22 lutego 2026

[recenzja] Jarosław Kukiełka „Kroczący wśród cieni III” – Tropiciela nie zatrzymasz

Też byliście zaskoczeni, że seria „Kroczący wśród cieni” Jarosława Kukiełki wbrew utartym w fantasy schematom nie jest trylogią? A jeśli chcecie wiedzieć, co wydarzyło się w trzecim, wcale nie ostatnim tomie tego cyklu dark fantasy, zatytułowanym „Tatuaże i krew”, zapraszam do przeczytania mojej najnowszej recenzji. (O tomie pierwszym i drugim pisałam tu: „Nigdy mnie nie odnajdziesz”, „I przekroczył granicę”).


W tej części przebywająca na Ptasich Wyspach Berra koncentruje się na tajemnicach swojego nieżyjącego zięcia, by poznać dramatyczne okoliczności odrzucenia przez niego własnego syna, ryzykownie zażywając w tym celu spoiwo. Tymczasem w Tin-Leve robi się coraz bardziej niespokojnie, bo konflikt pomiędzy poszczególnymi grupami interesów narasta do tego stopnia, że wszyscy zaczynają się zbroić. A Vartik... siedzi zakuty w łańcuchy w jeziorze-więzieniu gdzieś w trzewiach Awtyymok, po raz kolejny znajdując się w sytuacji bez wyjścia.



Przez całą fabułę przenosimy się więc między tymi trzema obszarami, obserwując rozwój wydarzeń. Wraz z bohaterami odkrywamy kolejne sekrety – Berra przekonuje się, że sytuacja jej rodziny była dużo bardziej złożona, niż jej się wydawało. Podejmuje nawet próbę spojrzenia na nielubianego zięcia inaczej niż wcześniej. Ten z pozoru spokojny wątek pełen jest jednak silnych emocji oraz dramatyzmu, można go więc czytać ze sporym zainteresowaniem. Zupełnie inna skala zagrożenia dotyka Tin-Leve, gdzie następuje militarna próba sił pomiędzy władzami świeckimi a kościelnymi. Ten element zaangażował mnie najmniej – zostali tu bowiem tylko mniej istotni, drugoplanowi bohaterowie, a opis ataku na zamek w moim odczuciu nie wnosi nic istotnego do całej opowieści. Zdecydowanie najciekawsze rzeczy dzieją się jak zawsze wokół głównego bohatera, w tym przypadku w samym Awtyymok. Bowiem gdy mężczyzna zostaje uwolniony i szykuje się do ucieczki, odkrywa, że wokół miasta zgromadziły się Dzikie Plemiona, gotowe do ataku... A potem wydarzenia ruszają z kopyta i nie dają czytelnikowi złapać oddechu ani przez chwilę. Dowiadujemy się przy tym, jak działają rozmaite mechanizmy stolicy Suezianek oraz jaką rolę odgrywają tytułowe tatuaże i krew władczyni, a także jak istotny w tym jest... jej język. Rahne nie ma wcale łatwiej niż nasz mroczny protagonista, bo musi stanąć przeciw własnej siostrze, a na koniec zostaje obarczona bardzo trudnymi obowiązkami. Przechodzi tu prawdziwą próbę charakteru i moim zdaniem wychodzi z niej zwycięsko, mimo trudnych doświadczeń pozostając dobrą osobą.



Minusem tej części była dla mnie zbyt mała liczba nowych informacji dotyczących mistycznej warstwy kryzysu tego uniwersum – bo tak naprawdę nie dowiadujemy się niczego istotnego o Odrzuceniu, jak również nie mamy pojęcia, co robi Ahled, główny sprawca całego zamieszania. I o ile autor potrafi naprawdę angażująco poprowadzić wydarzenia wokół centralnych postaci – tu Vartika, Rahne i Berry – to przekonamy się w kolejnym tomie, czy uda mu się opowiedzieć tę historię równie umiejętnie w skali całej Iwinterii i Czteroświata. Ja z pewnością po niego sięgnę, a Wy?


Podsumowując, trzeci tom „Kroczącego wśród cieni” Jarosława Kukiełki przepełniony jest konfliktami – zarówno rodzinnymi, jak i militarnymi, a bohaterowie stają już nie tylko przed trudnymi wyzwaniami osobistymi, ale zaczynają w pełni rozumieć, jak wielowiekowa gra Ahleda i Arevii wpływa na cały znany im świat.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorowi i wydawnictwu SQN. 

 

Moja ocena: 4,5/6


Autor: Jarosław Kukiełka

Tytuł: Kroczący wśród cieni. Tatuaże i krew
Wydawnictwo: SQN Imaginatio
Rok wydania: 2026
Stron: 367

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.