27 września 2026

[recenzja] Katarzyna Wierzbicka „Proces” – Grunt to rodzina

Katarzyna Wierzbicka, znana Wam już zapewne z humorystycznej serii urban fantasy „Między światami”, tym razem stawia na mroczniejszą fantastykę w tym samym uniwersum, zabierając nas do drugiej połowy XVIII wieku. Jej nowy cykl „Dni sądu” otwiera powieść zatytułowana „Proces”, w której na scenę wkracza ambitna rodzina Sawickich. 

 

Konstancję Sawicką – maginię z okładki – poznajemy w roku 1762, gdy jako dwudziestoczteroletnia świeżo upieczona absolwentka magicznej akademii terminuje pod okiem starszego brata oraz dwóch innych doświadczonych magów. Wraz z nimi patroluje wiejską okolicę, wypatrując demonów. A ponieważ jej głównym i jednocześnie bardzo silnym talentem jest hydromancja, czyli wróżenie z wody, regularnie jest proszona o przewidzenie ataków tych groźnych istot. Po stuleciu brutalnych wojen pojawiają się one bowiem coraz częściej, gdyż granice między światami uległy znacznemu osłabieniu. Tak więc gdy Konstancja dostrzega w wodzie atak piekielnych stworów na wioskę, a starsi koledzy po fachu boleśnie ją uświadamiają, że nikt im nie płaci za jej ochronę, więc nie ruszą tam z pomocą, czarodziejka bierze sprawy w swoje ręce. Niestety, przecenia swoje siły i mimo że udaje się jej ocalić magicznie uzdolnionego chłopca, to nie ma już energii, by walczyć z kolejnym demonem...



W centrum wydarzeń znajduje się trójka rodzeństwa Sawickich: wspomniana już Konstancja, jej starszy przyrodni brat Jerzy oraz młodsza siostra Teresa – która ku rozczarowaniu wszystkich nie wykazuje ani odrobiny magicznego talentu. Wraz z rozwojem wydarzeń obserwujemy, jak Konstancja z naiwnej i idealistycznej czarodziejki zmienia się w osobę, która nie waha się manipulować innymi, Jerzy zmierza coraz bardziej ku ciemności, zajmując się zakazanym badaniem demonów i angażując w politykę na najwyższym szczeblu, a Teresę spotyka prawdziwa tragedia – a jaka, to już wyczytacie z książki. Kolejni istotni bohaterowie to jezuita Franciszek, który ma wiele uzasadnionych powodów, by nienawidzić magii i magów, oraz jego wierny kompan i zabijaka Ksawery Zaleski. Losy tych postaci nieustannie się przeplatają, a ich czyny bezpośrednio wpływają na pogorszenie wzajemnych relacji i podejmowanie nie zawsze najmądrzejszych decyzji, często pod wpływem silnych emocji. Tak więc postaci są mocną stroną tej opowieści – każda z nich ma bowiem silną motywację, własne poglądy i nie zawsze szlachetne cele. A do tego potrafią być wobec siebie wręcz bezlitosne, a autorka z nikim się tu nie cacka. Zaś wisienką na torcie jest historia narodzin pewnego irytującego półdemona, który jest jednym z głównych bohaterów cyklu „Między światami” i tu również pokazuje, na co go stać.



Katarzynę Wierzbicką warto tu również pochwalić za staranną kwerendę historyczną, zgrabne oddanie klimatu i problemów drugiej połowy XVIII wieku w Polsce, między innymi poprzez umiejętne wplecenie konfederacji barskiej w historię obdarzonych magią Iskier. Obecne tu dwie frakcje polityczne to konserwatywni konfederaci, chcący zakazać magii i ograniczyć prawa innowierców, oraz stronnictwo Stanisława Augusta Poniatowskiego, popierane przez carycę Katarzynę, bardziej otwarte na prawa Iskier. Płynie z tego smutna refleksja, że do dziś nie jesteśmy w stanie przezwyciężyć narodowych podziałów... Drugie istotne wydarzenie (wciąż dyskutowane historycznie) to proces czarownic w Doruchowie z roku 1775, który został wytoczony kilkunastu kobietom z powodu choroby dziedziczki Skórzewskiej. Tu również pisarka znakomicie połączyła domniemane tragiczne wydarzenia z fabułą „Procesu”, dając do myślenia nad niszczycielską siłą nienawiści, zazdrości i pomówień.


Osobiste to nie to samo, co ważne. (s. 298)

Niestety, fabuła miewa słabsze momenty. Z jednej strony trzyma w napięciu i budzi emocje, a także umiejętnie angażuje w losy bohaterów – choćby w trakcie tytułowego procesu, jednak ponieważ skacze w czasie od roku 1762 do 1775, to w kilkuletnich przerwach czasowych pomiędzy rozdziałami przemilcza kilka ważnych wydarzeń – np. jak udało się ukryć tragiczne w skutkach przebudzenie się magii pewnej bohaterki czy też w jaki dokładnie sposób zginął przewodniczący Rady Iskier. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach tej serii takie szczegóły będą bardziej dopracowane.



Podsumowując, „Proces” Katarzyny Wierzbickiej to trzymające w napięciu fantasy ze znakomicie odmalowanym XVIII-wiecznym tłem, w którym zazdrość, ambicja i strach wydobywają z magów i ludzi to, co najgorsze. I w zasadzie nie wiadomo, czy większym zagrożeniem dla świata są coraz częściej pojawiające się demony, czy też motywacje rodziny Sawickich oraz ich adwersarzy.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorce.


Moja ocena: 4,5/6


Autor: Katarzyna Wierzbicka

Tytuł: Proces
Wydawnictwo: Mięta
Rok wydania: 2026
Stron: 361

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, mam dzięki nim więcej motywacji :). Proszę jednak o zachowanie kultury dyskusji i nie umieszczanie spamu, dlatego też włączyłam funkcję moderowania.