sobota, 30 czerwca 2018

Cholitas, obcy i niezwykłe maszyny

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Skafander i melonik dostępny od 14 lipca 2018 (na Polconie)

Logrus, czyli Sekcja Literacka Śląskiego Klubu Fantastyki to fenomen na skalę ogólnopolską, skupia bowiem autorów znanych i nagradzanych Zajdlem (jak Annę Kańtoch i Michała Cholewę), a także tych, którzy już opublikowali pierwszą powieść (Anna Hrycyszyn, Krystyna Chodorowska) czy dopiero zaczynają przygodę z pisaniem. I działa na tyle sprawnie, że już lipcu tego roku będziemy mogli po raz kolejny zapoznać się z efektami jej pracy w formie zbioru opowiadań, tym razem zatytułowanego Skafander i melonik. I warto tu podkreślić, że ŚKF tworzy szlachetną tradycję, która stoi w opozycji do krytykowanych powszechnie wydawnictw vanity – udowadnia bowiem, że można własnym sumptem opublikować wysokiej jakości, porządnie napisaną i zredagowaną literaturę.
 

Tematem przewodnim są oczywiście tytułowe skafander i melonik, możecie więc spodziewać się ich w każdym opowiadaniu, do tego w każdej możliwej formie, raz będące w centrum, innym razem zaś jedynie rekwizytem.

CHOLITAS!

W następstwie pomysłu na tytuł jednym z najpopularniejszych motywów zostały cholitas, czyli pochodzące z Boliwii kobiety, ubierające się w meloniki i wielowarstwowe, kolorowe spódnice. A ponieważ w swojej ojczyźnie biorą udział w walkach, fakt ten wykorzystała Aleksandra Sokólska w opowiadaniu La Estrella tworząc historię o zawodniczce space wrestlingu. Ta historia spodobała mi się najmniej, ze względu na tematykę, za którą nie przepadam, a także formę oraz niejasną dla mnie konkluzję. 
 
  Źródło zdjęcia: https://zoomeboshi.com/2016/11/02/, dostęp 29.06.2018
 
Z drugiej strony kolejna cholita, czyli Nunzia w Matki płaczą solą Alicji Tempłowicz rozkłada konkurencję na łopatki i bezsprzecznie zdobywa u mnie pierwsze miejsce, jeśli chodzi o utwory zebrane w tym tomie. Ze względu na fakt, że złoża litu Lithium Investments w Boliwii zostały zaatakowane i są napromieniowane magicznie, doświadczony Guntram i jego młodszy partner Maurice mają za zadanie dowiedzieć się, co spowodowało katastrofę i jak bezpiecznie uruchomić wydobycie. Akcja stopniowo przyspiesza, przy czym autorka zgrabnie wplata w fabułę miejscowe mity o bogach i magii, wykorzystując też lokalny język jako ważny element rozwiązania zagadki. Ta historia wciąga jak wir, przejmując do szpiku kości. Przeczytajcie ją koniecznie!

OBCY WŚRÓD NAS

Do tej kategorii pasują aż cztery opowiadania, a każde z nich podchodzi do tematu obcego w zupełnie odmienny sposób.

Po pierwsze, Zwierciadło w dziurce od klucza Marty Magdaleny Lasik, w którym przybyły z meteorem tunguskim obcy, niezbyt lubiący urządzenia elektryczne, próbuje odnaleźć swoje miejsce na Ziemi, nie dzieląc się przy tym zbytnio swoją wiedzą o reszcie zaawansowanego kosmosu, co finalnie stawia go przed ogromnym dylematem... To jedna z oryginalniejszych i ciekawszych historii, z jakimi miałam ostatnio do czynienia – już sama wizja uniwersum jest znakomita, a do tego końcówki, jakich używają w stosunku do siebie obcy (bo mają więcej niż my płci) bardzo przypadły mi do gustu. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tą opowieścią.

Po drugie, Ślady w popiele Karoliny Fedyk, w których po śmierci znanego uczonego do opieki nad jego synem i spadkiem zgłaszają pretensje dwie osoby: kobieta przedstawiająca się jako jego siostra oraz agent imperium, z którego niegdyś uciekł. Syn jednak przepadł bez wieści, a wyspa kryje wiele tajemnic... W tej niespiesznie toczącej się historii, zawierającej elementy pamiętnika, centralnym punktem jest strach przed obcym i jego konsekwencje.


Po trzecie, Jeden spalony rzut Krystyny Chodorowskiej, który gwoli ścisłości nie jest wcale utworem fantastycznym. Trzeba jednak przyznać, że pisarka wykonała spory research na temat technik gaszenia pożarów lasów, zaś na uwagę zasługuje tu szczególnie koncept widzenia syntetycznego, który sprawia, że to opowiadanie z najmocniejszym przesłaniem.

Po czwarte, Flaun Marty Potockiej, który reprezentuje stary, dobry horror – wyprawa naukowa przybywa na inną planetę, by badać tamtejsze warunki i natyka się na jedyną w swoim rodzaju tytułową flaunę (czyli połączenie flory i fauny). I o ile ten pomysł jest rzeczywiście nowy i intrygujący, to bez trudu domyśliłam się, co się stanie z członkami ekipy.

ACH, TE PIĘKNE MASZYNY

Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra, Anny Hrycyszyn, steampunkowa historia otwierająca tom, a zarazem też najdłuższa ze wszystkich, jest też najsympatyczniejsza w odbiorze. Detektyw i jego asystentka Jaśmina Gorol dostają do rozwiązania sprawę skafandra skradzionego miejscowemu hrabiemu, który jest także znanym wynalazcą i przedsiębiorcą. Jest tu wszystko, czego możemy spodziewać się po dobrej opowieści przygodowej: dający się lubić bohaterowie, nieoczekiwane zwroty akcji, steampunkowe machiny i zaskakujący finał. Delicje!

Ilustracja do opowiadania Anny Łagan, 
dostęp: 29.06.2018

Ekonomia to dolina niesamowitości Anny Łagan zaskoczyło mnie najbardziej ze wszystkich tu zebranych pod każdym niemal względem: nie wyobrażałam sobie bowiem do tej pory, że można tak zrealizować wątek hodowania lam! Manu to mechaczłowiek, który po odejściu swojej również nieludzkiej mentorki opiekuje się zwierzętami i uświadamia sobie, że jeśli nie podejmie zdecydowanych działań, straci swoja firemkę na rzecz korporacji. Jeżeli myślicie, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest SI przejmująca wprost władzę nad światem, to przeczytajcie ten utwór i dopiero zobaczycie, czego się należy bać... Choć ten cyberpunk pisany jest nieco z przymrużeniem oka, zawiera sporo tematów do przemyśleń.

Zaś Pościg Michała Cholewy to opowiadanie dla tych, którzy lubią okręty i pościgi, a szczególnie za statkiem pirackim na prądach materium. Jak zwykle dobrze napisane, jednakże z nieco zbyt pesymistyczną jak na mój gust końcówką.

PODSUMOWANIE

Jak widzicie z powyższych rozważań, Skafander i melonik zawiera bardzo dobrze przemyślane i napisane utwory, opierające się na odmiennych konceptach, dzięki czemu każdy czytelnik może znaleźć tu coś dla siebie: charakterne cholitas, myślące i zaawansowane technicznie maszyny czy też obcych o różnorodnych obliczach, w formie od bardziej rozrywkowej do refleksyjnej. Tak więc z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten zróżnicowany i przyjemny w odbiorze tomik, dostępny od 14 lipca w wersji drukowanej, warto też wiedzieć, że e-book udostępniony jest za darmo tu.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Śląskiemu Klubowi Fantastyki.

Autor: praca zbiorowa (Krystyna Chodorowska, Michał Cholewa, Karolina Fedyk, Anna Hrycyszyn, Marta Magdalena Lasik, Anna Łagan, Marta Potocka, Aleksandra Sokólska, Alicja Tempłowicz)
Tytuł: Skafander i melonik
Wydawnictwo: Śląski Klub Fantastyki
Rok wydania: 2018

2 komentarze:

  1. Ależ mnie zaciekawiłaś :) Z cała pewnością się zaopatrzę zaraz po premierze w swój egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń