18 września 2021

[recenzja] Tomasz Kołodziejczak „Skaza na niebie” – Kierunek nieznane

Skaza na niebie to zbiór dziewięciu niezwiązanych ze sobą fabularnie opowiadań Tomasza Kołodziejczaka napisanych w latach 1988-2021, wśród których znajdziecie przedstawicieli gatunku science fiction, science fantasy, jak i political fiction. Autor zabiera nas daleko w kosmos, ale i na polskie oraz europejskie ziemie w alternatywnych rzeczywistościach, stawiając przed bohaterami nie lada dylematy. A przy tym raz śmieszy, innym razem bawi, a także skłania do refleksji nad możliwymi scenariuszami naszej przyszłości. 

 


FAWORYT

Pierwszy utwór, zatytułowany Ostatnie przesłanie został moim zdecydowanym faworytem – po pierwsze ze względu na gatunek, czyli science fantasy, którego udanych przedstawicieli niełatwo znaleźć. Po drugie z uwagi na starannie dopracowane historycznie i ekosystemowo miejsce wydarzeń – tropikalną planetę Hutan, na której występują intrygujące mrówczaki i zwierzorośliny, a archeolodzy szukają śladów dawno wymarłej cywilizacji. Po trzecie z powodu wciągającej, zaskakującej fabuły, opisującej działania Łowcy Windena, który podróżuje po kosmosie, szukając źródeł Spaczenia. Polecam Wam zatem gorąco tę lekko przygodową, ale robiącą spore wrażenie opowieść!

 

WIZJE PRZYSZŁOŚCI

W tej grupie utworów znajdziecie pomysłowe realizacje gatunku science fiction. I tak humorystyczna Sprawa rodzinna eksploruje temat manipulacji DNA, dyskretnie wyśmiewając się przy tym z typowo polskich zachowań i kiczowatych gustów. Prywatny detektyw ma tu za zadanie znaleźć złodzieja macicy z przyszłym potomkiem gwiazdy muzyki rozrywkowej. Opowiadanie ma znakomitą, zabawną puentę, choć nie do końca byłam usatysfakcjonowana z tego, że tak naprawdę brakuje mu finału, bo nie poznajemy rezultatu poszukiwań.

Z lekkim przymrużeniem oka zostało także napisane opowiadanie Spróbuj przekonać „Kolumba”, w które Tomasz Kołodziejczak zgrabnie wplótł trzy prawa robotyki Asimova. Ekipa ze stacji kosmicznej musi przekonać oporną sondę, by przekazała im dane, nie powodując przy tym solidnej eksplozji. Ten utwór znakomicie wpisuje się w tradycję historii o tym, jak przechytrzyć SI.

Skaza na niebie to prawdziwy popis fantastycznej wyobraźni – autor przedstawia nam tu bowiem rasę insektowatych kosmitów zwanych quuyrta, którzy podczas wyprawy kosmicznej przekonują się, że znana przez nich fizyka nie ma zastosowania w całym kosmosie. Dlatego też zaś protagonista, którego wyśmiany przez wszystkich ojciec głosił podobną tezę, próbuje wykorzystać całe zamieszanie, by przywrócić honor swojemu rodowi. Wypływa z tego ciekawy wniosek, że warto mieć otwarty umysł, bo ciągle mamy wiele do odkrycia w kosmosie, ale równie widoczne jest przekonanie o wartości dobrego imienia.

Temat eksploracji przestrzeni kosmicznej jest bardzo istotny także w Zakamarkach – obserwujemy tu przygotowania astronauty do skoku w tytułowe rejony, a dzięki narracji pierwszoosobowej poznajemy jego dość ciekawe przemyślenia na temat odkrywania nieznanego, nauki i jej rozmaitych metod. Pisarz w interesujący sposób wykorzystał tu teorię fraktali do budowy swego mini uniwersum. Niestety, historia znów urywa się w najciekawszym momencie i moja ciekawość nieznanego nie została tu w najmniejszym nawet stopniu zaspokojona.

 

SOLIDNA PORCJA POLITICAL FICTION

Ten pierwiastek dominuje w opowiadaniach zatytułowanych Zero waste (H 2.0), To był dobry plan i Zmierzchu nad Weroną, które są swoistym ostrzeżeniem przed różnego rodzaju radykalizmami – w pierwszym przed doprowadzonym do granic absurdu ekologizmem, w drugim i trzecim zaś przed totalitaryzmem oraz imperializmem, wyraźnie nawiązując do tak nielubianej obecnie przez wielu ideologii i polityki Chin.

