czwartek, 12 grudnia 2019

O niskim królu, który rzucał długi cień – Elżbieta Cherezińska „Wojenna korona”

Wojenna korona Elżbiety Cherezińskiej, czwarta część serii Odrodzone Królestwo, kontynuuje historię Władysława Łokietka i jego walkę o silne Królestwo Polskie. Tym razem śledzimy losy wybitnego króla, który zmaga się ze złożoną sytuacją polityczną w Europie w latach 1320-1327. (Recenzję części trzeciej przeczytacie tu.)


W tym tomie autorka prowadzi dalszą opowieść o postaciach, które znamy i lubimy z poprzednich tomów, przede wszystkim o Władysławie Łokietku, jego żonie i dzieciach – w tym o Kazimierzu, którzy muszą się zmierzyć z dynamicznie zmieniającą się sytuacją polityczną i niespodziewanymi sojuszami otaczających ich wrogów. Na pierwszy plan wysuwa się w tej kategorii zdobywający serca ludzi Jan Luksemburski, król Czech, który zaczyna od organizacji nieco pechowego zimowego turnieju, ale jego późniejszy objazd po Europie i powinowactwo z żoną króla Francji oraz przychylność papieża stopniowo umacniają jego pozycję. Śledzimy także losy komtura krzyżackiego Zygharda von Schwarzburga, który próbuje zebrać informacje o śmierci ukochanego Kunona, ale uczestniczy także w działaniach zakonu, dzięki czemu możemy śledzić politykę groźnych rycerzy. Autorka opisuje także rozmowy toczące się u papieża Jana XXII, sytuację w Cesarstwie Rzymskim, a nowym stronnictwem w tym tomie jest księstwo litewskie, na czele którego stoi Giedymin. Nie zabrakło też Matek i Starców, którzy nadal stoją wobec siebie w opozycji.

Jak więc widzicie, Elżbieta Cherezińska zadbała, by pokazać nam wszystkie istotne osoby, miejsca i szczegóły działań politycznych, dzięki czemu otrzymujemy kompletny obraz lat dwudziestych czternastego wieku, który śmiało można porównać do wrzącego kociołka. Pisarka pokazuje nam, że umiejętność przewidzenia działań wrogów i dobrania sobie odpowiednich sojuszników, poprzez małżeństwa, negocjacje, wypłaty pieniężne czy nadanie ziem w tych czasach były niezbędne do przetrwania niejednego kraju czy regionu; przenosi nas przy tym od postaci do postaci i z miejsca na miejsce, zawsze zaczynając rozdział od imienia bohatera, dzięki czemu od razu możemy zorientować się, o którym z nich będziemy czytać opowieść. W zasadzie historia sama zapewniła tu złożoną fabułę, a autorka prezentuje ją z punktu widzenia poszczególnych osób, co z pewnością ułatwia czytelnikom zrozumienie całej dość skomplikowanej sytuacji. 
 

W kwestii bohaterów najbardziej plastyczną postacią jest Jan Luksemburski – posiadający sporo uroku, ale też i sprytu kosmopolita, który coraz sprawniej wykorzystuje nadarzające się okazje do ingerencji w sprawy sąsiadów, by wyrosnąć na pierwszego wroga Władysława Łokietka. Ja jego postępy obserwowałam z zainteresowaniem i coraz większym podziwem. Jednak najbardziej wciągnęła mnie historia Matek – po odejściu Dębiny nową przełożoną zostaje Jemioła, przed którą pojawiają się kolejne wyzwania – ludzie wycinający las, porwanie sióstr, czy przejście części z nich na stronę Starców. Z nieoczekiwaną pomocą przychodzi jej biskup Janisław, a autorka bardzo zgrabnie wykorzystała tu ciekawostki na temat beginek, kobiet, które sformułowały coś w rodzaju zakonu pomagającemu innym, ale bez ścisłych reguł. Ogólnie rzecz biorąc, wszyscy bohaterowie w tej części to ludzie z krwi i kości (no, może oprócz Michała Zaremby), inteligentni i zdeterminowani, by osiągnąć swoje cele. I, ku mojej uciesze, w przeciwieństwie do wcześniejszych części nikt nie jest tu już całkowicie dobry ani zły – widzimy bowiem wszystkie odcienie szarości i rozumiemy różnorodne intencje. Przedstawione tu postaci to moim zdaniem najbarwniejszy aspekt tego utworu, najbardziej zachęcający do lektury. Myślę, że każdy czytelnik ma szansę znaleźć tu kogoś, za kim będzie chciał podążać. Ale czarno-biały świat jest fałszem, wymysłem tych, co pragną panować nad umysłami ludzi. To zawsze brzmi „nasz wróg”, „śmierć innym”, „ocalmy naszych”, ale rzadko kiedy jest prawdą – mówi Jemioła (s. 272).


