Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fuga. Powieść polifoniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fuga. Powieść polifoniczna. Pokaż wszystkie posty

26 marca 2022

[recenzja patronacka] Magdalena Anna Sakowska „Fuga. Powieść polifoniczna” – Iluzja szyta na miarę

Założyłam Głodną Wyobraźnię, by dzielić się moimi wrażeniami z lektur, ale przede wszystkim po to, by zachęcać Was do sięgania po wartościowe książki – takie, jak Fuga. Powieść polifoniczna Magdaleny Anny Sakowskiej, którą objęłam moim kolejnym patronatem. W tej pozycji science fiction oczarowała mnie idealna równowaga między akcją a refleksją oraz mocne, współczesne przesłanie. 

 


18 stycznia 2022

Fragmenty książki „Fuga. Powieść polifoniczna” Magdaleny Anny Sakowskiej

Oto fragmenty mojego najnowszego patronatu zatytułowanego „Fuga. Powieść polifoniczna” autorstwa Magdaleny Anny Sakowskiej. Mam nadzieję, że zachęcą Was do lektury tej inteligentnie napisanej powieści science fiction!

A recenzję przeczytacie dokładnie tu.
 
 
  
 
 
FRAGMENT 1
 

Sygnał przechodzi z pewnym opóźnieniem, ale mogę podejrzeć postępy rywali, nim systemy maskujące planety całkowicie odetną mnie od świata. Organizatorzy z Ministerstwa Sportu i Rozrywki zapewniają, że są nie do złamania: żaden przypadkowy turysta czy też nachalny fan nie wyląduje w przestrzeni, która dla radarów zdaje się pasem meteorów.

Środki ostrożności powzięto również ze względu na to, że Pifiny jest planetą wyjątkowo nieprzewidywalną, niezbadaną i – szczerze mówiąc – niebezpieczną, w związku z czym publiczność obserwuje igrzyska wyłącznie poprzez media społecznościowe. Ale ponieważ te dają wrażenia lepsze od widowiska na żywo, nikt się nie skarży. Można wybrać dowolny tryb oglądania: jako widz w amfiteatrze; uczestnik patrzący na świat oczami gladiatora, słyszący jego chrapliwy oddech, wyczuwający rytm kroków; czy też najbardziej popularny tryb: z punktu widzenia bestii. Jeśli ma się lepszy status konta, można do tego dodać autentyczne reakcje organizmu poddanego działaniu stresu, zmęczenia odmiennej grawitacji, czy niecodziennej temperatury. I nie dotyczy to tylko igrzysk: z tego co wiem, istnieją gry wojenne, które prowadzą uczestników przez takie doznania jak głód, wycieńczenie, indukowany chemicznie strach czy zastrzyk noradrenaliny. A wraz z nimi otwierają się filie psychoterapeutyczne, specjalizujące się w traumach „prawie” wojennych. Zresztą: prawdziwe czy hologramiczne – różnica zatarła się do tego stopnia, że mało kogo w ogóle jeszcze obchodzi. Idąc ulicą, widzi się realne drzewa i te, które miasto nasadziło jedynie wirtualnie. Hologramy umieszczane są w celu lepszego sterowania ruchem ulicznym, zwizualizowania ważnych dla obywateli informacji czy zwyczajnie dla rozrywki: bo dzieciaki czują się lepiej, gdy do przedszkola odprowadza je dinozaur z ulubionej kreskówki.