„Niebo ze stali” Roberta M. Wegnera to pierwsza pełnoprawna powieść w serii „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” kontynuująca opowieść o bohaterach, których poznaliśmy w zbiorach opowiadań „Północ–Południe i „Wschód–Zachód”. Widać w niej, że autor ma szerszy pomysł na świat Meekhanu, jak i na wyzwania, które stawia przed stworzonymi przez siebie różnorodnymi postaciami.
Rudowłosy porucznik Kenneth-lyw-Darawyt i jego Szóstki zostają skierowani na służbę w północnej części Olekadów, gdzie ginie ostatnio coraz więcej ludzi, w tym żołnierze Górskiej Straży. Na domiar złego dostaje pod komendę nowych ludzi – zwanych Stajennymi, którzy są powszechnie uważani za najgorszych i najmniej zdyscyplinowanych wojskowych. Ich najważniejszym rozkazem jest eskortowanie ogromnej karawany Wozaków Verdanno, którym zamarzyło się, by wrócić na równiny, co wymaga nadzwyczajnej logistyki. Moim zdaniem najciekawsze zadanie dostają jednak byłe członkinie czaardanu Genno Laskolnyka, czyli Daghena i Kailean, które pod okiem znakomitej szpiegini Białej Róży Imperium uczą się, jak wejść w role wozackiej księżniczki i jej służki, by podjąć śledztwo w sprawie wspomnianych powyżej zaginięć na terenach wokół zamku Cywrasa-der-Malega.
Dzięki interesującym rozmowom Kennetha z Wozakiem Hasem mamy okazję zapoznać się ze zwyczajami i wartościami Verdanno, a także wraz z rozwojem sytuacji przekonać się, jak pieczołowicie przygotowali swoją karawanę do walki o ojczyznę. Ich taktyka, w tym sposoby na przebycie gór, a potem ustawienia bojowe wozów i manewry rydwanami, jest naprawdę pomysłowa. Znakomicie sprawdza się też oparcie dużej części opowieści na przeżyciach dziewięcioletniej Key'li, która jak na swój wiek jest nad wyraz dojrzała, odważna, a przede wszystkim ma taktyczny talent. Wojna oglądana oczami tej niezwykłej dziewczynki jest bowiem dużo bardziej przerażająca i bliska, co bardzo skutecznie angażuje czytelnika w całą historię. Widać tu wyraźnie, że od pierwszego tomu opowiadań autor zrobił ogromne postępy w tworzeniu barwnych, obchodzących odbiorców bohaterów. Prawdę mówiąc, losy Key'li tak chwyciły mnie za serce, że stała się dla mnie najważniejszą postacią tego tomu.
I nie ma co liczyć na to, że świat będzie ci się układał pod stopami, bo gdy stajesz naprzeciw innych, to oni też mają swoje plany i pragnienia. (s. 85)
Tymczasem zestresowane Daghena i Kailean po przyspieszonym kursie szpiegowskim początkowo nie są w stanie odkryć, co się naprawdę stało z zaginionymi ludźmi, jednak finalnie wraz z Szóstkami dotykają tajemnicy tytułowego nieba ze stali, które znacznie poszerza granice świata przedstawionego. A przy okazji możemy się też przyjrzeć, jak skutecznie potrafi działać imperialny wywiad wewnętrzny Meekhanu, czyli słynna Szczurza Nora, i jak trudno zostać jego sprawnym agentem.
Największą wadą tej książki jest to, że akcja rozwija się bardzo powoli, a autor poświęca sporo miejsca na przypomnienie wydarzeń z drugiego tomu opowiadań. Miałam wrażenie, że potrzebował tego, by przestawić się z pisania krótkich, bardziej zwięzłych form na pełnoprawną, wielowątkową powieść. Jednakże dostarcza ona tylu emocji, zwrotów akcji i tak solidnej porcji military fantasy, pokazując wojnę oczami wszystkich zaangażowanych w nią stron, że jej lektura jest satysfakcjonująca. Podoba mi się też, jak poszczególne ludy czy oddziały łączą konkretne pozytywne wartości – w tym lojalność i odwaga, które de facto popychają tu cały świat do przodu.
Podsumowując, „Niebo ze stali” Roberta M. Wegnera to kolejna warta przeczytania część „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”, w której Wozacy dowiadują się, jak wysoką cenę można zapłacić za marzenia młodych, świeżo upieczone szpieginie odkrywają, jak trudno jest dotrzeć do prawdy, a dziewięcioletnia dziewczynka staje się najdzielniejszą bohaterką swojego ludu.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Powergraph.
Moja ocena: 5/6
Autor: Robert M. Wegner





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.