Jednak wielowątkowość może być uznana za największą zaletę, jak i wadę tego utworu – bo niektóre podrozdziały są tak krótkie, że czasem koncentrując się na danym wątku, czułam się po prostu za szybko wyrwana z danej opowieści. Myślę też, że nie wszystkie postaci będą tak samo interesujące dla każdego odbiorcy, mnie na przykład nie bardzo wciągnął wątek księcia Giedymina (to zresztą najsłabiej scharakteryzowana postać). Sięgając po tę pozycję musicie być gotowi na zanurzenie się w złożony świat, w którym wydarzenia i zmiany sojuszy pędzą niczym rollercoaster. A wszystko napisane jest pięknym, eleganckim językiem, który mi osobiście sprawił sporo przyjemności przy lekturze. Dodatkowym smaczkiem są także dwie mapy w środkowych częściach okładki, które pomogą wyobrazić sobie ówczesną Europę i Królestwo Polskie.

Podsumowując, uważam, że Elżbieta Cherezińska obecnie nie ma sobie równych w kwestii przemawiających do wyobraźni powieści historycznych – dzięki niej możemy bowiem towarzyszyć bohaterom w niezwykle interesującym okresie politycznych zawirowań, rozumieć ich i czuć, jakbyśmy zaglądali im przez ramię. Tak więc jeśli chcecie przeżyć prawdziwą immersję w lata dwudzieste XIV wieku i razem z królem Władysławem Łokietkiem poczuć ciężar insygniów królewskich na skroniach, bez wahania sięgnijcie po Wojenną koronę, która dostarczy wam wielu emocji. A na dodatek autorka zapowiedziała, że pisze już tom piąty Odrodzonego Królestwa, na który ja czekam z niecierpliwością, a Wy co sądzicie o tej serii?

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

Autor: Elżbieta Cherezińska
Tytuł: Wojenna korona
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2019

8 komentarzy:

  1. Nie przepadam za takimi książkami. Wiem, że można się z nich dowiedzieć ciekawych rzeczy, ale jakoś książki związane z historią mnie póki co odstraszają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta akurat może zachęcić do czytania powieści historycznych - bo zrozumiale pokazuje procesy historyczne poprzez perspektywę poszczególnych władców i postaci związane z konkretnymi europejskimi krajami XIV wieku.

      Usuń
  2. Co ja sądzę o tej serii - słaba, grafomańska, do tego zupełnie bezsensowny wątek fantastyczny, żeby podpiąć się pod sukces Gry o tron. Bez fantastyki uznałbym, że to poziom XIX-wiecznej taśmy produkcyjnej typu KRASZEWSKI, z wątkiem fantastycznym poniżej taśmy typu KRASZEWSKI.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki ksiazki uważa Pan za godne uwagi na temat historii Polski?

      Usuń
    2. Szkoda, że Ci się nie podoba - ale ten tom pokazuje, że Cherezińska znakomicie rozumie wszelkie procesy zachodzące w polityce XIV-wiecznej Europy i potrafi je klarownie czytelnikowi pokazać. I chociażby za to należy jej się głęboki ukłon. Warstwa językowa i fabularna zdecydowanie nie zasługują na miano grafomanii, bo są poprowadzone na wysokim poziomie. A że niektórzy porównują serię do "Gry o tron" - przecież Martin oparł wyjściową sytuację Westeros na Wojnie Dwóch Róż, nie możemy więc teraz zarzucać każdemu autorowi, który czerpie z historii swojego kraju i dodaje wątki fantastyczne, że papuguje akurat tego pisarza.

      Usuń
    3. To muszę przyznać - Cherezińska jest dobrze przygotowana od strony historycznej, o czym zresztą pisałem dawno temu:
      http://seczytam.blogspot.com/2015/10/elzbieta-cherezinska-korona-sniegu-i.html

      Natomiast wątek fantastyczny jest wydumany, wsadzony na siłę. Przecież nie potępiam każdej powieści historycznej z elementami fantasy, np. Sapkowskiemu w trylogii husyckiej wyszło to całkiem nieźle.

      Usuń
  3. Jestem na razie po pierwszym tomie, ale autorka naprawdę mnie urzekła. Już sobie zakupiłam resztę serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam za czytanie takich książek. Historia to moja trauma ze szkoły, więc i książek nie ruszam :)

    OdpowiedzUsuń