Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Margaret Atwood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Margaret Atwood. Pokaż wszystkie posty

26 lutego 2020

Czy jesteś nadzieją? – Margaret Atwood „Testamenty”

RECENZJA PREMIEROWA

Gdy tylko dowiedziałam się, że Margaret Atwood postanowiła kontynuować swoją słynną dystopię, czyli Opowieść Podręcznej z 1986 roku (o której pisałam tu), zaczęłam z niecierpliwością oczekiwać na polski przekład. I kiedy dzięki uprzejmości wydawnictwa Wielka Litera Testamenty trafiły w moje ręce, przeczytałam je niemal jednym tchem, z zainteresowaniem śledząc losy trzech głównych bohaterek. 

09 czerwca 2018

Mówię, więc jesteś - Margaret Atwood "Opowieść podręcznej"

O kanadyjskiej pisarce science-fiction Margaret Atwood zrobiło się głośno po emisji amerykańskiego serialu opartego na jej książce z 1986 roku zatytułowanej Opowieść Podręcznej. Zachęcona robiącym piorunujące wrażenie serialem postanowiłam przekonać się, czy jego literacki pierwowzór jest równie dobry.

Główna bohaterka, której imienia nie poznajemy, jest podręczną w Republice Gileadu. Oznacza to, że jako jedna z nielicznych pozostałych na świecie płodnych kobiet ma urodzić dziecko jednemu z Komendantów państwa, w którym żyje. Oprócz tego obowiązku nie ma żadnych praw – o jej statusie świadczy tatuaż na kostce – oko i czterocyfrowy numer, a także obowiązkowy czerwony strój z białymi skrzydełkami. Ma być posłuszna i skromna, zgodnie z wybranymi naukami z Biblii, którymi kierują się rządzący Gileadem Synowie Jakuba. Z tymi naszymi skrzydłami (…) trudno o pełny widok – nieba, czegokolwiek. (...) Nauczyłyśmy się oglądać świat, jakbyśmy gwałtownie łapały powietrze (s. 42), Kobietom nie wolno podjąć się żadnej pracy zarobkowej, a także czytać. Pełnią jedynie role użytkowe – są ubranymi na jasnoniebiesko Żonami, lub na ciemnozielono Martami zajmującymi się gotowaniem czy sprzątaniem. Autorka maluje przerażająca wizję totalitarnego państwa, z rozwiniętą propagandą, w którym zupełnie przekręcone wartości religijne narzucają obywatelom nieludzki system wartości. Jest więcej niż jeden rodzaj wolności, powiedziała ciotka Lidia. Wolność czegoś i wolność od czegoś. W czasach anarchii panowała wolność czegoś. Teraz zostałyście obdarzone wolnością od czegoś. Chciałbym, żebyście to doceniły (s. 36).
 

Protagonistka opowiada nam o swoich losach w pierwszej osobie, przeplatając bieżące wydarzenia retrospekcjami z życia w poprzednim ustroju, dzięki którym jak na dłoni widać kontrast pomiędzy oboma światami. Miała kiedyś pracę, męża, córkę i homoseksualną przyjaciółkę, a wspomnienia o nich czasem pozwalają jej utrzymać równowagę psychiczną, innym zaś razem sprowadzają na skraj rozpaczy. Ludziom najtrudniej się przyznać, że ich życie nie ma żadnego znaczenia. Żadnego celu. Żadnej treści (s. 257). W gruncie rzeczy cała książka to właśnie obrona bezimiennej bohaterki przed bezsensownością jej obecnego istnienia. Mówię, więc jesteś (s. 316) – zwraca się do czytelnika narratorka, wierząc, że ktokolwiek jej słucha. Bo w Gileadzie kobiety mogą się bronić jedynie w myślach, w przeciwnym razie zostaną zabite lub wysłane do śmiertelnie niebezpiecznych Kolonii. Byliśmy ludźmi, o których nie pisano w gazetach. Żyliśmy na ich białych, niezadrukowanych marginesach. Żyliśmy w przerwach pomiędzy tymi historiami (s. 71). Dlatego też trudno znaleźć jakikolwiek fragment, przy którym da się wziąć głębszy wdech – dramatyczny monolog wewnętrzny podręcznej trzyma nas w żelaznych kleszczach od pierwszego do ostatniego zdania.

Margaret Atwood daje nam rozliczne powody do refleksji – nie tylko na temat ról kobiecych i męskich, religii czy tolerancji wobec inności, ale przede wszystkim w kwestii tego, do czego można się posunąć, tłumacząc to chęcią przerwania czy uważając się za lepszego od innych. To zdumiewające, do czego ludzie potrafią przywyknąć, jeśli tylko mogą to sobie jakoś powetować (s. 320). Nawiązuje przy tym do prawdziwych wydarzeń z historii Ameryki i Europy – protagonistka wspomina obejrzany kiedyś wywiad z kochanką komendanta obozu koncentracyjnego, a organizacja, która pomaga wydostać się z Gileadu, nazywa się Podziemny Szlak Kobiecy, podobnie do ludzi, którzy organizowali niegdyś ucieczki niewolników. Jeżeli dzięki temu uświadomimy sobie, jakie ogromne krzywdy zostały już nie tak dawno wyrządzone, zaczniemy zdawać sobie sprawę, że Gilead może powstać naprawdę. Albowiem piekło zapewniamy sobie sami (s. 23).

Okładki zagranicznych wydań Opowieści Podręcznej, źródło: http://wyborcza.pl/7,75517,22973156,margaret-atwood-o-metoo-dyskryminacji-i-opowiesci-podrecznej.html, dostęp 09.06.2018

Serial znakomicie wykorzystuje wszystkie pomysły autorki – i choć niektóre wydarzenia dzieją się z innego powodu lub w innym momencie, czy też zmienione są kolory strojów kobiet, twórcy telewizyjni idealnie oddają duszną atmosferę totalitarnego państwa. Zasadnicza różnica pomiędzy nim a książką tkwi jednak w postaciach, na przykład narratorka powieści pragnie tylko przetrwać, w przeciwieństwie do swojego butnego filmowego odpowiednika: Chciałbym, żeby ta historia była inna (…) Żeby ukazała mnie w lepszym świetle (…) bardziej aktywną, mniej wahającą się (s. 315). Ponadto Komendant i jego Żona są znacznie starsi, scenarzyści rozbudowali też historię Moiry, ciotki Lidii i innych podręcznych. Tak więc mogę jedynie doradzić Wam, byście najpierw przeczytali książkę, która ma do całkowicie zaskakujący pomysł na finał, a dopiero potem usiedli przed telewizorem.

Podsumowując, gorąco polecam tę głęboką, wzruszającą, a przy tym wbijającą w fotel prawie każdym zdaniem niezwykłą powieść science fiction dającą do myślenia na temat kondycji i moralności ludzkości. Niech mocne przesłanie Opowieści Podręcznej pójdzie jak najdalej w świat...

autor: Margaret Atwood
tytuł: Opowieść Podręcznej
tytuł oryginału: Handmaid's Tale
tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
wydawnictwo: Wielka Litera
rok wydania: 2017