27 listopada 2021

[recenzja] Michał Cetnarowski „Gnoza” – Każdemu jego piekło, każdemu jego niebo

Patrząc na sam tytuł najnowszej powieści science fiction Michała Cetnarowskiego – Gnoza spodziewałam się opowieści ponadprzeciętnej, dotykającej istoty naszego istnienia, czy też kluczowych praw rządzących naszym światem. Podczas lektury odnalazłam wszystkie te aspekty i pisząc te słowa, nadal jestem pod wrażeniem niezwykłej wizji przyszłości, którą pisarz błyskotliwie tu odmalował i ciężaru zagadnień, które poruszył.


Główną bohaterką Gnozy jest dwudziestoczteroletnia Matylda, którą poznajemy w trakcie odwiedzin u przyjaciółki w szpitalu. Jest to jedno z niewielu miejsc, w którym nie działa wszechobecna rozszerzona oraz wirtualna rzeczywistość w postaci odpowiednio Warstw i realmów, a system zwany Marszałkiem nie zbiera danych o swoich użytkownikach. Niespodziewanie chora dziewczyna rysuje twarz ojca protagonistki, wyraźnie naznaczonej cierpieniem, co będzie miało poważne konsekwencje w dalszej części powieści. Następnie Matylda wraca do swojego sabatu anarków, by zajmować się zielonym terroryzmem, jednak po udanej akcji w centrum Warszawy jej świat niespodziewanie wywraca się do góry nogami. Okazuje się, że zainteresowała się nią pewna wpływowa organizacja i chce zlecić jej nietypową misję...

Świat przedstawiony w tej powieści przenosi nas do drugiej połowy XXI wieku, która realizuje najgorsze scenariusze rodem z Czarnego lustra. Warszawa ma około pięciu milionów mieszkańców, a większość z nich ma gniazda w mózgach i używa na co dzień technologii Asystentów Personalnych, która pomaga we wszystkim – przechowuje wspomnienia, czy też sugeruje dietę, a w praktyce organizuje całe życie. Do tego System Korzyści Społecznych Marszałka nagradza za odpowiednie zachowanie. Asapy – coś w rodzaju korposzczurów – działają w tym systemie posłusznie, ale są też rebelianci – jak sabat Matyldy, będący częścią konwentu Zielonej Fali, walczącego o wolność od kontroli technologicznej i o matkę Ziemię, zwaną przez nich Gają. Pisarz brawurowo przedstawił tu koncepcję naszej przyszłości, która jednocześnie przeraża, nieco śmieszy, ale przede wszystkim daje do myślenia. 

 

»Soft is power«. Kto przygotowuje kod, ten stawia architekturę duszy. Klatka to klatka, nawet jeśli niedostrzegalna. (s. 114)

 

Jednak centralną osią fabularną jest tu tak naprawdę walka między Duchem i Materią, Rozumem i Ciałem, a autor podejmuje tu niezwykłą próbę spojrzenia na całą historię istnienia we wszechświecie i nadania jej uniwersalnego sensu. Pozostawia przy tym czytelnikowi szeroko otwartą furtkę do tworzenia własnych interpretacji i udzielania sobie odpowiedzi na stawiane przez niego rozliczne pytania. Kim jesteśmy, na czym polega ludzkie życie i co jest w nim najbardziej wartościowe, o co warto walczyć, przeciw czemu się buntować, w jakim stopniu sami decydujemy o sobie, a w jakim jesteśmy częścią większej całości, w którą stronę zmierza ewolucja istot żywych, czy technologia nas uwalnia, czy raczej więzi – oto kilka zagadnień, nad którymi zastanawiałam się w trakcie lektury. Nie da się ukryć, że moje szare komórki rozgrzały się przy czytaniu do czerwoności i nadal nie do końca ostygły, co sprawiło mi ogromną satysfakcję. Pisarz stawia przy tym nie na logikę i spójność wydarzeń, ale raczej na niezwykły konglomerat znaczeń, czy też mozaikę sensów, stawiając przed odbiorcami trudne zadanie, by poukładali je sobie według własnego uznania.  

 

(…) jak ogarnąć nieskończoność samotnej bakterii w centrum wszechświata? Spróbuj pojąć te przestrzenie, skalibrować skalę, spojrzeć w tę absolutną otchłań bez kojącego filtra nieba nad głową, horyzontu zakrzywiającego się na wyciągniecie dłoni, twardej kotwicy gruntu pod stopami. (s. 188)


Wystarczy spojrzeć już na same tytuły rozdziałów – takie jak Anamneza, Teomachia czy Consolamentum, by zorientować się, jak niezwykła jest poruszana tu tematyka. Anamnezę można interpretować bowiem dwojako – jako wywiad chorobowy w medycynie oraz przypominanie sobie rzeczywistości metafizycznej, czyli wyjście poza jaskinię Platona. Oba spojrzenia mają przy tym zastosowanie w interpretacji tekstu. Z kolei teomachia to walka między bogami w greckiej mitologii, zaś consolamentum to sakrament katarski, przyjmowany zazwyczaj przed śmiercią polegający na odpuszczeniu grzechów i przyjęciu do grona Doskonałych, będący swego rodzaju gwarancją zbawienia. Również tytuł powieści sugeruje pewne pola do interpretacji – gnoza traktuje bowiem nasze uniwersum jako pole walki światła i ciemności, w którym Duch upadł i jest uwięziony w świecie. Ponadto początkowe cztery cytaty – ze Stanisława Lema, Jacka Dukaja, Króla i Carla Gustava Junga także wskazują pewne obszary do przemyśleń. 

