczegółowo wyjaśnić ich zadania oraz symbolikę w słowiańskich wierzeniach. Bardzo zgrabnie wykorzystuje przy tym ich obecność w całej historii, wplatając je w wiele istotnych wątków. Fabuła toczy się tu wartko, stawiając przed wiedmą całą serię trudnych wyzwań – między innymi polowanie na upira, leczenie, zdobywanie sojuszników w walce z Pieczyngami, ale także zagadkę zaginionych kobiet z Borusza. I właśnie ta ostatnia, oparta na legendzie o Borucie i Rokicie, została moją ulubioną opowieścią w Krukach – rywalizacja tej dwójki dostarczyła mi wielu emocji czytelniczych, ale przede wszystkim bardzo satysfakcjonującego zakończenia z istotnym przesłaniem.



Natomiast tworząc świat przedstawiony, Monika Maciewicz ponownie oparła się na wielu słowiańskich elementach, wiarygodnie odmalowując Przemyśl i ziemie dookoła niego, pokazując zarówno codzienne życie, jak i obchodzone przez lokalnych ludzi święta (np. postrzyżyny), obficie okraszając wszystko ekscytującymi elementami nadprzyrodzonymi. Jedynym wątkiem, który nie zdobył mojego uznania, był ten o szamanie Pieczyngów – z jednej strony byłam ciekawa jego mocy i podobał mi się swoisty pojedynek pomiędzy nim a Biwią, ale z drugiej okoliczności, w których się spotykają, były dla mnie bardzo mało wiarygodne.



Na polu postaci dzieje się wiele ciekawych rzeczy – oprócz protagonistki powracają jej wiedźmie towarzyszki – w tym dobrotliwa Dobromiłka, twarda Musza i rozmawiająca z krukami Lota, nie zabrakło też jej brata i jego dorastającego syna, którzy obecnie mieszkają w osadzie Czarnego Żmija. Nowymi istotnymi graczami są zaś kneź Przemyśla – Lestek, żerca Wiedzimir oraz tajemniczy Kościej, który ponoć pilnuje, by wiedźmy nie przekraczały swoich kompetencji. Każda z wymienionych powyżej osób ma pewną rolę do odegrania, choć najistotniejsza jest rzecz jasna Biwia. I muszę przyznać, że jest wykreowana tak przekonująco, że w tym tomie obdarzyłam ja jeszcze większą sympatią. To zresztą postać, która ma szansę stać się bliska wielu czytelniczkom – z jednej strony rezolutna i zdecydowana, gdy nadciąga jakiś kryzys dla społeczności, a z drugiej pełna sprzecznych uczuć i zwykłych kobiecych słabości oraz pragnień, które komplikują jej życie. Ponadto, gdy zreflektuje się, że zrobiła coś nie tak, ma siłę, by przeprosić i naprawić własne błędy. Dzięki takim ludzkim potknięciom łatwo się z naszą wiedmą zidentyfikować, a z drugiej strony może ona zaimponować umiejętnością radzenia sobie z konsekwencjami własnych czynów.

Miłośnicy staropolskich wyrazów z pewnością będą tu usatysfakcjonowani – bo jest ich tu solidna porcja, a przy tym wprowadzane są z idealnym wręcz wyczuciem i za każdym razem są wyjaśnione przypisami, dzięki czemu nie ma wątpliwości, co oznaczają. Moim zdaniem to idealny sposób na udaną stylizację językową.



Najwyższy czas na tradycyjne wyjaśnienie, czemu zdecydowałam się objąć tę powieść patronatem. Po pierwsze, z prawdziwą przyjemnością zanurzyłam się w ten barwnie odmalowany, staropolski świat, w którym z jednej strony mądra, a z drugiej popełniająca ludzkie błędy główna bohaterka próbuje radzić sobie z kolejnymi wyzwaniami stawianymi jej przez świat ludzi i magii. Po drugie, ze względu na emocjonującą opowieść o Borucie i Rokicie oraz istotny przekaz, który ze sobą niesie, po trzecie, ze względu na zgrabne wykorzystanie wątków słowiańskich – bogów, wierzeń, istot i różnorodnych nadprzyrodzonych mocy. Po czwarte zaś, ze względu na umiejętne wykorzystanie tytułowych kruków i jedną z najpiękniejszych okładek, jakie pojawiły się ostatnio na polskim rynku. Dorzucę tu Wam pewną ciekawostkę – otóż motywy pojawiające się w tej przecudnej urody grafice były inspirowane Drzwiami Gnieźnieńskimi!



Reasumując, Kruki Moniki Maciewicz to pełnokrwista, słowiańska opowieść o niezwykłej mocy wybaczenia i współpracy, która oczaruje niejedną głodną wyobraźnię. Jeżeli pragniecie przenieść do nad wyraz klimatycznego świata i towarzyszyć coraz bardziej doświadczonej wiedźmie w jej ekscytujących zmaganiach z wyzwaniami z dwóch światów, naszego i nadprzyrodzonego, nie znajdziecie nic lepszego niż ta powieść. 

 

A fragment powieści przeczytacie tu.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka oraz autorce.


Moja ocena: 5/6




Autor: Monika Maciewicz
Tytuł: Kruki
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2022
Stron: 270

12 komentarzy:

  1. Słowiańskie elementy i piękna okładka są zachęcające :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem u Ciebie pierwszy raz, ale na pewno będę zaglądać częściej. Bardzo ciekawa recenzja. Książka wydaje się idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te miłe słowa i serdecznie zapraszam do kolejnych odwiedzin, recenzji z pewnością u mnie nie zabraknie ;)

      Usuń
  3. Intrygują mnie te słowiańskie elementy! Gratuluję kolejnego ciekawego patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie zapowiada się ta przygoda czytelnicza, z przyjemnością wejdę w jej klimat, najpierw wcześniejsza odsłona do nadrobienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej serii, a teraz moją uwagę przyciągnęła ciekawa okładka. Ale fabuła brzmi równie interesująco!

    OdpowiedzUsuń
  6. Od jakiegoś czasu przyczajam się do książek tej autorki i możliwe, że kiedyś po nie sięgnę. Jednak jak na razie mam w kolejce książki, które chce przeczytać dużo bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakos w ogole nie spotkalam sie z tytułem ani nawet z autorka, zdecydowanie musze nadrobic :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najpierw muszę przeczytać pierwszy tom. Gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powinnam wrócić do pierwszego tomu, bo piszesz o tych książkach tak zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
  10. Okladka jest naprawdę mega. Chętnie zapisuje na listę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobra recenzja. Mnie obie części oczarowały .Wiedme polubiłam na zawsze .Właśnie dlatego, że jest taka ludzka i prawdziwa.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Chwilowo włączyłam funkcję moderowania, bo niestety na cel wzięli mnie spamerzy, mam nadzieję, że w ten sposób szybko się zniechęcą.