Ostatnie dwa sezony letnie dobitnie pokazały nam, że pogoda może zmieniać się bardzo gwałtownie – od dziewiętnastu stopni i deszczu jednego dnia do trzydziestu dwóch i koszmarnego upału kolejnej doby. Tak więc jeśli choć trochę odczuwacie coraz bardziej nieprzewidywalne zmiany aury, „Fikcja klimatyczna w Polsce” wydaje się zbiorem jak najbardziej na czasie. A znajdziecie w nim czternaście opowiadań i jedną mikropowieść, które w większości nie pozostawiają suchej nitki na niefrasobliwej i nieodpowiedzialnej ludzkości, ale dają także iskierkę nadziei.
Zacznę od szerszego opisu kilku utworów, które szczególnie przypadły mi do gustu. Świetnie bawiłam się przy czytaniu ironiczno-postapokaliptyczno-popkulturowego „Tylko to się liczy” Istvana Vizvary'ego, w którym lokalna społeczność wierzy, że Kajko i Kokosz byli prorokami, więc posługuje się cytatami z tychże komiksów, ale również z hymnu polskiego czy piosenki Varius Manx „Orła cień”, traktując je wszystkie jak prawdę objawioną. Autor w inteligentny i pełen humoru sposób pokazuje, jak niebezpieczne może być zbytnie przywiązanie do tradycji i nadmierna gorliwość w kwestii obrony własnego plemienia. Ale dla mnie przede wszystkim liczy się tu podkreślenie, jak słowa wyrwane z kontekstu mogą całkowicie zmienić znaczenie wraz z upływem czasu i zmianą kontekstu, a także jak zaskakująco mogą być interpretowane.
Drugim bardzo udanym utworem są w mojej ocenie „Wolne blokowiska” Małgorzaty Lewandowskiej, zawierające sporą dozę fantastyki socjologicznej, a do tego tworzące niezwykły klimat. Po wielkim kryzysie większość ludzi mieszka w starych blokach, a tylko najbogatszych stać na większy kawałek działki. Główny bohater, zwolniony i rozwiedziony korpoludek, wraca jak niepyszny z Warszawy na Podlasie. I ze zdumieniem przekonuje się, jak znakomicie jest zorganizowana lokalna społeczność, jak sobie wzajemnie pomaga i jak skutecznie ukrywa swoją zaradność. To opowiadanie tchnie świeżością, jest pomysłowe, ma inteligentne, otwarte zakończenie i mówi o bardzo ważnych rzeczach – bo czy życie w wielkim mieście, praca dla korporacji i posiadanie większej ilości pieniędzy rzeczywiście dają szczęście? I kto będzie w stanie lepiej przetrwać kryzys – samotnicy czy sprytna, przedsiębiorcza grupa ludzi? Mam wrażenie, że jest to ukłon w stronę polskich umiejętności organizacyjnych i naszej niezwykłej narodowej pomysłowości.
Na przeczytanie zdecydowanie zasługuje mikropowieść zamykająca ten tom, czyli „Rozlewa się mgła nad Niebiańskimi Grobami” Romualda Pawlaka. Obserwujemy tu codzienne życie kilku rodzin wiele lat po bliżej nieokreślonym kataklizmie. Każda z nich odpowiada za jakiś istotny aspekt przetrwania – buduje chaty, wyprawia skóry, poluje, zbiera dary lasu, ale także pozostałości po upadłej cywilizacji w postaci niezwykle rzadkich metali. Ich rutynę przerywa jednak zaginięcie jednego z poszukiwaczy i przybycie obcego. Świat przedstawiony jest tu starannie przemyślany i wiarygodny, a bohaterowie zmotywowani i prawdziwie ludzcy, bo popełniają błędy ze strachu o siebie i bliskich. Ten utwór pokazuje, jak istotne, a jednocześnie szkodliwe mogą być tradycje. I że nie zawsze robimy to, co deklarujemy, a łamanie utartych schematów postępowania może okazać się czymś dobrym, jeśli nie będziemy kierować się zabobonami.