Również warstwa językowa zdecydowanie odstaje tu od przeciętnej – na przykład fragmenty prozy przeplatane są białymi wierszami, przypominającymi nieco haiku, a zdominowany przez technologię świat przyszłości jest opisywany za pomocą wielu neologizmów opartych na technologicznej nowomowie i spolszczonych zapożyczeniach z języka angielskiego. Niektóre wrażenia zmysłowe lub emocje bohaterów opisane są w sposób wręcz poetycki, przy użyciu bogatych środków stylistycznych. Warto też poświęcić chwilę na bliższe przyjrzenie się pomysłowej grafice z okładki – na której z wijących się linii wyłania się finalnie ludzka twarz. 

 

Rozorane cisze ołowiały w twardym uwielbieniu. Ciemne napomnienia tęczowiały marmurowo, papierując gniazdujące żele. (s. 196)

 

Gnoza Michała Cetnarowskiego to zapierający dech w piersi kolaż popkulturowy i artystyczny zarazem, w którym filozofia przeplata się z religią, ekologia z technologią, science fiction z intuicją, a wizje żywcem wzięte z filmów Davida Lyncha z brutalną rzeczywistością. To powieść science fiction gęsta od znaczeń, fantastyka z wyższej półki, która wymaga wiele od czytelnika, ale równie dużo daje mu w zamian. Dlatego też warto czytać ją powoli, dawkując sobie poszczególne rozdziały i dając czas na przemyślenie i zinterpretowanie poruszanych tu zagadnień. Jestem pewna, że ta fenomenalna powieść znajdzie się w gronie laureatów nagród im. Janusza A. Zajdla i J. Żuławskiego za rok 2021. Gorąco polecam tę pozycję wszystkim wymagającym, lubiącym gry intelektualne czytelnikom, którzy mają ochotę na solidną porcję refleksji nad sensem naszego istnienia i wartościami, którymi się kierujemy. 

 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Powergraph.


Moja ocena: 5,5/6




Autor: Michał Cetnarowski
Tytuł: Gnoza
Wydawnictwo: Powergraph
Rok wydania: 2021
Stron: 224
 

12 komentarzy:

  1. Brzmi cholernie obiecująco i zachęcająco. Ostatnio kolega mi o tym wspominał powołując się przyrównaniem tej książki do prozy Dukaja. Zgodziłabyś się z tym? Na pewno to sprawdzę, bo zapowiada się zarąbista uczta dla mózgu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl i klimat zdecydowanie inny niż u Dukaja - tu wszystko idzie bardziej w stronę science fiction i pokazuje wizję przyszłości. Natomiast w kwestii pobudzenia intelektualnego czytelnika i zastanawianiem się nad naturą wszechrzeczy może zrobić tak duże wrażenie jak proza Dukaja, choć "Gnoza" wydaje mi się nieco bardziej bardziej przystępna.

      Usuń
    2. Przystępna, znaczy się że to nie taka proza, przy której musisz mocno się skupiać? Łatwiej przyswajalna?

      Usuń
    3. Nie w tym sensie - zdecydowanie trzeba się skupiać, by wyłapać wszystkie sugestie autora. Mam jednak wrażenie, że wizja Michała Cetnarowskiego jest nieco luźniejsza (np. w kwestii prowadzenia fabuły), zawiera liczne dygresje i ma elementy, w których autor jakby mruga do nas okiem i nie do końca na serio pokazuje pewne elementy, dlatego jest lżejsza niż styl Jacka Dukaja. Ale proza obu pisarzy jest z pewnością tak samo gęsta od znaczeń.

      Usuń
    4. Rozumiem. W takim razie rozjaśniłaś. Z pewnością się zapoznam z tą książką. Dzięki. :)

      Usuń
  2. muszę przyznać, ze bardzo pasjonująca lektura, chętnie bym sięgnęła

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi fantastycznie, chociaż nie wiem, czy bym się w niej odnalazła, ale wizja przyszłości - ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby nie moja bajka, ale coś podskórnie czuję, że mogłabym być zadowolona z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam i do tego z autografem. Czeka w kolejce. Zachęciłaś mnie jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno nie czytałam nic podobnego, zapowiada się naprawdę świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi naprawdę bardzo ciekawie, muszę przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń