Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strange the Dreamer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strange the Dreamer. Pokaż wszystkie posty

06 kwietnia 2019

Klątwa niespełnienia - Laini Taylor "Muza Koszmarów"

Wśród współczesnych młodzieżówek fantasy pierwszy tom dylogii Laini Taylor Strange the Dreamer wyróżnia się na plus, a jak wypada na jego tle część druga, czyli Muza Koszmarów? (Recenzja części pierwszej, czyli Marzyciela do przeczytania tu.)

Wydarzenia tej powieści są bezpośrednią kontynuacją fabuły Marzyciela. Nieprzejednana Minya chce niezwłocznie zejść do Szlochu i zemścić się na jego mieszkańcach, którzy w większości postanawiają spakować się i czym prędzej opuścić przeklęte miasto. Thyon i Calixte zaś trafiają na drzwi, które odsłoniła stopiona kotwica i postanawiają sprawdzić, co się za nimi kryje. Eril-Fane czeka na powrót Lazlo, by spróbować pokojowo rozwiązać narosłe przez lata problemy. Nowym, ale bardzo istotnym wątkiem jest tu historia nierozłącznych sióstr Kory i Novy, których matka została niegdyś wcielona do armii Mesarthimów, czekają zatem na niebieski statek, który przyleci też po nie. Jednak gdy nadlatuje, sprawy nie idą po myśli nastolatek – jedna z nich odlatuje z załogą, druga w wyniku dramatycznych wydarzeń zostaje z niego wyrzucona. I choć obie mają związane ręce, zrobią wszystko, by spróbować się odnaleźć... Nigdy jeszcze czas nie wydawał jej się walutą, a każda chwila monetą, którą można wydać rozsądnie bądź głupio (s.81).


30 marca 2019

Spętani nienawiścią - Laini Taylor "Marzyciel"

Ostatnio coraz trudniej znaleźć dobrą młodzieżówkę fantasy, ponieważ obecnie większość z nich opiera się tylko na pogmatwanych historiach miłosnych i nie wykorzystuje potencjału świata przedstawionego ani bohaterów, a ponadto nie dostarcza najmniejszej nawet refleksji czytelnikowi. Szukając zatem wartościowych utworów young adult postanowiłam sięgnąć po chwaloną przez wielu odbiorców dylogię Laini Taylor Strange the Dreamer, czyli Marzyciela i Muzę Koszmarów. Tu opisuję moje wrażenia z pierwszego tomu, który nieco przywrócił mi wiarę w istnienie lepszych przedstawicieli tego gatunku.


Zaczyna się dość dramatycznie – w mieście Szloch umiera dziewczyna, nabiwszy się na ostre elementy bramy. Następnie autorka przenosi nas w zupełnie inne miejsce – do sierocińca w Zosmie, gdzie jeden z jego młodych podopiecznych, Lazlo Strange, marzy o zostaniu wielkim wojownikiem Niewidocznego Miasta. Później, w wyniku zbiegu okoliczności w wieku 13 lat zostaje wysłany z przesyłką do Wielkiej Biblioteki i już tam zostaje, szukając bez wytchnienia dowodów na istnienie wyżej wspomnianej metropolii, która według niego straciła swą prawdziwą nazwę. Jego losy splatają się z historią bogatego alchemika Thyona Nero, który pewnego dnia żąda dostarczenia wszystkich badań młodego bibliotekarza na temat miasta. I bezwzględnie wykorzystuje tę wiedzę, gdy do Biblioteki przyjeżdżają goście z daleka poszukujący uczonych do ratowania ich miejsca zamieszkania. I tak Lazlo zostaje postawiony w sytuacji, gdy jego marzenia mają się spełnić komuś zupełnie innemu...