Interesujące jest również opowiadanie „Tożsamość narodowa” Jakuba Sokołowskiego, które zabiera nas do katowickiej Zony na terenie Konfederacji Stanów Ludowych. Jannik Weiss urządza prowokację, by zwrócić na siebie uwagę władz i zdobyć niezwykle cenną insulinę dla swojej dziewczyny. Udaje mu się to, a w dodatku zostaje głównym architektem watażki wspomnianej Zony. Ma stworzyć projekt kapsułowych, ergonomicznych budowli, które dałyby ludziom poczucie tytułowej tożsamości narodowej, a inspiruje się między innymi pracami Antoniego Gaudíego, genialnego hiszpańskiego architekta. To swoisty hołd dla wizjonerów-pracoholików, ale także zwrócenie uwagi na to, że ludzkie uczucia i ambicje nigdy się nie zmieniają, nawet jeśli świat dookoła próbuje się podnieść po klimatycznej zagładzie.
Kilka opowiadań skupia się na pokazaniu najgorszych cech ludzkości. I tak „Rodzinny interes” Sidy Olesiaka przedstawia historię familii Lipków przejętej proroctwem babci Józefiny o końcu świata, która starając się zapobiec katastrofie, czyni spore inwestycje. Wisienką na torcie jest tu przewrotny koniec, podkreślający, jak łatwo można zrezygnować ze swoich ideałów. Natomiast „Po ile dziś powietrze” Natalii Ciejki ma zapadający w pamięć pomysł na szokującą postawę tych, którzy chcą zarabiać. Podobny wątek znajdziecie także w udanym hard science fiction z elementami thrillera, czyli „Zerecu” Artura Siwka, w którym bezwzględne korporacje walczą o wygraną w wyścigu o uruchomienie elektrowni orbitalnej.
Znajdziecie tu także szczyptę optymizmu i bohaterów, którzy nawet w najgorszych postapokaliptycznych warunkach potrafią pokazać ludzkie oblicze. Tak dzieje się w przypadku weterana w cyberpunkowym świecie w „Morowym chłopaku” Pawła Jakuba Domownika, samotnego wędrowca w „Ziemia ma się świetnie” Mateusza Wyszyńskiego, otwierającego Ścieżki w „Opowieści miłosnej o końcu świata” oraz podziemcy Marka w utworze „Marek, Anna i Bartek” autorstwa Karola Ligeckiego.
Nie zabrakło też rzeczywistości wirtualnej, do której można przenieść swój umysł – znajdziecie ją w opowiadaniach „Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy” Marty Magdaleny Lasik i „Hemimetabolii” Marty Gidyńskiej. W pierwszym z nich autorka maluje interesującą wizję ludzi mieszkających w arkologiach oraz używających elektrowni heliotermalnych. Pokazuje też konflikt pokoleń na polu tego, czy jest kogo winić za katastrofę i o co walczyć, czy też trzeba pogodzić się z tym, co się stało. Co ciekawe, zagłada nie następuje tu nagle jak w filmach katastroficznych, ale bardzo powoli, co skłania do refleksji nad naszą postawą wobec rozwoju technologii i zmian klimatycznych. Natomiast drugie opowiadanie skupia się na argumentach za i przeciw życiu wirtualnemu, piętnuje też ludzką głupotę i pokazuje, do jakiej tragedii może ona doprowadzić w połączeniu ze zwykłym zbiegiem okoliczności.
Podsumowując, „Fikcja klimatyczna w Polsce” to zbiór różnorodnych utworów, w których bohaterowie zmagają się z problemami takimi jak anomalie pogodowe, konieczność życia pod ziemią, czy zubożenie większości społeczeństwa, ale także z własnymi emocjami, ambicjami oraz chciwością. Autorzy zabierają nas w przyszłość z bardzo rozwiniętą technologią lub taką zupełnie jej pozbawioną w wyniku katastrofy. I wszyscy zgodnie podkreślają, że to nasze decyzje i nasza postawa wobec świata bezpośrednio wpływają na to, jak będzie on wyglądać teraz i za jakiś czas – i to zarówno w skali mikro, jak i makro.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Białemu Krukowi.
Moja ocena: 4,5/6
Autorzy: Marta Magdalena Lasik, Ewa Marczyńska-Goldstein, Martyna Biesiada, Sida Olesiak, Małgorzata Lewandowska, Natalia Ciejka, Mateusz Wyszyński, Artur Siwek, Istvan Vizvary, Karol Ligecki, Tomasz Kozłowski, Marta Gidyńska, Jakub Sokołowski, Paweł Jakub Domownik, Romuald Pawlak





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.