niedziela, 10 grudnia 2017

Dawca entuzjazmosprenów

Wyczekiwany przez wielu czytelników trzeci tom cyklu Archiwum Burzowego Światła zaczyna się z przytupem – od rozmowy króla Gavilara z Eshonai, w której mówi jej, że znalazł sposób na sprowadzenie bogów parshmenów z powrotem. A ci z kolei ściągną bóstwa ludzi i przywrócą im moc, trzeba tylko wypowiedzieć Stare Słowa... Tę część Brandon Sanderson zatytułował Dawca Przysięgi, a w całej opowieści jest on zarówno legendarnym w Alethkarze mieczem, którego posiadaczem był kiedyś Dalinar, jak i kroniką, której fragmenty poznajemy we wstępach do poszczególnych rozdziałów. Polskie wydanie, ze względu na ogromną objętość historii, zostało podzielone na dwa woluminy, dzięki czemu 544 strony czyta się w formie papierowej dużo wygodniej niż poprzednie części. (O pierwszej pisałam tutaj.)W niniejszej recenzji omawiam rzecz jasna tom pierwszy polskiego wydania Dawcy Przysięgi.

Po przenosinach do wieży Urithuru Dalinar kontynuuje swoją misję zjednoczenia wszystkich królestw Rosharu, choć nie jest on łatwa – inni władcy rozmawiają z nim przez łączotrzciny, ale początkowo tylko Taravangian zgadza się otworzyć Bramę Przysięgi w swojej krainie i przybyć osobiście do centrum dowodzenia. Przekonanie pozostałych wydaje się prawie niemożliwe... Shallan ćwiczy swoje umiejętności – jako sprytna Woal i skupiona na celu Świetlista, wyczuwa też, że w wieży kryje się coś, co potrafi wytropić tylko ona. Adolin dostaje zadanie poprowadzenia śledztwa w sprawie dziwacznych bliźniaczych zabójstw, zaś jego brat Renarin walczy z brakiem pewności siebie i szuka swojego miejsca, przy czym zaczyna wreszcie odnosić pierwsze sukcesy. Tymczasem Kaladin zostaje wysłany do rodzinnego Paleniska, by ostrzec jego mieszkańców przed burzą – przybywa jednak za późno i przekonuje się, że parshendi biorą ludzi jako zakładników i są dużo lepiej zorganizowani, niż ktokolwiek by przypuszczał. Most czwarty zaś ciężko ćwiczy, by zostać pełnoprawnymi Wiatrowymi, a Moash trafia do dość nietypowej niewoli.


Jednym z głównych wątków w tej części jest historia Dalinara – widzimy, jakim człowiekiem był trzydzieści cztery lata temu, dzięki czemu zyskał przydomek Czarny Cierń, poznajemy szczegóły jego relacji z tajemniczą do tej pory żoną, a przy okazji też burzliwą historię zjednoczenia Alethkaru. I powiem wam, że nie polubiłam młodszej wersji tego bohatera, wolę go znacznie bardziej, gdy już zmądrzał. Z kolei Shallan, tworząc kolejne postaci, które radzą sobie w zupełnie różnych okolicznościach, zaczyna zadawać sobie pytania o własną tożsamość i wartości, co tworzy dość ciekawy wątek. Nawet poboczne postaci mają swoje pięć minut – wciągnięcie Burzowego Światła nie jest bowiem tak proste, jak się to z pozoru wydaje, a wyrzucony z jednostki Moash odegra być może znaczniejszą rolę, niż się spodziewamy.

Trzeci tom to najwyższy czas, by dać czytelnikowi informacje, które pozwolą zrozumieć funkcjonowanie opisywanego uniwersum. Zatem po lekturze tej części poszerzycie znacznie katalog sprenów, jak i wiedzę na temat Świetlistych, poprzednich Spustoszeń i bogów Rosharu, szczególnie Odium. Miłośnicy dobrze przemyślanych i oryginalnych światów fantasy z pewnością docenią niezwykłą wyobraźnię autora, w której na tym etapie serii można zatopić się bez reszty. Ponadto należy podkreślić, że Brandon Sanderson traktuje czytelnika w bardzo przyjazny sposób – poprzez doświadczenia i wspomnienia różnych postaci w oddalonych od siebie miejscach, a także wstępy do rozdziałów pokazuje mu krok po kroku, co się dzieje w Rosharze teraz i co doprowadziło do takiej sytuacji. Przy czym zgrabnie wplata mowę pozornie zależną – narrator mówiąc z pozoru od siebie przedstawia nam stan emocjonalny i opinie bohatera, dzięki czemu znamy jego uczucia i ocenę danego wydarzenia. Pisarz oddaje w ten sposób całą wiedzę w ręce czytającego – i tylko ten ostatni wie, w jakim niebezpieczeństwie jest Dalinar, przyjmując pomoc Taravangiana. Co z kolei sprawia, że angażuje się bardziej w świat przedstawiony.

Ten tom jest moim zdaniem najlepiej napisanym z całej dotychczasowej serii Archiwum Burzowego Światła – po pierwsze, sprawnie wykorzystuje wprowadzonych wcześniej bohaterów i w interesujący sposób rozbudowuje ich historie, po drugie uchyla rąbka tajemnicy na temat wielu ważnych aspektów świata przedstawionego. Do tego nastawienie na czytelnika, wartkie tempo akcji i umiejętne budowanie coraz większego napięcia sprawiają, że Dawcę Przysięgi tom 1. czyta się z ogromną przyjemnością i w mgnieniu oka. Z niecierpliwością czekam na drugą część tego tomu (recenzja tu), by ocenić całość i zobaczyć, jak Dalinar i spółka poradzą sobie z ogromnymi wyzwaniami i dowiedzieć się, czy finalnie uda im się przerwać zaklęty krąg Spustoszeń. Chętnie przekonam się, czy mimo potknięć w pierwszym tomie ta pentalogia urośnie do jednej z ciekawszych i lepiej przemyślanych serii fantasy ostatnich lat.

Autor: Brandon Sanderson
Tytuł: Dawca Przysięgi tom 1., tytuł oryginału: Oathbringer
Tłumacz: Anna Studniarek
Wydawnictwo: Mag
Rok wydania: 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz