17 października 2026

[recenzja] Fred Hoyle, John Elliot „A jak Andromeda” – Transmisja z gwiazd

Ponieważ „Czarna chmura” Freda Hoyle'a zdecydowanie przypadła mi do gustu, z zaciekawieniem sięgnęłam także po powieść fantastycznonaukową „A jak Andromeda”, którą napisał wraz z Johnem Elliotem. Obie książki mają intrygujący pomysł na obcego, jednak czy recenzowana tutaj pozycja jest lepsza niż „Czarna chmura”?

Gdy najbardziej czuły na świecie radioteleskop odbiera transmisję z mgławicy Andromedy, wszyscy pracownicy obserwatorium na wzgórzu Bouldershaw Fell są niezwykle podekscytowani, jednak rząd brytyjski nakazuje im nie pisnąć na ten temat choćby słowa. Po rozszyfrowaniu napisanej kodem zero-jedynkowym wiadomości okazuje się, że jest to... instrukcja budowy ultranowoczesnego komputera. Do ośrodka przybywa zatem grupa naukowców, która ma zająć się realizacją projektu i entuzjastycznie zabiera się do pracy. Jedynie doktor Fleming ma wątpliwości co do tego, jakie konsekwencje mogą mieć te działania. A do tego władze postanawiają mieć wszystkich na oku, wysyłając Judy Adamson, która oficjalnie ma pełnić funkcję rzeczniczki prasowej, a tak naprawdę szpiegować współpracowników. 

 

Znakomicie sprawdza się tu pomysł na obcą inteligencję, która ma znacznie szerszą wiedzę niż ktokolwiek na Ziemi i bezwzględnie to wykorzystuje, by zdobyć przewagę. A rozumuje przy tym w zupełnie nieludzki sposób. Do ostatniej chwili nie wiadomo więc, czy doktor Fleming będzie w stanie znaleźć i wykorzystać jej słabe strony, czy też ludzkość pozostanie tylko wspomnieniem. Elementy fantastycznonaukowe, w tym eksperymenty, które są prowadzone we wspomnianym radiotelegraficznym ośrodku, mogą wręcz wywołać ciarki. Nie bez przyczyny na okładce książki znajduje się ludzkie oko. Zgrabnie wprowadzone zostały także elementy sensacyjne. Niestety, mimo znakomitego pomysłu, jego realizacja pozostawia co nieco do życzenia. W mojej ocenie jest tu sporo zbędnych opisów, dialogi bywają sztuczne i nie wnoszą nic do fabuły, zaś pomysł superkomputera budzi obecnie znacznie mniejsze emocje niż w 1962 roku, gdy ta książka miała premierę. To wszystko może jednak wynikać z faktu, że powieść została napisana na podstawie serialu z 1961 roku, który stworzyli Fred Hoyle i John Elliot. 

 

Podsumowując, „A jak Andromeda” Freda Hoyle'a i Johna Elliota to opowieść o zagrożeniu, jakie może czyhać na nas w gwiazdach, początkowo w postaci transmisji, a potem w postaci fizycznej, znacznie przewyższającej nas pod względem inteligencji. To także ostrzeżenie przed naukową ambicją bez skrupułów i brakiem refleksji nad konsekwencjami nagłego postępu. A jeżeli chcecie przeczytać naprawdę dobrą powieść fantastycznonaukową z niezwykłym obcym, to zachęcam Was do sięgnięcia po „Czarną chmurę” Freda Hoyle'a, która w mojej ocenie jest znacznie lepszą pozycją niż recenzowana tu książka. 

  

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Rebis.


Moja ocena: 3,9/6


Autor: Fred Hoyle, John Elliot

Tytuł: A jak Andromeda
Tytuł oryginału: A For Andromeda
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2026
Stron: 263 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.