Powiedzieć, że Bóg Maszyna Joanny W. Gajzler to debiut roku, byłoby sporym niedopowiedzeniem. Ta rewelacyjnie napisana powieść fantasy ze zdrową domieszką steampunka zasługuje raczej na tytuł debiutu dekady, bo takiej kreacji świata przedstawionego, w tym pomysłu na warstwę magiczną, nie powstydziłby się Feliks W. Kres czy Brandon Sanderson. Podczas lektury nie byłam w stanie uwierzyć, że to naprawdę pierwszy dłuższy utwór spod pióra tej autorki – wszystkie elementy składowe są tu tak znakomicie przemyślane, że funkcjonują jak dobrze naoliwiona – nomen omen – maszyna.