14 lutego 2026

[recenzja] Joe Abercrombie „Diabły” – Nikt nie jest doskonały

Elegancko wydane „Diabły” Joe Abercrombiego z pewnością przyciągają wzrok, jednak czy to pełne akcji fantasy ma równie atrakcyjną zawartość? Tego dowiecie się z niniejszej recenzji.


Niepozorny brat Diaz nieoczekiwanie zostaje mianowany prałatem Kaplicy Świętej Konieczności, wykonującej najtrudniejsze zlecenia dla Kościoła Zachodniego, na czele którego stoi dziesięcioletnia papieżyca. Zlecona przez nią misja polega na dostarczeniu do Troi potomkini obalonej cesarzowej i posadzeniu jej na tronie, co ma zapewnić nie tylko poszerzenie wpływów, ale przede wszystkim szansę na zjednoczenie z Kościołem Wschodnim. A ponieważ w skład ekipy do zadań specjalnych wchodzi między innymi wampir, nekromanta, elfka, przeklęty rycerz i urocza łotrzyca, podróż zapowiada się nadzwyczaj ciekawie...



Świat przedstawiony w „Diabłach” jest wariacją na temat średniowiecznej Europy podczas krucjat – które tu prowadzone są przeciw... krwiożerczym elfom. Istnieją w nim wszelkie rodzaje magii, którą posługują się także duchowne i duchowni. Kościół zaś, wyznający zmarłą na kole Zbawicielkę, podzielił się na dwie frakcje – zachodnią, w której hierarchii są jedynie kobiety, i wschodnią, obsadzoną jedynie przez mężczyzn. Ogólnie rzecz biorąc, jest to niespokojne i niebezpieczne uniwersum, w którym toczy się wiele wojen – i są to nie tylko wspomniane powyżej krucjaty, ale także potyczki o władzę i wpływy, obejmujące całe kraje, jak i pomniejsze hrabstwa.


Ta książka bohaterami stoi i to właśnie o nich warto powiedzieć najwięcej. Są bowiem zdecydowanie oryginalni i wyraziści, a do tego każdy z nich ma jakiś ukryty talent. Najstarszymi członkami Kaplicy Świętej Konieczności są urocza, znająca niemal wszystkich łotrzyca i była piratka Baptiste oraz templariusz Jakob z Torunia, który ściśle przestrzega rycerskich zasad. Ta dwójka pracuje dla papieżycy z własnej woli, a na pozostałych nakłada ona magiczne wiązanie, które zawiera dość precyzyjne instrukcje. Objęci nim zostają: nieśmiała, potrafiąca znikać elfka Sunny, charyzmatyczny wampir o arystokratycznym pochodzeniu Rikard, zapominalska wilkołaczyca Vigga oraz inteligenty, uprawiający Czarną Sztukę nekromanta Balthazar Sham Ivam Draxi. A eskortują nie mniej doświadczoną życiowo, choć młodą dziewczynę, która do tej pory była złodziejką i oszustką. Mamy tu więc do czynienia ze znanym wątkiem zła koniecznego, jednak bardzo pomysłowo zrealizowanym. Poziom dopracowania wspomnianych tu postaci jest bowiem godny pochwały, z ogromną przyjemnością obserwowałam więc, jak się rozwijają na kartach powieści, jaki mają system wartości i rozumowania, co ich cieszy, a co smuci, a przede wszystkim, co doprowadziło ich do upadku. Również ich interakcje i budowanie wzajemnych relacji, nie tylko w postaci miodnych dialogów, są znakomicie zrealizowanymi aspektami powieści.



Czytając „Diabły”, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że są one kroniką kampanii RPG, w której zmuszona do współpracy drużyna życiowych rozbitków wykonuje questy i pokonuje kolejnych bossów. Między innymi z tego wynika zapewne wysoka wartość rozrywkowa i przygodowość całej opowieści. Niestety, w moim odczuciu nie wszystko, co sprawdza się w grach fabularnych na żywo, obroni się w formie pisanego tekstu. Fabuła w części drugiej i trzeciej opiera się bowiem w zasadzie na tym samym schemacie – walce w kolejnych miejscach z kolejnymi diukami Troi i ich armią potworów. Dlatego też uważam, że książka mogłaby śmiało być krótsza o dobrą jedną trzecią i cała warstwa fabularna nic a nic by na tym nie ucierpiała. Powieść napisana jest jednak barwnym, żywym i dowcipnym stylem, a wydarzenia toczą się nad wyraz wartko, całość czyta się więc szybko i przyjemnie. A zawiązanie fabuły i zwroty akcji w zakończeniu w dużym stopniu rekompensują środkowe, powtarzalne części.



Podsumowując, mogę Wam polecić „Diabły” Joe Abercrombiego przede wszystkim ze względu na niezwykle barwnych, starannie scharakteryzowanych i zapadających w pamięć bohaterów, którzy w innej historii mogliby być czarnymi charakterami, tu jednak autor oddaje im sprawiedliwość, umiejętnie pokazując ich złożoność. Podobno jest to pierwszy z trzech tomów serii, choć można go śmiało czytać jako samodzielną powieść. Ja chętnie potowarzyszę diabłom w kolejnej przygodzie, a Wy? 

 

 

Moja ocena: 4,5/6


Autor: Joe Abercrombie

Tytuł: Diabły
Tytuł oryginału: The Devils
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
Rok wydania: 2025
Stron: 772

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.