sobota, 12 października 2019

Brama do piekła – C. Zbierzchowski „Distortion”

Niezbyt często sięgam po fantastykę naukową z dominującym pierwiastkiem militarnym, ale cieszę się, że zrobiłam wyjątek dla powieści Cezarego Zbierzchowskiego zatytułowanej Distortion. Pomysł na fabułę, świat przedstawiony i protagonistę wbił mnie w fotel i sprawił, że przez pewien czas nie mogłam otrząsnąć się z wrażeń, których dostarczyła mi ta lektura.

Głównym bohaterem i zarazem narratorem powieści jest kapral Markus Trent, przebywający na misji wojskowej w południowym Remarku. Początkowo on i jego oddział stacjonują w mieście Harman, wykonując misję stabilizacyjną, z czasem jednak zostają przeniesieni do wysuniętej placówki Distortion, która cieszy się bardzo złą sławą... 
 


Autor drobiazgowo opisuje codzienne życie żołnierzy – a robi to tak plastycznie, że bez trudu można sobie wyobrazić wszystkie ich problemy, ale także zrozumieć sposób działania i poznać interesujące szczegóły taktyczne ich operacji. Zbierzchowski inspirował się niedawnymi działaniami wojskowymi w Iraku, o czym pisze bardziej szczegółowo w Posłowiu. Wojna jest tu krytykowana nienachalnie, ale inteligentnie poprzez kolejne tragiczne, a czasem nieco absurdalne sytuacje: Ten kraj wyżera nam pamięć i resztki wyrzutów sumienia (s. 218) – informuje nas główny bohater. Równie wstrząsający i przejmująco zrealizowany jest wątek science fiction, który ze strony na stronę staje się coraz istotniejszy, by w drugiej połowie utworu wieść już prym. Wspomnę tylko, że opiera się częściowo na modnym ostatnio splątaniu kwantowym, a jego rozwiązanie sprawiło, że zaniemówiłam z wrażenia na kilka godzin: Bezradność to pierwszy stopień do piekła (s. 349).

Kolejnym udanym elementem jest pokazanie relacji – zarówno tych braterskich w oddziale, jak i mniej przyjaznych w całych koszarach. Jednak najważniejsza z nich jest tu więź pomiędzy synem a ojcem – Markusem i jego nowo narodzonym potomkiem, którego nie spotkał osobiście, ale do którego regularnie pisze listy, oraz niewymagające wielu słów porozumienie pomiędzy Markusem i jego tatą. Dawno nie spotkałam się z tak wciągającym i zarazem wzruszającym przedstawieniem tego tematu. Pamiętaj, synku, że mężczyzny nie poznaje się po oczach ani po uścisku dłoni. Poznaje się go po tym, czy mówi prawdę i dotrzymuje obietnic (s. 21) – przekazuje swojej latorośli kapral.


Ponadto autor porusza trudne, ale istotne zagadnienie depresji – Markus Trent przeszedł wprawdzie specjalny zabieg, który pomógł mu ją zwalczyć, ciągle jednak nachodzą go czarne myśli i poczucie nieuchronności śmierci. Czasem jednak nie masz wyjścia, kiedy dusza pęknie aż do kości (s. 59). Ten motyw z pewnością dostanie się wprost do serca niejednego czytelnika i zostanie w nim na długo: Zabroniłbym wspomnień. Powinno istnieć tylko tu i teraz. Cała reszta jest jak kamień, który ktoś przywiązał ci do nogi (s. 86).

Reasumując, ta książka jest jak szklanka dobrej whisky wypita na pusty żołądek. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak polecić Wam gorąco Distortion Cezarego Zbierzchowskiego – przenikliwą historię o sile ojcowskiej miłości i braterskich więzów, będącej jednocześnie wnikliwą krytyką współczesnych wojen i jedynym w swoim rodzaju studium depresji, której zakończenie może się stać dla Was jednym z bardziej pamiętnych w historii całego polskiego science fiction. Powergraph niezmienienie trzyma poziom i mam nadzieję, że to nie ostania tak udana powieść z jego stajni.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Powergraph.

Autor: Cezary Zbierzchowski
Tytuł: Distortion
Wydawnictwo: Powergraph
Rok wydania: 2019

6 komentarzy:

  1. Ojej, nie są to w ogóle moje klimaty. Oczywiście lubię fantastykę, ale nie w takich odsłonach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że na jej zakupie nie tylko ja zyskam. Mojemu bratu również powinna się spodobać.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki z Powergraph, chyba jeszcze nigdy nie trafiłam na żadną kiepską.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na chwilę obecną stronię od tak ciężkiej tematyki, ale jak dobre, to odnotuję i może kiedyś wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie od Powergrapha nadrabiam Wegnera, ale potem... <3 Muszę więcej rzeczy od nich pokupować.

    OdpowiedzUsuń