Niestety, znane nazwiska nie są zawsze gwarancją dobrej literatury, o czym przekonałam się, przeczytawszy „Księgę Innych Miejsc” Keanu Reevesa i Chiny Miéville'a. I piszę to z przykrością, bo darzę obu panów sporą sympatią.
Od najmłodszych lat jestem właścicielką głodnej wyobraźni – którą nakarmić mogły tylko Opowieści z Narnii, a potem Diuna, Ziemiomorze, czy Malazańska Księga Poległych. Nic więc dziwnego, że zostałam absolwentką polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, a pracę magisterską poświęciłam czytelniczej definicji fantasy. Na moim blogu znajdziecie recenzje książek fantasy i science fiction, powieści historycznych, a od czasu do czasu także dobrego kryminału. Smacznego czytania!
Niestety, znane nazwiska nie są zawsze gwarancją dobrej literatury, o czym przekonałam się, przeczytawszy „Księgę Innych Miejsc” Keanu Reevesa i Chiny Miéville'a. I piszę to z przykrością, bo darzę obu panów sporą sympatią.