sobota, 5 czerwca 2021

Krew z krwi, kość z kości – „Żelazny wilk” Siri Pettersen

Siri Pettersen jest znana w Polsce ze swojej młodzieżowej serii fantasy Krucze pierścienie, zaś recenzowany tu przeze mnie Żelazny wilk to pierwszy tom jej nowej trylogii Wieczni (w oryginale Vardari). Warto wiedzieć, że oba cykle osadzone są w tym samym uniwersum, choć w zupełnie innych okolicach. I z przyjemnością powiem, że autorka w stosunku do poprzednich książek zrobiła spore postępy warsztatowe, a premierowa powieść ma zdecydowanie bardziej mroczny i tajemniczy charakter niż jej poprzedniczki, dlatego też mogę swobodnie polecić ją także starszym czytelnikom. Możecie też bez obaw czytać tę historię nawet, jeśli nie znacie poprzedniej, bo jest to odrębna opowieść.


Dziewiętnastoletnia Juva Sannseyr wraz z drużyną łowców poluje na wilki, a ich krew oddaje Straży Kręgu. Jednak po jednym z niezbyt udanych wypadów do zasypanego śniegiem lasu jej życie wywraca się do góry nogami, bo odnajduje ją młodsza siostra i zawiadamia o chorobie matki. Dziewczyna bardzo niechętnie wraca do rodzinnego domu, którego szczerze nienawidzi, a na miejscu okazuje się, że jej rodzicielka ma podjąć decyzję, która z córek zostanie jej dziedziczką, a tym samym jedną z trzech najważniejszych w całej okolicy czytającą z krwi. Tymczasem Nafraím, tajemniczy i wiekowy uczony, pracując nad jednym ze swoich projektów dostaje bardzo niepokojące wieści z głębi wyspy, zaś w mieście Náklav rozlega się Róg Umarłych, bo znaleziono następną ofiarę chorego na wilkowatość... I tak atmosfera zagrożenia stopniowo się zagęszcza, a świat buntowniczej dziewczyny, naukowca i wielu innych osób wkrótce zmieni się nie do poznania...

Bo to, o czym ludzie kłamią, więcej o nich mówi niż ich prawdy (s. 305)

Muszę przyznać, że już dawno nie spotkałam się z tak dobrze przemyślaną nastoletnią protagonistką – Juva mimo swojego wieku sporo już w życiu doświadczyła, dlatego też ma obsesję na punkcie wilków i brakuje jej poczucia bezpieczeństwa, a swoje strachy czasem nawet rysuje i pali. Powróciwszy do rodziny, z którą tak naprawdę pragnie zerwać wszelkie kontakty, odkrywa wiele zaskakujących informacji, przebijając się przez kolejne warstwy kłamstw i niedopowiedzeń, a co gorsza, nieświadomie wchodzi w drogę vardarim – czyli wiecznym, będącym potężną siłą w tym uniwersum. Autorka stawia tu dziewczynę przed przerastającym ją w każdym calu zadaniem, dzięki czemu jej zmagania były dla mnie bardzo satysfakcjonujące i z ekscytacją obserwowałam stopniowo zachodzące w niej zmiany. Niektórzy czytelnicy mogą uznać, że Siri Pettersen za bardzo skupia się tu na emocjach protagonistki, jednak jest ona przecież kształtującą swoją osobowość nastolatką, więc naturalne jest, że niektóre rzeczy przeżywa w większym stopniu niż dorośli. Pozostali bohaterowie również zostali bardzo umiejętnie skonstruowani – jest w nich wiele odcieni szarości, mają też swoje wartości, marzenia i plany, dzięki którym tworzą intrygującą i wiarygodną plejadę.