Natomiast napisana z prawdziwym rozmachem minipowieść Kropki na mapie to połączenie fantasy z odrobiną political fiction. Do świata przedstawionego przedostały się bowiem istoty rodem z Tolkiena, a konkretnie balrogi i elfy, które przybyły z Planów. Te pierwsze wraz z innymi stworzeniami rodem z horroru próbują podbić wojenną teokrację, czyli Królestwo Polski. Te drugie są sojusznikami naszych rodaków i starają się zbierać informacje oraz szukać sposobu na pokonanie napastników. Pisarz garściami czerpie tu z tradycji literatury polskiej – martyrologii, walki o niepodległość i honor, jedną ze scen jest zaś... wesele. Szczerze mówiąc, ja odczuwam zdecydowany przesyt tymi motywami w rodzimym piśmiennictwie, ale zarazem jestem pewna, że znajdą się fani takiej wizji Polski. 

 

PODSUMOWANIE

W większości utworów wyraźnie widać, dla której strony sceny politycznej bije serce Tomasza Kołodziejczaka, co niestety przekłada się na konstrukcję postaci kobiecych – są do podziwiania czy też kochania i bronienia, przez co stanowią jedynie tło czy też obiekt westchnień dla występujących na pierwszym planie bohaterów płci męskiej. Jest jeden wyjątek – bo w Zero waste (H 2.0) babcia protagonistki jest bardzo szanowaną osobą, ale za to jej wnuczka mimo szacunku do nestorki rodu zaprzepaszcza jej dokonania i popada w skrajny radykalizm, biorąc udział w uchwalaniu coraz surowszego prawa ekologicznego. Tak więc nawet jeśli kobieta jest główną postacią, to i tak postępuje niewłaściwie, doprowadzając świat do tragicznej sytuacji. Męskim protagonistom natomiast nie sprawia problemu podjęcie właściwego, często honorowego wyboru. Dlatego też sposób przedstawienia żeńskich dramatis personae to dla mnie zdecydowanie najsłabsza strona tej antologii.

Z drugiej strony na plus wyróżnia się tu niebywała wyobraźnia autora, której nie sprawia problemu stworzenie alternatywnych bądź też całkowicie wymyślonych światów, wzbudzających zainteresowanie czytelnika. Utwory skłaniają też do pewnych przemyśleń – na przykład jak będzie wyglądała nasza przyszłość albo też co okaże się najważniejsze, gdy staniemy w obliczu trudnych wyzwań i jakie wartości wtedy zwyciężą.

Dzięki Skazie na niebie Tomasza Kołodziejczaka wyruszycie w ekscytujące podróże, podczas których protagoniści płci męskiej walczą dzielnie o honor i wolność oraz stają przed odpowiedzialnymi zadaniami. Przekonacie się też, na co jest gotowa jednostka lub państwo, by osiągnąć swoje cele. Jeżeli macie ochotę na pomysłowe science fantasy lub też solidną dawkę political i science fiction oraz refleksję na temat popadania w rozmaite -izmy, czy też przenieść się w daleki kosmos i wraz z odkrywcami rozpocząć nowy rozdział w historii cywilizacji, aż wreszcie pośmiać się odrobinę z polskich przywar, z pewnością znajdziecie w tej antologii coś dla siebie. 

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów.

 

Moja ocena: 4,5/6



Autor: Tomasz Kołodziejczak
Tytuł: Skaza na niebie
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2021
Stron: 443
Ilustracje: Przemysław Truściński

11 komentarzy:

  1. "Kropki na mapie" i teraz zachęciłaś mnie do kupna :D Lubię ten świat, szczególnie w opowiadaniach (bo z powieść "Czarny Horyzont" słaby, a "Biała reduta" nieskończona, a właściwie ledwo zaczęta - to jeden z trzech planowanych tomów, a dwa pozostałe chyba już nie wyjdą).

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tym autorze. Jednak ja też nie jestem jakąś fanką takich książek wiec nie śledzę ich wydawania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten zbiór opowiadań przewija mi się ostatnio nagminnie w social mediach. I coraz bardziej mnie zachęca, tak szczerze mówiąc. Science fiction to gatunek, który lubię, ale jednak w mniejszych ilościach. Ciekawią mnie jednak wspomniane przez ciebie opowiadania, a zwłaszcza ich różnorodność. Nie wykluczam, że sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie przedstawiłaś książkę, ale tym razem czuję, że nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno nie czytałam nic podobnego, więc może rozważę ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobały mi się "Kolory sztandarów" tego autora, choć już wtedy nieco denerwowało mnie przedstawienie postaci, "Czarny horyzont" za to wprost przeciwnie, za bardzo czuć było tutaj poglądy autora. Skoro i tutaj są wyraźne, to ja podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi ciekawie, chociaż przyznam że nie do końca jest to mój typ fantastyki (mimo że sam gatunek uwielbiam).

    OdpowiedzUsuń
  8. Since fiction to nie jest mój gatunek ale wiem, że jest wielu fanów takich książek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja raczej nie czytam takich książek :) Ale wiadomo są ludzie co lubią :)

    OdpowiedzUsuń