Twórczość Magdaleny Kucenty śledzę od jakiegoś czasu, bo podobają mi się jej zgrabnie skonstruowane opowiadania, z których trzy uzyskały nawet nominację do nagrody im. J.A. Zajdla. Zdecydowałam więc sprawdzić, jak autorka rozwinęła serię historii o modyfikowanych genetycznie bohaterach mających imiona astrologicznych znaków – tym razem w formie swojej pierwszej powieści biopunkowej zatytułowanej Zodiaki. Genokracja – i niestety nie jestem w pełni usatysfakcjonowana po lekturze.
