07 listopada 2026

[recenzja] „Potwory, strachy, zmory” – Trudno być południcą...

Coraz dłuższe i ciemniejsze wieczory sprzyjają sięganiu po klimatyczne utwory, takie jak „Potwory, strachy, zmory”. W tym przepięknie wydanym tomie znajdziecie dziesięć opowiadań o rozmaitych kobietach oraz groźnych istotach pochodzących głównie z wierzeń słowiańskich, takich jak strzygi, południce, rodzanice, leszy czy inne demoniczne stworzenia. Czy jednak należy się ich bać? Tego dowiecie się, sięgając po tę antologię.


Hitem tego tomu jest dla mnie „Przetrwać w tych czasach” Magdaleny Wolff, która w jednocześnie zabawny i mądry sposób opisuje życie południc w XXI wieku. Bo kiedyś ludzie wiedzieli, jak je traktować, a obecnie zostały sprowadzone do roli bossów w grach komputerowych... Nasza pierwszoosobowa narratorka – południca – walczy więc o przetrwanie, dzieląc się swoimi obawami oraz zaskakującymi przemyśleniami, nie spodziewając się, że ktoś jednak zacznie się do niej zwracać o pomoc. Autorka umiejętnie i szczegółowo charakteryzuje tu złożoną naturę owej słowiańskiej istoty i pokazuje zasady, którymi się kieruje. A z całej opowieści płynie morał, że warto być elastycznym, jednocześnie okazując szacunek starym tradycjom. Przeczytajcie to opowiadanie koniecznie! 

 

Pod względem oryginalności i światotworzenia moją głodną wyobraźnię najbardziej usatysfakcjonował utwór „Król Jezior ma córki” Magdaleny Świerczek-Gryboś. Tytułowy bohater jest bowiem istotą tak starą, że ma zupełnie nieludzki sposób myślenia. Ogromną przyjemność sprawiło mi więc poznanie go i nabranie szerszej perspektywy w kwestii historii naszej planety oraz zachowań naszego gatunku. Zaś centralnymi motywami tej opowieści są odwieczna walka o dominację i władzę, a także wartość poświęcenia. To dający do myślenia i zaskakujący utwór.



Wciągnęła mnie także „Cicha” Sylwii Błach, w której cyniczny policjant po śmierci syna zostaje skierowany na Kaszuby, by pomóc w prowadzeniu śledztwa w sprawie tajemniczej zarazy zabijającej całe wsie. Autorka umiejętnie buduje tu atmosferę grozy, by w kulminacyjnym momencie wyjaśnić, kim tak naprawdę jest tytułowa bohaterka. Ponadto z wyczuciem porusza zarówno temat utraty bliskich, jak i trudności w budowaniu relacji międzyludzkich.

Zaś pod względem dramatyzmu zdecydowanie nie zawodzi najdłuższy utwór w tym zbiorze, czyli „Czwarta rodzanica” Martyny Raduchowskiej. Ociekający słowiańskim klimatem, przedstawia losy Kaliny, której narodziny poprzedziło kilka przypadkowych, przynoszących pecha wydarzeń. Szybko okazuje się, że dziewczyna jest wyjątkowa – ma białe oczy, nie chce mówić, a przede wszystkim umie robić motanki, które wpływają na losy ludzi. I zdaje sobie przy tym sprawę, że nie będzie miała własnego życia... To klasyczny przypadek tego, że za wielką moc słono się płaci, a intencje mają ogromne znaczenie. Ponadto autorka wykonała tu znakomity research w kwestii tworzenia motanek i namalowała słowami przejmującą historię dziewczyny, która bez własnej winy znalazła się w sytuacji bez wyjścia.



Z kolei „Coś umarło” Marty Krajewskiej opowiada historię Nieradki, która z własnej woli odizolowała się od innych, znacznie lepiej czując się w lesie i poznając jego tajemnice pod okiem nadprzyrodzonego nauczyciela. Tutaj prawdziwymi potworami okazują się ludzie, a najważniejszym pytaniem jest, czy jesteś wilkiem, czy sarną.

Znajdziecie tu także pierwiastek historii alternatywnej – „O Ludgardzie, Przemyśle i czarnym kogucie” Agaty Kasiak, w którym autorka stara się pokazać bardziej ludzką twarz tytułowego władcy. Miłośnicy klasycznego horroru odnajdą się zapewne w utworze „Nie mąć wody” Aleksandry Seligi, poświęconemu nieradzącej sobie z dziećmi matce i Cichemu Jezioru. Zaś ci, którzy doceniają połączenie grozy i humoru, powinni dobrze się bawić, czytając „Listopadowy śnieg” Marty Kisiel – i zastanowić się przy okazji solidnie, czemu ludzie gadają. Natomiast fanki silnych kobiet i wymierzania sprawiedliwości powinny być usatysfakcjonowane opowiadaniem „Pani Zemsta” Eweliny Kasiuby. Zaś „Stuk, puk, stuk” Katarzyny Bereniki Miszczuk skupia się na mrocznej rodzinnej tajemnicy, która prześladuje kolejne pokolenia. Niestety, kończy się w takim momencie, że nie poznajemy jej rozwiązania, mam więc nadzieję, że pojawi się kontynuacja tej opowieści.



W trakcie lektury antologii „Potwory, strachy, zmory” możecie doświadczyć wielu różnorodnych emocji – strachu, złości i smutku, ale także współczucia, rozbawienia oraz zrozumienia. A dostarczą ich historie pełne strzyg, południc i innych nadprzyrodzonych stworów. Przy czym prawdziwymi potworami okazują się niekoniecznie one... Bowiem znacznie gorsze bywają czasem złośliwe plotki, złe intencje i ludzkie pragnienia wyrywające się spod kontroli. 

 


  

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Mięta.


Moja ocena: 4,5/6


Autorki: Sylwia Błach, Agata Kasiak, Ewelina Kasiuba, Marta Kisiel, Marta Krajewska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Martyna Raduchowska, Aleksandra Seliga, Magdalena Świerczek-Gryboś, Magdalena Wolff

Tytuł: Potwory, strachy, zmory
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta
Rok wydania: 2026
Stron: 477 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.