Fabuła opiera się w dużej mierze na odkrywaniu tajemnic i zmaganiach osób zaangażowanych w cały konflikt, a pisarka sprawnie operuje przy tym wątkami mitologicznymi i baśniowymi, sięgając po te elementy, które budzą w nas największy strach – w tym diabły, wilki, krew, chorobę zmieniającą człowieka w potwora, śmierć i sterujące wszystkim z ukrycia nieśmiertelne istoty. Co więcej, istotną rolę odgrywają tu też instynkt, intuicja i pożądanie. Z połączenia tych elementów wychodzi hipnotyzująca i wywołująca ciarki opowieść, która wciągnęła mnie całkowicie, z pewnością sięgnę więc po kolejne dwa tomy tej historii.

Warto wspomnieć też o miejscu akcji, czyli mieście Náklav, chętnie odwiedzanym przez turystów z powodu znajdującego się w nim niezwykłego kręgu oraz możliwości przepowiedzenia losu przez czytające z krwi. Pisarka starannie przemyślała jego historię i topografię, a nawet przygotowała jego szczegółowy plan, który wraz z mapą świata znajdziecie w skrzydełkach obwoluty (i na zdjęciach do niniejszej recenzji). Jest również odpowiedzialna za ilustrację na okładce, a to dlatego, że ponieważ zanim zaczęła pisać, przez wiele lat pracowała jako graficzka i nadal chętnie korzysta z okazji do użycia swoich plastycznych talentów.



Podsumowując, Żelazny wilk Siri Pettersen to dopracowana w każdym calu, przejmująca do szpiku kości opowieść o dziewczynie, która musi zmagać się z samą sobą, niechcianym dziedzictwem czytającej z krwi i konsekwencjami zdobytej wiedzy. Ekscytująca, mroczna i pełna ukrytych prawd fabuła nie pozwala odetchnąć głębiej ani przez chwilę, dlatego też gorąco polecam Wam tę klimatyczną powieść dark fantasy, która krwawą ścieżką zabierze was do niezwykłego świata vardarich.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Rebis.


Autor: Siri Pettersen
Tytuł: Żelazny wilk
Tytuł oryginału: Jernulven
Tłumaczenie: Marta Petryk
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2021
Stron: 528 

12 komentarzy:

  1. Dobrze, że jest to odrębna powieść i widać, że autorka poczyniła postęp warsztatowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam takie historie, także na pewno się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo nastawiam się na tę przygodę czytelniczą, wyczekiwałam jej, zdecydowanie coś dla mnie. Poprzednie mnie wręcz urzekły. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, mnie jej język odrzuca. Czytając trylogię miałem wrażenie, że czytam kogoś wypowiadającego się na mecie po ukończeniu maratonu:

    Ku... (dyszenie). Zmęczona jestem (dyszenie). Odpocząć muszę (dyszenie). Nogi bolą (dyszenie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria póki co jest odczuwalnie lepsza od poprzedniej, ale każdy z nas ma swoje preferencje językowe i wie, co mu pasuje, a co nie.

      Usuń
  5. O kurczę! Mogłam wziąć książkę do recenzji, ale nie byłam przekonana i teraz bardzo żałuję, że ominęła mnie taka czytelnicza przygoda! :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Dark fantasy to jeden z tych gatunków, które chętnie polecę siostrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lektura jeszcze przede mną, ale tytuł już czeka na stosiku hańby. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podobała mi się ta książka. Nie tylko ze względu na oryginalną fabułę i niesamowity klimat, ale przede wszystkim ze względu na Juvę. Trafnie zauważyłaś, że była bardzo dojrzała jak na swój wiek, a dzięki temu nie irytowała mnie podczas czytania. Czekam na kontynuację z niecierpliwością. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem bardzo ciekawa, co będzie dalej - a biorąc pod uwagę, że w poprzedniej serii tej autorki drugi tom był najlepszy, to spodziewam się fajerwerków :)

      Usuń
  9. Fajnie, że autorka została w uniwersum, bo świat Kruczych pierścieni przypadł mi do gustu. Już się jaram na tę powieść. :D

    OdpowiedzUsuń