24 maja 2026

[recenzja] Robert M. Wegner „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód–Zachód” – Meekhański tygiel

Drugi tom opowiadań Roberta M. Wegnera zatytułowany jest „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód–Zachód” i wprowadza nas głębiej w oryginalne uniwersum fantasy, tym razem przybliżając nam sytuację na wschodniej i zachodniej granicy imperium. Poznajemy tu słynny czaardan generała Genno Laskolnyka, który patroluje obrzeża Meekhanu oraz złodzieja Altsina Awendeha, który próbuje przetrwać w portowym mieście Ponkee-Laa.


Pierwsze cztery opowiadania dzieją się w pobliżu Lanwaren i Lithrew, gdzie stacjonuje barwny oddział Laskolnyka, który jako jeden z wielu ma zabezpieczać okolicę między innymi przed wypadami Se-kohlandczyków. A że ich wódz znajduje się na łożu śmierci, młodsi przywódcy z pewnością wezmą się wkrótce za łby, by udowodnić, kto najlepiej go zastąpi. Ponadto w okolicy pokazują się także niezwykle groźni Pomiotnicy, tak więc czaardan ma ręce pełne roboty. Mocną stroną tej części historii są bohaterowie, bo każdy z nich ma swoje sekrety, jak i interesującą przeszłość. I tak Genno był kiedyś prawą ręką cesarza i stworzył meekhańską jazdę konną, ale nie radził sobie z dworskimi intrygami, więc służy teraz na pograniczu, starannie dobierając sobie ludzi. Jest wśród nich Kailean, przybrana córka Wozaków Verdanno i jej niezwykły pies Berdeth, obwieszona amuletami Daghena, spostrzegawcza Lea, znający się na ptakach Janne czy niepozorny Kocimiętka. Z przyjemnością zagłębiałam się w ich historie oraz poznawałam ich wyraziste osobowości, a przede wszystkim nietypowe magiczne talenty związane z magią nieaspektowaną, która nie jest dozwolona w Imperium Meekhańskim. Autor przybliża nam lokalną sytuację, w tym istotne zwyczaje Wozaków, Se-kohlandczyków i Meekhańczyków, barwnie odmalowując ich sporne interesy. Widzimy, że jest to czas wielkiego imperium, a nie pomniejszych plemion. Przekonujemy się także, jak ważne w wojskowej dyscyplinie są lojalność i zgranie oddziałów oraz jakie konsekwencje może nieść ambicja oraz urażona męska duma, a przede wszystkim jaką siłę mają marzenia młodych. A na dokładkę możemy obserwować, jak stare zwyczaje można uzupełnić zupełnie nowymi, dopasowując je do obecnych czasów. A na płaszczyźnie nadprzyrodzonej poznajemy nie tylko różne rodzaje magii, ale także długofalowe konsekwencje Wojny Bogów, które występują między innymi w postaci groźnych Uroczysk. I rzecz jasna dostajemy soczystą porcję military fantasy, bo Laskolnyk doskonale wie, jak dobry w manewrach wojskowych potrafi być jego wyjątkowy oddział.



Kolejne cztery utwory przenoszą nas do położonego na zachód od Meekhanu miasta Ponkee-Laa, którego znakomicie prosperujący port niejedno już widział. Prężnie działają tu wyznawcy Reagwyra, Pana Bitew, a jego ogromny miecz często noszony jest w procesjach. I, jak wieść niesie, przyczynia się do licznych uzdrowień i nawróceń. Pierwszoplanowym bohaterem jest tu zaś złodziejaszek Altsin Awendeh, który chcąc nie chcąc dotyka największych tajemnic Ponkee-Laa i wspominanego kultu. Zostaje przy tym wciągnięty w piętrowe intrygi sił rządzących miastem, z których nie uchodzi bez szwanku, bo jego wewnętrzne poczucie przyzwoitości nie pozwala mu bezczynnie stać z boku. Wyraźnie widzimy tu podziały klasowe, pychę i ambicję wyżej urodzonych, arogancję i chciwość kapłanów, ale też nie najgorszą organizację biedniejszych dzielnic i wartości złodziejskiej organizacji. Ale przede wszystkim to, jak trudno jest oprzeć się boskim mocom. W tej części opowieści Ponkee-Laa wypada więc wiarygodnie, udanym rozwiązaniem fabularnym jest również postawienie na jednego bohatera, wokół którego toczą się najważniejsze wydarzenia.



Reasumując, „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód–Zachód” Roberta M. Wegnera to ekscytująca kontynuacja serii, dzięki której rozumiemy coraz lepiej problemy militarne, religijne i kulturowe rosnącego w siłę Imperium Meekhańskiego. A widzimy je przez pryzmat wyrazistych postaci, które biorą bezpośredni udział w konfliktach na wszystkich tych polach. Robert M. Wegner pisze historie, które po prostu chce się czytać, o bohaterach, którym całym sercem się kibicuje. Dlatego też gorąco polecam Wam tę angażującą, pełną zwrotów akcji oraz trudnych wyborów opowieść, zerkając już na jej kolejny tom, tym razem w formie powieści zatytułowanej „Niebo ze stali”.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Powergraph.


Moja ocena: 5,5/6

 

Autor: Robert M. Wegner

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód–Zachód
Wydawnictwo: Powergraph
Rok wydania: 2026
Stron: 681

2 komentarze:

  1. Mam tę serię, chyba w starszym wydaniu i od lat się do niej przymierzam. Jestem bardzo ciekawa jak ją odbiorę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wysoka ocena, więc dla miłośników gatunku to dobra propozycja.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.