Choć od pierwszego wydania Króla Bezmiarów w 1992 roku upłynęło już prawie 30 lat, to tekst nadal zachwyca wartką akcją, wielowarstwową fabułą, pomysłową konstrukcją świata i oryginalnymi bohaterami. Aż trudno uwierzyć, że tak dobra powieść fantasy powstała w Polsce przed dotarciem na nasz rynek Stevena Eriksona, George'a R.R. Martina czy Brandona Sandersona i ogólnoświatową modą na fantastykę. Możecie być też zaskoczeni faktem, że nie jest to bezpośrednia kontynuacja Północnej granicy, bo autor zabiera nas tu na południe swojej krainy – a konkretnie na jej morza i wyspy, a do tego historia jest znacznie dłuższa od swojej poprzedniczki, bo liczy sobie ponad 700 stron.
