07 lutego 2026

[recenzja] Andrzej Miszczak „Bajki pilotów” – Każdy chce żyć

Po niepokojąco inteligentnym „Impneurium” Andrzej Miszczak nie zwalnia i serwuje nam zbiór opowiadań „Bajki pilotów”, w których opisuje barwne kosmiczne przygody Loisa Yepesa. Z pewnością jest to pozycja fantastycznonaukowa warta przeczytania, a dlaczego, wyjaśniam w niniejszej recenzji.


Lois Yepes, jak na pilota przystało, jest ambitny i przystojny, do tego lubi być podziwiany, a osobiste urazy zapamiętuje na długo. Poznajemy go na uniwersytecie, gdy próbuje zdać egzamin praktyczny z latania w kosmosie, a potem towarzyszymy mu w kolejnych, coraz trudniejszych i odleglejszych od Ziemi misjach. Jego świat jest zdecydowanie bardziej rozwinięty technologicznie od naszego – na Księżycu istnieje wiele w pełni funkcjonalnych baz, eksplorowany jest także Mars, a nawet odbywają się loty w dalsze części kosmosu, by znaleźć planety zdatne do zamieszkania. Ponadto statki kosmiczne standardowo wyposażone są w roboty naprawcze, a coraz więcej firm buduje Nieliniowe Automaty, czyli coraz doskonalsze androidy, zwane powszechnie nielautami. Natomiast liczne korporacje prześcigają się w testowaniu i wprowadzaniu nowych rozwiązań, w tym takich, które oparte są na sztucznej inteligencji. I nie da się ukryć, że autor umie wykorzystać opisany tu pokrótce potencjał fabularny świata.

Dzięki temu w dziesięciu opowiadaniach poświęconych Loisowi pojawia się wiele interesujących wątków. Najciekawszym z nich był dla mnie temat posthumanizmu, bo pojawia się tu wiele ważkich pytań. Czy nielauty powinny być traktowane jak przydatny sprzęt i własność korporacji, czy też zasługują na coś więcej? Czy da się im zamontować ograniczniki i w pełni je kontrolować, czy też wytworzenie się u nich świadomości jest nieuniknione? I w jakim stopniu będą wtedy podobne do ludzi – czy wytworzą unikalne osobowości, czy będą pełne marzeń, a może także i pogardy? I wreszcie, czy zabicie jednego z nich będzie można zakwalifikować jako morderstwo?



Kolejnym zagadnieniem jest tu życie pozaziemskie – pod wpływem lektury zastanawiałam się, czy to możliwe, że istnieje i czy mamy szansę je znaleźć oraz zrozumieć, czy jedynie zobaczymy je w naszych podatnych na sugestie umysłach, jak dwoje bohaterów tego zbioru? A może jesteśmy tak prymitywni, że nie jesteśmy w stanie percypować tego, co zaawansowane cywilizacje próbują nam przekazać? Trzecią gorącą kwestią są tu dyskusyjne działania korporacji, które mierząc się z ciągle rosnącymi kosztami kosmicznej eksploracji i piętrzącymi się problemami z kosztownym sprzętem, próbują optymalizować wydatki, używając między innymi sztucznej inteligencji, a inwestując mniej w szkolenie ludzi. Dostajemy tu oczywiście kilka przykładów, czym może się to skończyć...

Oprócz dziesięciu opowiadań o naszym przystojnym pilocie dostajemy też bonusowe trzy, które zdecydowanie przypadły mi do gustu. W pierwszym, zatytułowanym „Wspomnienia”, autor miał rewelacyjny pomysł na to, z czyjego punktu widzenia toczy się opowieść, w drugim umiejętnie stosuje ironię i śmieje się z bywalców konwentów, nawiązując do pokutującego powszechnie przekonania, że fantastyka to eskapizm. Ale w ostatnim, zatytułowanym „Pierwsza gwiazda”, przeszedł po prostu samego siebie. Ja z pewnością będę nominowała je do nagrody im. J. A. Zajdla, bo jest znakomite. Wyobraźcie sobie, że jest to brawurowa recenzja serialu o pilocie Pirxie, nakręconego w Polsce w latach siedemdziesiątych, z uwzględnieniem klimatu tamtego okresu i rozmaitymi smaczkami, typu rola Ireny Kwiatkowskiej, której to postać żadnej pracy się nie boi. Naturalnie pojawiają się tu elementy nawiązujące zarówno do wcześniejszych opowiadań z tego zbioru oraz twórczości Lema. Andrzejowi Miszczakowi nie zabrakło tu poczucia humoru, soczystej ironii i autoironii, a do tego prowadzi narrację z taką swadą, że cały tekst czyta się z ogromną przyjemnością.



Ogólnie rzecz biorąc, cały tom napisany jest z wyczuciem – tam, gdzie wątki są zabawne, jest się z czego pośmiać, ale przy poważniejszych tematach autor wprowadza odpowiednią dawkę powagi i sprawia, że szare komórki podejmują intensywną pracę. Zaś szczególne miejsce w moim bibliofilskim serduszku zajmuje lista zalet czytania, która pojawia się w opowiadaniu „W ocenie szaleństwa”, które czarno na białym pokazuje, z jaką mocą wybitni pisarze potrafią oddziaływać na ludzki umysł.

Reasumując, „Bajki pilotów” Andrzeja Miszczaka to trzynaście smakowitych opowiadań, w których znajdziecie wszystkie najważniejsze dla współczesnej fantastyki naukowej zagadnienia: posthumanizm, życie pozaziemskie, próby kolonizacji innych planet, a także knowania korporacji. Do tego zostały napisane niezwykle miodnym stylem, gładko przechodzącym od ironii do powagi. Polecam gorąco!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu IX.


Moja ocena: 5/6


Autor: Andrzej Miszczak

Tytuł: Bajki pilotów
Wydawnictwo: Wydawnictwo IX
Rok wydania: 2025
Stron: 347


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.