sobota, 9 marca 2019

O tym, jak Oda szaławiła nierówne boje toczyła y naturę swą słowiańską zgłębiała

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Oczy uroczne będą dostępne w sprzedaży od 13 marca 2019

Oczy uroczne to powieściowa kontynuacja uhonorowanego nagrodą im. J.A. Zajdla opowiadania Szaławiła, o którym pisałam dla Was tu. W jak zwykle humorystycznym stylu Marta Kisiel opowiada o dalszych losach wiły Ody, młodego czarta z wadą wymowy Bazyla oraz płanetnika Rocha i uroczej trójnogiej psinki Kuleczki. Fani z pewnością okrzykną ją najlepszą dotychczas napisaną książką Ałtorki*, bo bez dwóch zdań czyta się ją znakomicie i dostarcza solidnej porcji rozrywki, tym razem opierającej się głównie na słowiańskich stworach.


Protagonistką jest oczywiście Oda Kręciszewska, posiadaczka nieujarzmionych włosów i zielonych oczu, a obecnie także właścicielka domu w lesie oraz lekarka w miejscowej przychodni. Ma się rozumieć, nie pracowała po to, żeby ją całowano po czymkolwiek, skądże. Szczerze mówiąc, całowanie wolałaby uprawiać na gruncie bardziej prywatnym (s.12). Cieszy się, że odnalazła swoje miejsce na ziemi, jednak świat nie da jej ot tak, po prostu radować się świeżo odnalezionym szczęściem. Po pierwsze, lawinowo rośnie lista pacjentów z ranami szarpanymi i zapadająca na choroby zakaźne, po drugie Bazyl mimo wyraźnego zakazu urządza sobie spacery po lesie, a po trzecie płanetnik Roch zamyka się w sobie i zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać. I ma z tym coś wspólnego stara siekiera. Wiła szuka więc pocieszenia w nadgodzinach, a także u nowej przyjaciółki Marzenki, nauczycielki tańca brzucha. Jednak gdy w trakcie odśnieżania coś atakuje Odę z lasu, a na domiar złego zaczynają ją nawiedzać sny o tonięciu, protagonistka postanawia wziąć sprawy swoje ręce i dowiedzieć się, co w trawie, a raczej w borze, piszczy. Pomaga jej w tym najnowsza lektura Bazyla, czyli Wielka xięga demonów i poczwar, a przeszkadza własna, coraz bardziej gwałtowna natura... I co ciekawe, wiła stawia czoła nie tylko zagrożeniom z lasu, ale też antyszczepionkowcom, fonetycznym zbrodniom na polszczyźnie, fochom małego czarta, instynktom macierzyńskim oraz czterem ważnym życiowym pytaniom, które w ustach Bazyla brzmią następująco: kim sze jest. Po czo sze jest i dlaczego fłasznje tu i terasz (s. 238). A zatem ważnym wątkiem jest tu szukanie swojej tożsamości i pogodzenia się z własną naturą – i to zarówno przez pełnokrwistą Odę, jak i innych bohaterów.

Oczy uroczne to wyjątkowo sprawnie napisana powieść – zaczyna się bardzo zabawnie, ale niepostrzeżenie autorka buduje coraz większe napięcie – tak więc z czystej komedii przechodzimy krok po kroku w dramat, zupełnie nie spodziewając się, w którą stronę skręci fabuła. Wszystkie postaci – te ludzkie i nieludzkie – są barwne i interesująco odmalowane, a ich motywacje wiarygodne. Styl jak zwykle zabiera nas w zwariowaną, lekko trącącą absurdem przejażdżkę językowym rollercoasterem – bogatym w te najpopularniejsze jak i niespotykane środki stylistyczne, powiedzonka i przysłowia, a także cytaty z literatury polskiej, które spowodują niejeden czytelniczy zawrót głowy i niekontrolowane wybuchy śmiechu. Przy czym każde zdanie jest starannie przemyślane i napisane, bawiąc i czarując. A na szczególną pochwałę z mojej polonistycznej strony zasługuje iście karkołomna, ale wyjątkowo udana realizacja wady wymowy Bazyla. Brawo! 
 

Przy okazji Marta Kisiel pokazuje nam nietypowe spojrzenie na okres Bożego Narodzenia – nie jako święta katolickie, ale czas przesilenia zimowego, w trakcie którego wszystkie istoty nadprzyrodzone są narażone na niebezpieczeństwo m.in. z powodu intensywniejszego działania ich natury. Zaiste, należą się jej gromkie brawa za solidny research na temat demonów i stworów słowiańskich, a także za jego zgrabne i niesztampowe wykorzystanie.

Bo chodzi o to, by w pracy swej wznieść się na wyżyny i to się Ałtorce* niewątpliwie udało. W Oczach urocznych śmieszy, bawi i straszy, prezentując oryginalną, budzącą emocje historię o wile, która musi odnaleźć odpowiedź na najistotniejsze w życiu pytania. I po prostu nie da się jej przy tym nie kibicować. Marta Kisiel udowadnia, że w pełni zasługuje na tytuł Mistrzyni Literatury Całkowicie Niepoważney y Upiornie Rozrywkowey, który jej niniejszym nadaję. I tym samym gorąco Wam polecam Oczy uroczne, które z pewnością zauroczą nie tylko moją wyobraźnię.

*To nie błąd, tak o sobie mówi Marta Kisiel i jej fani, którzy podchwycili ten żart.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Uroboros.

Tytuł: Oczy uroczne
Autor: Marta Kisiel
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2019

10 komentarzy:

  1. Ta książka to mini mistrzostwo. Jest śmiesznie, ale też jest poważnie i wyczuwa się napięcie. Oda zdecydowanie stała się jedną z moich ulubionych postaci kobiecych :)

    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jest bardzo dobrze zrównoważona i zaskakuje! A na to, że Oda będzie tak udaną postacią, zapowiadało się już w opowiadaniu "Szaławiła".

      Usuń
  2. Czytałam tylko jedną książkę tej autorki. I bardzo mi się podobało więc mam ogromną nadzieję, że kiedy sięgnę po tę książkę to będzie dobra.'
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    https://smallbookwoorld.blogspot.com/2019/03/recenzja-ksiazki-kiedy-pan-piecho.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z jej trzech najlepszych książek (obok Toni i Nomen Omen), więc powinna Ci przypaść do gustu!

      Usuń
  3. Bardzo lubię autorkę, nie mogę się doczekać, kiedy wpadnie w moje łapki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również byłam zaUroczona książką. No i jeszcze dla mnie wielki plus dla Ałtorki za wplecenie mojej ukochanej mitologii słowiańskiej do całego tego bajzelka. ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mitologia słowiańska wyskakuje na nas z co drugiej książki i to niestety w niezbyt udanych romansowych wersjach. A tu pomysł jest naprawdę intrygujący i inteligentnie wykorzystany!

      Usuń
  5. Muszę w końcu znaleźć czas na dobrych polskich pisarzy :) przepiękna okładka i zachęcający opis :)

    Z e-BOOKIEM POD RĘKĘ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze paru, a wśród najlepszych są moim zdaniem: Anna Brzezińska, Robert M. Wegner czy Anna Kańtoch.

      Usuń