Polscy pisarze okresu modernizmu zdecydowanie mieli fantazję – o czym dobitnie świadczy podszyta satyrą „Ofiara królewny” Jana Lemańskiego. Ta napisana w 1906 roku książka została zgrabnie opracowana i uwspółcześniona przez Bartosza Ejzaka, dzięki czemu mamy niepowtarzalną okazję zapoznać się z wyjątkowo inteligentnym poczuciem humoru autora i zobaczyć, jak umiejętnie potrafił operować językiem polskim. A przede wszystkim przekonać się, że mimo upływu czasu ta historia nadal ma nam coś wartościowego do powiedzenia.
Rzecz zaczyna się od ambarasu – a konkretnie od tego, że w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało naraz. Królewicz nie ma wątpliwości co do swoich uczuć wobec królewny, jednak owa krucha istota pragnie szukać ideału. W tej sytuacji wezyr doradza swemu panu dwa rozwiązania – samemu zostać ideałem bądź też dać go poszukać szlachetnie urodzonej damie. Nic więc dziwnego, że zakochany mężczyzna decyduje się na to drugie, jednak nie mogąc zapomnieć o swej wybrance, wraz ze wspomnianym doradcą wyrusza za nią w podróż.
Lepiej urzeczywistnić marzenie, niźli umarzać rzeczywistość. (s. 124)
I cóż to jest za podróż głupka i mędrca! Najpierw trafiają oni do baśniowej krainy zarządzanej przez króla Ćwieczka (tak, ma on postać gwoździa używanego m.in. do robienia butów), w której najważniejszą ideą jest bycie pożytecznym. Następnie udają się do przeciwieństwa owego kraju – gdzie król Gwoździk wraz ze swoim dworem oddają się coraz to bardziej wyszukanym formom rozrywki, a za zbrodnię uznają dążenie do cnoty. Doświadczeni czytelnicy fantastyki od razu dostrzegą tu zgrabnie wykorzystane elementy baśni i bajek, a przede wszystkim dystopii.
– Królewny są jak te fale, mniej więcej do siebie podobne, a wszystkie stanowią jeden żywioł, gorzki albo słodki: wodę.
To jednak nie wszystkie konwencje, którymi po mistrzowsku żongluje autor, dostarczając nam zarazem rozrywki, jak i refleksji. Królują tu elementy przypowiastki filozoficznej, ale w ujęciu satyrycznym – fabuła jest tu bowiem swego rodzaju pretekstem, by bohaterowie, przemieszczając się z miejsca na miejsce, prowadzili rozmaitej natury obserwacje i rozważania, od zupełnie poważnych do wręcz absurdalnych. Wielokrotnie podnoszona jest tu dychotomia pomiędzy ideami czy też ideałami a prawdziwym życiem, w którym dominują ludzkie pragnienia i uczucia. Ale przede wszystkim jest to barwna opowieść o poszukiwaniu siebie i zrozumieniu swoich potrzeb, ale również próba zrozumienia, czym jest piękno i na czym może polegać szczęście.
Król Gwoździk i król stanowili rodzeństwo. Ukształtowaniem organizmów spokrewnieni; pełnię życia dopiero w dziurawieniu i tkwieniu osiągający; oba maszynowi, solidni, bez prześwistu skroś cielesność idącego, w którym mieścić się zwykła dusza u istot mniej ważkich i mniej pobyt w skórze ważących: król Ćwieczek i król Gwoździk we wszystkim innym różnili się tak, jak się różni but od rozkoszowania się butem, jak się różni zasada od przesady; zasadzenie od wykwitu; zasadniczość od wykwintu; wsada od lansady; rosada od sałaty; sałata od bukieru; epoka drewniana od epoki metalicznej... (s. 119)
Jestem wprost zachwycona warstwą językową tej powieści – dawno nie miałam przyjemności obcować z tak znakomicie dobranymi do treści słowami, z tak zaawansowanymi i inteligentnymi grami słownymi, błyskotliwymi dialogami oraz złożonymi środkami stylistycznymi – istne polonistyczne delicje!
Summa summarum, „Ofiara królewny” Jana Lemańskiego to unikatowa, modernistyczna powieść drogi o poszukiwaniu rzeczy ważkich, która niemal na każdym kroku zaskakuje absurdalnym poczuciem humoru i przednią zabawą słowami, nieustannie żonglując fabułą i filozofią. Koniecznie oddajcie się zatem tej modernistycznej zabawie i wyruszcie wraz z niezbyt mądrym królewiczem, by eksplorować nowe lądy i idee. Równie dobrze możecie też wspólnie z nim wzdychać do damy lub kawalera swego serca – co Wam akurat w duszy gra. ;)
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu IX.
Moja ocena: 5,5/6
Autor: Jan Lemański




Ciekawi mnie ten absurdalny humor.
OdpowiedzUsuń