W
ramach akcji Zew Zajdla,
czyli przeczytania wszystkich utworów nominowanych do nagrody im.
Janusza A. Zajdla, a potem głosowania na nie, zabrałam się za
ostatnią nieznaną mi jeszcze powieść, piąty tom cyklu Algorytm wojny
Michała Cholewy, zatytułowany Sente.
Jest to military science fiction, w którym 90% ludzkości zginęło
w wyniku działań Sztucznych Inteligencji, a pozostałe 10% jest w
otwartym konflikcie zbrojnym.
Ten tom wita nas chwiejnym sojuszem
pomiędzy Unią i Stanami, który zajmuje się badaniem odnalezionego
statku SI. A zadanie nie jest łatwe, gdyż naukowcom trudno
wyciągnąć jakiekolwiek sensowne wnioski, przesłuchiwana SI Hakken
nie chce współpracować, a kosmiczni żołnierze nie ufają sobie
za grosz... Tymczasem w chińskiej części uniwersum admirał Liao
Tzu zdaje Cesarzowi raport dotyczący pościgu za swoim byłym
uczniem, a obecnie renegatem Wu Shenem, stojącym na czele Tygrysów
Changbai. Nie tylko on jest tu problemem – w Imperium daje się
bowiem słyszeć coraz liczniejsze głosy, by wreszcie przypuścić
atak na Unię i Stany. Jakie niespodziewane zagrywki wymyśli tu
Brisbane wraz z Krolle i co zrobią gotujące się pod pokrywką
Chiny?
