sobota, 17 lipca 2021

Podmorskie tajemnice – „Światło głębin” Frances Hardinge

Światło głębin Frances Hardinge zdecydowanie przyciąga wzrok oryginalną okładką, a i środek jest niczego sobie – bo zawiera wciągającą, baśniową historię osadzoną w wyspiarskim świecie, która silnie oddziałuje na wyobraźnię i z całą pewnością jest „frecht”, co w jednym z tamtejszych języków oznacza groźne piękno.


Miriady to rozbudowany archipelag, pod którego zwykłym morzem znajduje się drugie – zwane Morzem Grozy, zamieszkane niegdyś przez bogów. Jednak trzydzieści lat temu słuch o nich zaginął, a od tego czasu wyspiarze próbują wyłowić z wody pozostałości ich ciał. I tak poznajemy dwóch nastoletnich, osieroconych chłopców – Harka i Jelta, którzy starają się nie tylko przetrwać, ale i wykombinować sposoby na suty zarobek. Ale gdy podejmują się roboty dla przemytniczki Dotty Rigg, wszystko idzie nie tak – Hark zostaje bowiem aresztowany, a następnie sprzedany na aukcji jako sługa kontraktowy. Kupuje go doktor Vyne, a zaraz potem zabiera nastolatka na wyspę zwaną Gniazdem, na której prowadzi zaawansowane badania nad właściwościami ciał bogów. Chłopak ma jej tam służyć, a ponadto szpiegować dla niej w pobliskim Sanktuarium, gdzie wszyscy byli kapłani mają dożyć swych dni. I tak rozpoczyna się niezwykle ekscytująca przygoda, która poprowadzi Harka wprost do wielu głęboko ukrytych prawd na temat jego ziem i wystawi jego charakter na rozliczne próby.

 

Trzeba słuchać cudzych opowieści i rozumieć, co się w nich kryje. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak wiele w nich zdradzają. (s.105)


Od pierwszych stron oczarował mnie groźny, baśniowy klimat świata przedstawionego i z przyjemnością wgryzałam się w kolejne informacje o naturze związku pomiędzy budzącymi grozę podmorskimi bogami i ich wyznawcami. Autorka doskonale przemyślała sobie tę symbiozę, znakomicie oddając przy tym klimat nadmorskich społeczności. Co ciekawe, ponieważ wiele z nich zajmuje się nurkowaniem, spory odsetek stanowią w nich tak zwani ucałowani przez morze, czyli osoby, które w wyniku nadmiernego ciśnienia straciły słuch. I mogę wam zdradzić, że jedną z istotnych dla fabuły postaci dotknęło to samo, a w książkach rzadko się przecież zdarza, by na pierwszym planie były postaci niepełnosprawne. 



A skoro już o bohaterach mowa, to przyjrzyjmy się im nieco bliżej – Hark mimo swoich czternastu lat jest zawodowym kłamcą i krętaczem, a jego przyjaciel Jelt nie jest ani trochę lepszy, bo ma niejedno na sumieniu, a do tego jego relacje z ludźmi są najdelikatniej rzecz ujmując toksyczne. Każdy z nich oczywiście zmienia się w pewien sposób pod wpływem wydarzeń, co stanowi istotę fabuły. Doktor Vyne natomiast nie jest tradycyjnym lekarzem, bo ma doktorat z teofizyki stosowanej, co pozwala jej wykorzystywać w praktyce ciała bogów, między innymi do tworzenia intrygujących wynalazków. Istotną rolę odgrywają tu też jeden z emerytowanych kapłanów – Wędrowiec oraz Selfin Rigg, głucha córka słynnej na całym archipelagu przemytniczki. Każdy z nich to interesująca, dopracowana postać z własnymi dążeniami, a połączenie ich działań i rozliczne starcia dają w efekcie emocjonującą fabułę. 

 

W ostatecznym rozrachunku jesteśmy tym, co robimy i co pozwalamy robić z innymi. (s. 242)

 

Istotnymi wątkami są tu nie tylko dojrzewanie i zmagania z sobą samym, ale także poznawanie prawdy o świecie i własnej naturze oraz waga zdrowych relacji z innymi, a także podejmowania właściwych wyborów. Przy czym autorka prowadzi te trudne wątki bardzo naturalnie i ku mojej uciesze wprowadza też rozważania na temat siły opowieści i opowiadaczy, genialnie wplatając je w postać wygadanego Harka i tajemniczego Wędrowca. A cała historia wciąga jak wir już od pierwszych stron, całkowicie angażując uwagę czytelnika. Nie przeszkadzało mi nawet to, że na pewnym etapie domyśliłam się, na czym polega istota przedstawionych tu bogów.



Dodatkowym atutem był dla mnie język, którym napisana jest ta powieść – dawno nie natknęłam się na tak czarowny zestaw metafor, epitetów i porównań, dzięki którym płynęłam przez tekst niczym na okręcie pod pełnymi żaglami. Muszę też koniecznie wspomnieć o tym, co znajduje się w wewnętrznych częściach okładek, czyli o szczegółowej mapie Miriad i rysunkach wszystkich bogów, które to pomogą wyobrazić sobie wspomniany wyżej „frecht” i spełnią tradycyjne oczekiwania fanów fantasy.

Ta spójna wewnętrznie opowieść, w której relacje międzyludzkie i moc opowieści wysuwają się na pierwszy plan, całkowicie mnie urzekła, dlatego też zachęcam Was do sięgnięcia po nią przy najbliższej możliwej okazji. Sądzę, że Światło głębin Frances Hardinge może spodobać się miłośnikom fantastyki w każdym wieku, bo owa podszyta płaszczykiem grozy baśniowa historia w morskich klimatach ma wprost nieodparty czar.



Moja ocena: 5/6



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.


Autor: Frances Hardinge
Tytuł: Światło głębin
Tytuł oryginału: Deeplight
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2021
Stron: 440

12 komentarzy:

  1. Czytałam inną książkę autorki i także byłam oczarowana tamtą lekturą. Tę też mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę sięgnąć po tą książkę i z przyjemnością to zrobię jeżeli będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisana recenzja o, wydaje mi się, niesamowitej książce. Muszę w końcu nadrobić tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się dobrze, pięknie wydana ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka przyciąga wzrok a z tego co napisałaś i treść jest fascynująca. Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Im więcej czytam recenzji tej książki, tym bardziej jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznie wydana jest ta książka, chętnie bym ją przygarnęła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka obłędna. I chyba zostałam przekonana do tej książki. "owa podszyta płaszczykiem grozy baśniowa historia w morskich klimatach ma wprost nieodparty czar." - po takich słowach nie mogę się oprzeć, żeby chociaż jej nie przekartkować.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne wydanie! Uwielbiam takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę czytałam, ale zrobiła na mnie mniejsze wrażenie niż na tobie (może poza przepiękną, frecht okładką). :) Zakończenie trochę mnie zawiodło i jakoś do końca nie potrafiłam się wciągnąć, ale klimat był baśniowo magiczny i mega podobał mi się motyw bogów-potworów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda bardzo ciekawie :D Dopisuję sobie do listy książek do przeczytania :D

    OdpowiedzUsuń